Zanotowała w każdym razie i hasła Izrael, Egipt oraz drzewo do góry nogami, na boku notatek o kopalni. Może warto było poprosić o pogrzebanie w tym głębiej, jeśli przetrwają jakoś Samhain. Bo w tej chwili, obawiała się, zwyczajnie zabraknie na to czasu.
– Dobra, to wiele rzeczy może wyjaśniać – dodała, krótko odnotowując resztę informacji. Bo z tego co mówiła Guinevere, było to trudne, ale nie niemożliwe, a jeśli szło o śmierciożerców, to oni nie mieli oporów przy stosowaniu paskudnej magii, eksperymentach, a Voldemort mógł wybrać się na przykład na jakąś randkę w mroku kopalni i świetle jakieś latarni, by wydobyć z nich artefakt, skoro kazał wykraść kamienie. Wprawdzie nie znała jego zamiłowania do kolekcjonerstwa i zakładała, że raczej nie interesowało go dekorowanie salonu, ale już moce magiczne… – Zobaczymy, co da się z tym zrobić. A jeżeli przypomniałabyś sobie coś o tych odwróconych drzewach albo wpadła na coś, z czym… nie do końca chcesz iść do ministerstwa z jakichś powodów, a wymaga uwagi, możesz uderzyć do mnie.