Z nakazem w dłoni zawsze się jakoś lepiej na sercu robiło – człowiek mógł sobie wejść, rozejrzeć się na spokojnie i nie zastanawiać się nad tym, na ile powinien uważać gdzie lezie. Szkoda tylko, że wyskoczyli na takie trochę zadupie, do tego wyglądające na trochę nadto opuszczone. Atreus nie potrzebował być specem od przyrody, architektury krajobrazu czy ogrodnictwa, ani tez posiadać przesadnie rozwiniętego zmysłu estetyki, by dojść do podobnych wniosków co reszta, to jest że ogród wyglądał koszmarnie jak na kogoś, kto siedział w Towarzystwie Herbologicznym i to na bardzo wysokim stołku.
Właściciela nie było w domu (nic dziwnego), służby także (trochę szkoda) i odpowiedziała im głucha cisza.
— To ja się rozejrzę tak… ogólnie — mruknął, skoro już każde postanowiło iść w swoją stronę. Nie miał chyba co zaglądać do szklarni, bo i tak niewiele by rozpoznał z zawartości. Łapać zapachów też nie było potrzeby, kiedy mieli wilczy nos na podorędziu. Zostawał mu więc stary, dobry zmysł wzroku, kiedy zaczął obchodzić posiadłość Urquarta.
//percepcja ◉◉◉◉○
Sukces!