• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District v
1 2 Dalej »
[25.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno

[25.10.1972, Grasmere] Zmieniam twarz i nagle jest zimno
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#11
17.09.2026, 21:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2026, 21:47 przez Victoria Lestrange.)  

– Fakt, on chyba zawsze próbuje wszystkich takich drinków. Ale wiesz, uważam, że akurat skrzydła wróżki pasowałyby do twojego stylu – to tak przy okazji rzuciła. Elfy… ceniły sobie piękno, skrzydełka były dla nich ważne, dobierały sobie partnerów i partnerki, szukając tych najbardziej urodziwych, a Christopher na piękno był przecież bardzo wrażliwy. Sam był zresztą niczym ten paw, zawsze dobrze ubrany, zawsze dumny, zawsze piękny. – I czym one mu zawiniły? – facet, oczywiście, że to facet zabrał im te kieszenie – kobieta by tego nie zrobiła, bo kobieta wiedziała, jak bardzo były kobiecie potrzebne. Victoria rozumiała oczywiście, że nie do każdego kroju sukienki kieszenie pasowały i nie upierała się, że muszą być absolutnie wszędzie, ale… od czego była magia? Czy nie dało się ich jakoś wkomponować, zrobić większych niżby wyglądały i tak dalej? Nie oczekiwała odpowiedzi od Christophera, to było bardziej retoryczne westchnięcie.

Nie wiedziała, co mu właśnie chodziło po głowie. Nie znali się jeszcze tak dobrze, by była w stanie przewidzieć, co Chris może myśleć na różne rzeczy. Faktem było, że wychodzili z bardzo równej pozycji – oboje z czystokrwistych, liczących się rodów, byli w podobnym wieku, oboje majętni… Victoria nie szukała bogatego partnera, by polepszyć swój status, w ogóle nie musiała tego robić. Obecnie nikt nawet na niej nie wywierał żadnej presji, bo po wielkiej kłótni z matką, Isabella zajęła się wydawaniem za mąż drugiej swojej córki. Spotykała się z Christopherem, bo… ją zainteresował. Bo jej się podobał. Bo go lubiła. Nie dlatego, że musiała. To, że byli na tak podobnej sobie pozycji nie tworzyło przy tym poczucia, że któreś jest zależne od tego drugiego. Ale mimo to, nie chciała, by myślał o niej źle. Nie chciała, by były pomiędzy nimi niedopowiedzenia i nieporozumienia takie, jakie miała z Saurielem.

– Nie chciałam tego zaryzykować – nie w taki sposób. Bo choć nie miała nic przeciwko wyjściu z bezpiecznej strefy komfortu, to chyba po prostu nie była na to gotowa w takim momencie i przy takiej okazji. I to jeszcze wiedząc, że Christopher nie przepada za szyciem na zamówienie. Owszem, poprosiła go o sukienki dla sióstr, ale sytuacja była wtedy bardzo skrajna i chodziło o siostry, a nie o nią, wiec było jej jakoś prościej. Zwyczajnie nie była gotowa na to ryzyko, że mógłby ją odebrać nie tak, jak było w rzeczywistości. Czy pewność siebie została zachwiana? Och, jeszcze jak. Victoria nie lubiła prosić, nie chciała też Christophera stawiać w tej nieprzyjemnej sytuacji, gdzie on nie chciałby takiej szaty wykonać i jednocześnie głupio by mu było odmówić… Zwyczajnie nie chciała, żeby było z tego powodu niezręcznie. – Ale dobrze… Jeśli byś tak nie pomyślał, to dobrze. Tym bardziej dziękuję, że o mnie pomyślałeś – ale dzięki temu mógł się popisać i zapunktować.

– To w sumie brzmi jak niezła szkoła do nauki? Pożyteczne, bo przynajmniej się to nie zmarnuje – stwierdziła i w końcu przycupnęła na fotelu.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#12
19.09.2026, 12:09  ✶  
– Myślę, że z nas dwojga to tobie bardziej do twarzy w skrzydłach – rzucił Christopher, tak odruchowo, chociaż zaraz trochę zrobiło mu się z tym głupio, bo Victoria teraz naprawdę wyglądała trochę jak ten elf, rozmiary kieszonkowe. Nie chodziło nawet o wzrost, bo nie skurczyła się pod tym względem bardzo, ale no… widać było, że nie jest dorosłą kobietą. – Podejrzewam, że uznawał, że kobietom nie są potrzebne, bo mają tylko ładnie wyglądać.
Och, Rosier też uważał, że kobieca moda jest istotniejsza. Szył głównie dla nich, bo uważał, że to daje większe pole do popisu i że kobiety bardziej to docenią, a i są bardziej niż mężczyźni inspirujące. Ale poza samym wyglądem stroju równie istotne było to, jak kobieta będzie się w nim czuć, a poza tym to nie tak, że mężczyzna nie mógł i nie powinien ubierać się w taki sposób, by robić dobre wrażenie. Kieszenie do niektórych strojów, zwłaszcza codziennych czy takich jak ta szata, były po prostu niezbędne.
Pewnych rzeczy, dotyczących Rookwooda, mógł się domyślać. Trochę mu powiedziała. Wyraźnie zależało jej na nim bardziej niż zakładał wcześniej i trudno powiedzieć, żeby był tym zachwycony, ale przyjmował do wiadomości, że to się skończyło i samo w sobie nie ma znaczenia. Tym, co znaczenie miało, był pewien pozostały po tamtej relacji bagaż, który zaczynał powoli dostrzegać.
Być może to była część tego bagażu.
– Rozumiem – stwierdził z pewnym zamyśleniem. Ale ponieważ on też nie chciał żadnych niedomówień między nimi podjął. – Więc mówię jasno, że nic o co poprosisz, nie będzie problemem między nami, przynajmniej dopóki nie zażądasz, żebym ubrał się w szatę w kolorze kanarkowej żółci. Obawiam się, że tu musiałbym postawić granicę – oświadczył, posyłając jej lekki uśmiech, jakby tym żartem chciał to wszystko jakoś złagodzić, bo jednak rozmowa była poważna, a on chyba nie czuł się zbyt poważnym człowiekiem. Oscylował jeszcze między tym napuszonym gówniarzem, jakim był do niedawna, a dorosłym, jakim stać się mógł.
– Dla niej na pewno, chociaż ja przyznaję, że chciałbym po prostu… żeby było już po Samhain.
A najlepiej po wojnie. Pobożne życzenie, które zapewne dzielili wszyscy.
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#13
19.09.2026, 17:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2026, 21:47 przez Victoria Lestrange.)  

– Haha, mówisz tak tylko dlatego, że sam się w takich nie widziałeś – bo tu też nie chodziło o skrzydła w piórach, a takie bardziej… owadzie, jak u ważki. Sama zresztą nawet nie pomyślała, że może skojarzyła mu się z elfem przez to, że no… cofnęła się do lat nastoletnich, sądziła, że chodzi tylko i wyłącznie o ten eliksir, który wypiła na balu. Czy przy tym był to komplement posłany w stronę Rosiera? Był.

– Moim największym problemem jest zwykle to, jak nie mam gdzie schować różdżki – bo nie lubiła się bez niej ruszać, czuła się jakby była bez ręki. Zwykle coś w takich momentach była w stanie wymyślić, ale o ileż prościej gdy była jakaś ukryta kieszonka, gdzie można było tę różdżkę schować… – Reszta to tam… – machnęła dłonią, jakby to nie było aż tak ważne.

Łatwiej było jej mówić o tym, co było i że nie wyszło, niż o tym, jaki to miało na nią wpływ nadal. Tak, był moment, w którym zależało jej na Rookwoodzie i nie kryła tego przed Christopherem, bo byłoby to bardzo niesprawiedliwe, natomiast należało to do przeszłości. Tak jak Chris miał na koncie różne związki i nie dlatego, że był do nich zmuszony, podejrzewała, że na pewnym etapie musiały tam występować jakieś uczucia – ale nic z nich przecież ostatecznie nie wynikało. Ten bagaż, który zaczął dostrzegać, był jednak bardziej metaforyczny i nie wiązał się nawet z samym tym, że relacja Victorii i Sauriela się zakończyła. Ale związane to było z tym, w jaki sposób on ją przez ten czas traktował – a co, najzwyczajniej w świecie, nie miało prawa wyjść. Mówienie o tym ot tak, nie było dla Victorii proste. Więc milczała, bo zresztą dlaczego miała to zrzucać na głowę Chrisa? Nawet jeśli być może byłoby wtedy łatwiej mu pojąć jej niektóre zachowania…

– Gdybym zażądała, żebyś ubrał się w kanarkową żółć, to byłby jasny sygnał, że to  nie jestem ja – odparowała na to, ale przyjęła do wiadomości to, co jej powiedział: że nie ma nic przeciwko, żeby prosiła go o rzeczy.

Czyli coś, nad czym będzie musiała popracować.

– Uwierz mi… Ja też bym chciała, żeby było już po Samhain – wyznała i sięgnęła w końcu po swoją herbatę. Bardzo chciała, by było już po Samhain, ale prawdopodobnie z zupełnie innego powodu, niż on. Bo bardzo chciałaby wiedzieć, czy nekromantka z Egiptu nie pomyliła się w swoim osądzie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 3 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (2396), Victoria Lestrange (4106)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa