Sklep. Niby nic nadzwyczajnego, a jednak czuła się trochę obco kiedy weszła do środka. Miejsce nie wyglądało najlepiej, tak właściwie cała okolica ledwie się trzymała. Każdy robił co mógł, aby jakoś wrócić do normalności. Nie miała pojęcia, jak wyglądała aktualnie ich normalność. Czy miał im kto dostarczyć towar, czy mieli pieniądze, jak bardzo ich życie się zmieniło przez tę jedną, okrutną noc. Półki nie uginały się od towaru, jak kiedyś miały w zwyczaju, wręcz przeciwnie, raczej trudno było na nich cokolwiek wypatrzyć. Mimo wszystko nadal byli otwarci, nadal walczyli o swoje, to było godne podziwu.
Nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jak wyglądała sytuacja ludzi, którzy prowadzili własne biznesy. Na pewno mocno dotknęły ich minione wydarzenia, ona miała swój ciepły stołek w Ministerstwie i po prostu tam wróciła, nie musiała się martwić o to, jak teraz będzie wyglądało jej życie, ci tutaj zdecydowanie podążali inną drogą od tej jej.
Nie rozglądała się zbyt długo po wnętrzu, jakby nie chciała być przyłapana na tym, że za bardzo się gapiła. Powinna przywyknąć do tego widoku, wypadało, aby przyzwyczaiła się, że szybko nie będzie jak dawniej. To nie było zbyt przyjemne zderzenie z rzeczywistością, bo chociaż świat wydawał się być właśnie w wyjątkowym kryzysie, to ona sama jakby nieco rozkwitała. Niezła to była ironia losu.
Zawiesiła się na moment, dużo myśli pojawiło się w jej głowie, wpatrywała się przy tym w swoje buty, idealnie wypastowane przed wyjściem pantofelki, które zdążyły już nieco okryć się popiołem, bo ten był wszędzie, wszedł w cegły kamienic, w kostkę brukową, nie sądziła, aby szybko przestał przypominać mieszkańcom stolicy o tym co się wydarzyło, jakby i bez tego nie mogli o tym zapomnieć, sądziła, że w wielu z nich widok palącego się Londynu wrył się bardzo głęboko, pewnie tak głęboko jak wszystkie wspomnienia, które ona zapamiętywała w swojej głowie. To była jedna z tych nocy, którą mieli pamiętać bardzo dokładnie wszyscy. Od rozmyślań odciągnął ją głos Benjy'ego. Mrugnęła, a jakże, po czym uniosła głowę i spojrzała na swojego chłopaka.
- Na wodę. - Odpowiedziała całkiem szybko. Nie było to może szczególnie wyszukane, jednak woda powinna być dostępna? Prawda? Nie mogła być towarem deficytowym, chociaż jeśli? Jeśli jednak nie do końca przemyślała tę odpowiedź. - Woda będzie idealna. - Powtórzyła jeszcze spoglądając przy tym na Fenwicka, zastanawiała się, czy faktycznie udało jej się trafić, ale nadal nie wydawało jej się, aby istniał lepszy wybór, woda była wszędzie, nawet w największym kryzysie można było ją dostać, a przynajmniej tak się Prudence wydawało.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control