– Dla twojej informacji, nie był wcale chętny, żeby mi powiedzieć, co mu się stało z twarzą, ani że się pobiliście. Musiałam zrobić kilka podejść do tematu, zanim się przyznał. Zupełnie inna sprawa mu zaprzątała myśli – ale Atreus się nie mylił, bo faktycznie Chris przyszedł rano… Ale zdążył się przynajmniej do tego czasu doprowadzić do jakiegoś bardziej wyględnego stanu. – A ty pierwsze co zrobiłeś, to doniosłeś. Przypadkiem – sradkiem, a nie przypadkiem. Razem pracowali, to jak tu mówić o przypadku? No i sam zaczął tę rozmowę.
– Mhm, ale tobie się zdarzyło, prawda? Na weselu Blacków? – przywalić za „cudzą dziewczynę”, chociaż Victoria nie była pewna, czy można tak było partnerkę Chrisa w ogóle nazwać. Wiedziała, że mieli to wyjaśnione między sobą, ale przecież nie mogła przepuścić takiej okazji jak ta, żeby mu pokazać wybiórczość, jakiej się właśnie dopuszczał.
– Parę plotek. Bulstrode! – miała ochotę nim potrząsnąć, bo aż nie dowierzała temu, co właśnie słyszała, ale ograniczyła się do wymienienia mu tych plotek, o których sama pamiętała. – Zapomniałeś już, jak plotkowali o tobie w maju, że rzuciła cię narzeczona i jesteś kawalerem do wzięcia? Albo jak w lecie plotkowali, że masz wziąć udział w tych całych randkach w ciemno? A potem, że twoja kolejna narzeczona to jakaś gówniara zaraz po szkole i że cię rzuciła na scenie? Albo o tym, jak pobiłeś się z Christopherem o dziewczynę? Nie mówiąc już o plotce, że mamy wziąć ślub. To których plotek miał słuchać? Myślę, że słuchał ich wszystkich i dlatego nie wie – prychnęła. A potem zmrużyła oczy. – Zresztą on to samo. Tak łatwo przyjąłeś do wiadomości, że się widujemy? A co z jego, jak to było… narzeczoną, która nosi od niego pierścionek, jakaś tam Melphomena albo inna Philomena Longbottom? O tym też plotkowali. A ja właśnie drugi raz według plotek zostaję czyjąś żoną! – na przykład w maju mówili, że wzięła ślub z Rookwoodem, co nie było prawdą. A teraz już właściwie miała być żoną Atreusa? Co za bzdura. – I ty mówisz o słuchaniu plotek? – zresztą, co to ma być za przyjaźń, że się musisz z plotek dowiadywać o życiu kumpla? To chyba nie powinno tak wyglądać? Ale tego już nie powiedziała, bo to nie była jej sprawa. – Jest też cholernie porządną kobietą i nie mów, że tego nie widzisz! – warknęła jeszcze. Brennę można było określić wieloma określeniami, ale nie tym, że była nieporządna.
A potem spojrzała na niego z niedowierzaniem.
– Mam ochotę ci walnąć w ucho – stwierdziła. Na szczęście miała w sobie te pokłady samokontroli, której nie mieli Chris, czy, przede wszystkim, Atreus. – Dam ci coś, żeby przykryć ten siniak – dodała ciszej, patrząc na niego uważnie.