

dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
Współpracownicy i znajomi
Ekscentryczny sąsiad z piętra niżej, znany ze swojej miłości do smoków oraz wszystkiego co jest z nimi związane, nigdy nie traktował klątwy Lazarusa, jako czegoś odstręczającego. Wręcz przeciwnie, w jego towarzystwie czuje się swobodnie, bywając częstym gościem na czwartym piętrze Ministerstwa Magii, zarówno w gabinecie szefa departamentu jak i w Biurze Badań i Hodowli Smoków. Niejednokrotnie dostarczał materiały i próbki z krajów, które odwiedzał przy okazji swoich dyplomatycznych i prywatnych podróży. Zdarzało się niegdyś, że stażyści brali go za urzędnika tego właśnie biura. Dba o to by zapotrzebowania eksportowe Departamentu były zawsze zaspokojone, problemy celne związane z magicznymi stworzeniami zawsze rozwiązywane są na priorytecie.
Z Rowlem utrzymuje również kontakt prywatnie, ze względu na swoje wizyty w rezerwatach należących do jego rodziny.
Z Lazarusem Faye nie utrzymuje prywatnych kontaktów, jednak nie można powiedzieć, że są sobie całkowicie obcy. Połączyła ich praca: Traversówna, jako magiłowca, ściśle współpracuje z Departamentem Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Zna Lazarusa głównie z pracy i o pracy rozmawiają. To z nim przeprowadzała rozmowę na temat ich współpracy, gdyż jako wilkołak wzbudzała sporo wątpliwości jako oficjalny pracownik Ministerstwa Magii. Jako wolny strzelec dostaje zlecenia głównie od jego podwładnych, jednak zdarza się, że Rowle celowo wskazuje swoim pracownikom Faye jako tą, która "najlepiej nadaje się do tego zadania". Nigdy nie traktowała Lazarusa gorzej ze względu na jego wygląd, przeciwnie: czuje się w obowiązku wysłuchiwać go i brać pod uwagę jego zdanie, gdyż tak jak ona sama, jest dotknięty klątwą, chociaż innego rodzaju. Wielokrotnie wyrażała chęć poparcia przy jego pomysłach reform, które jednak nie wypaliły.
Z początku tylko krewny po mieczu, którego mgliście kojarzyła z tych razów, gdy odwiedzał jej ojca lub pojawiał się, na co którymś rodzinnym spędzie. Później, przez pewien czas miała go za swego rodzaju wzór do naśladowania, ale z czasem zmienił się on po prostu w autorytet, którego rady i wskazówki chętnie słuchała. Była i nadal jest zwolenniczką prawie wszystkich reform, jakie chciał wprowadzić lub wprowadził, co, pracując w Ministerstwie, mówiła często i głośno.
Pokrewieństwo z Lazarusem uchroniło ją parę lat temu od dyscyplinarnego zwolnienia z Jednostki ds. Łapania Wilkołaków, co odbiło się echem po Departamencie na jego niekorzyść.
Regina ceni wiedzę i doświadczenie Lazarusa oraz często wymienia z nim listy na temat swoich podróży, napotkanych stworzeń, obserwacji i tym podobnych. Nie ma tu za wiele rodzinnego ciepła, za to sporo wzajemnego szacunku i wspólnej fascynacji magicznymi zwierzętami.
Wygląd Lazarusa nigdy jej nie przeszkadzał, ani nie obrzydzał. Być może kilkukrotni rozmawiała z nim o klątwie, ale nie drążyła tematu kto, dlaczego i kiedy. Zwyczajnie zaakceptowała go tak, jak on ją.
Or do you love being looked at?
Mężczyzn nie łączą żadne zażyłe relacje. Opierają się wyłącznie na pracy, która, siłą rzeczy, czasem ich o siebie ociera. Kiedy Laurent był już dorosły, jeden z członków rodziny wykorzystał swoje dojścia w Ministerstwie, żeby przedstawić go (i jego pomysł) Rowlowi osobiście. Nie to, żeby pierwszy raz widział tego człowieka. W kręgach takich, w jakich obraca się jego rodzina, ciężko chociaż raz nie otrzeć się o jakąś znaną osobistość.
Ze względu na wielkie zamiłowanie Lazarusa do magicznych zwierząt, stał się on sporą pomocą w sprawnym zorganizowaniu rezerwatu New Forest. Tak się rozpoczęła w zasadzie ta relacja - przedstawieniem projektu, który Lazarus przyjął z otwartymi ramionami. Szczególnie, że Laurent sam wykładał na niego pieniądze i zajmował się dofinansowaniami. To zamiłowanie jest mocnym punktem wspólnym, ale niewystarczającym na zawieranie bliższych znajomości. W wypadku relokacji magicznych stworzeń czy konieczności zajęcia się jakimiś, współpracuje z Ministerstwem - więc siłą rzeczy z Lazarusem. Z jakiegoś powodu zawsze jest tu za mało rąk do pracy. To również przez ten urząd przechodzą wszelkie sprawy związane z hodowlą abraksanów, dlatego siłą rzeczy mężczyźni obcy sobie nie są. Jedyna prywatność, jaka dotknąć ich mogła, była chyba tym, że swojego czasu utrzymywał znajomość z jego synem.
— gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
Helloise jest siostrą Lazarusa. Zbyt duża dzieli ich różnica wieku, aby mieli okazję bawić się razem w dzieciństwie — rolę dziecięcego towarzysza zabaw Heli odziedziczył w zastępstwie jego syn, Leviathan. Mieszkali w rodowej rezydencji będącej domem wielopokoleniowej rodziny — starszy Rowle był więc od pierwszych dni świadkiem tego, jak siostra dorasta.
Popadła w niełaskę nastoletnią ucieczką z domu, po której pozostał w całej rodzinie niesmak. Odkąd jednak czarownica żyje spokojnie i nie ściąga na siebie negatywnej uwagi, również relacja rodzeństwa się uspokoiła. Szczególnie że Hela potrafi być przydatna, zaopatrując rodzinę w potrzebne eliksiry, maści, świece i inne wyroby.
Kontakt z bratem ma raczej nieregularny, głównie od święta czy potrzeby.
Choć Helloise mocniej od zwierząt pociąga magiczna botanika i chemia, to z domu wyniosła ten sam szacunek, z jakim i Lazarus traktuje istoty. Z pasją wtóruje bratu o potrzebie wydzielenia w Londynie obszarów na miejskie oazy dzikiej przyrody — bo przecież nie godzi się, aby upodlone zwierzęta musiały wyjadać ludziom ze śmietników. Czar porozumienia znika, gdy Hela od potrzeby włączenia ostoi bioróżnorodności w krajobraz miejski przechodzi do oderwanej od rzeczywistości potrzeby postawienia w miejscu Londynu uświęconego dzikiego gaju, którym oddamy pełną cześć bóstwom i naturze.
I’ll swallow you whole.
PS. Jego skórzane fatałaszki są mojego autorstwa.
Salazar #7f4242