Zamknąłem oczy i nie wróciłem myślami do domu, dzieciństwa ani ludzi, których zostawiłem za sobą, wybrałem coś z samotnych podróży, jedną z tych chwil, dla których warto było znosić tygodnie brudu, niewygodnych łóżek i przeklętych artefaktów próbujących odgryźć mi kutasa - przypomniałem sobie pewien wieczór gdzieś daleko od Anglii - pamiętałem ciepło obcego kraju, kurz na drodze, smak jedzenia, którego nazwy nie potrafiłem wymówić, i ten jeden wieczór, kiedy po kilku tygodniach włóczenia się bez konkretnego celu siedziałem na dachu jakiegoś starego budynku i patrzyłem na światła miasta odbijające się w wodzie, słysząc śmiech ludzi przy stolikach na dole, i miałem poczucie, że przez kilka godzin nic ode mnie nie chciano, niczego nie musiałem naprawiać i nikt nie próbował mnie zabić. Byłem wtedy naprawdę szczęśliwy, zwyczajnie, bez powodu, przynajmniej tak mi się teraz wydawało, ale czy to miało wystarczyć?
Uniósłem różdżkę i wziąłem głębszy oddech, wypowiadając formułę.
nekromancja ◉○○○○ - patronus
Sukces!
!Strach przed imieniem
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)