![]() |
|
[Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2 - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +---- Dział: Sherwood Forest (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=151) +---- Wątek: [Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2 (/showthread.php?tid=6503) |
[Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2 - Dearg Dur - 07.10.2026 6.10
Do Edinstowe przybyli rano i powitała ich mglista i wilgotna aura. Była to mugolska wioska, otoczona wiekowym lasem przepełnionym magią legend i opowieści tak trwałych, że powtarzanych również przez niemagiczne usta. Ten las nie miał w sobie duchów wisielców, ani upiornych widm czających się na zdesperowanych ludzi, ale i nie był też dziś przedmiotem ich eksploracji. Przybyli tutaj, w celu uzyskania odpowiedzi od osoby, która według wszystkich danych jakie udało im się zebrać, miała najwięcej informacji na temat zaginionych dwóch egzemplarzy Mandragory. Osoby, która wraz z rośliną zniknęła z towarzystwa, ponoć zbyt zdewastowana stratą drogocennej rośliny, bo pojawiać się w Kent i szukać sobie nowego zajęcia. Zebrane poszlaki pozwoliły im na formalne zdobycie nakazu doprowadzenia na przesłuchanie oraz przeszukania posesji. Adres był banalny do zdobycia, podobnie dla aurorów i detektywki zaopatrzonych w odpowiednią dokumentację i ministerialne pieczęcie, nie było problemu by dostać się do magicznie zabezpieczonej rezydencji na uboczu zabudowań. Dwupoziomowa kamieniczka otoczona była gęstym, bujnie rozrośniętym ogrodem, o który nikt najwidoczniej nie dbał, gdy rośliny wysyciły się nadmiarem energii. Gdy przedarli się do środka dostrzegli porośniętą bluszczem stojącą niezależnie od budynku mieszkalnego szklarnia. Domostwo oraz szklarnia zdawały się opuszczone - nie otworzyła im ani służba, ani Ólafur Urquart we własnej osobie. Pozostało rozejrzeć się za wskazówkami, które pomogłyby ustalić gdzie podejrzany się znajdował, lub też znaleźć jednoznacznie obciążające go dowody, które mogłyby im pomóc w doprowadzeniu tego śledztwa do końca. Podsumowanie będzie się pojawiać po uzyskaniu kompletu odpisów od uczestników.
W pierwszym poście proszę o opisanie postaci z dokładnym wylistowaniem w pozafabularnej zabranego przez siebie ekwipunku mechanicznego. W tej turze każdemu uczestnikowi przysługuje pojedynczy rzut na Percepcję, możecie w swoich postach precyzować gdzie konkretnie się rozglądacie (dla precyzyjnych podpowiedzi) lub rozglądać się ogólnie (dla ogólnych podpowiedzi). Sukces na kościach nie będzie wymagany do dalszego rozwoju scenariusza, ale może Wam dać podpowiedzi jak poradzić sobie z nadchodzącym wyzwaniem. RE: [Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2 - Victoria Lestrange - 08.10.2026 Połączenie wszystkich kropek nie było wybitnie trudne już po samym przesłuchaniu członków Towarzystwa, problemem było raczej ustalenie silniejszych dowodów niż tylko przeczucia. To na szczęście udało się znaleźć, gdy z Brenną badały miejsce zaginięcia mandragor i już pięć dni później, gdy dopięli resztę dokumentacji, skoro świt udali się do miejsca zamieszkania Urquarta. Pierwsze, co uderzyło Victorię, to to, że taki miłośnik roślin ma zaniedbany ogród, a był to przecież odpowiedni moment w roku, by przygotować go na zimę i w konsekwencji na wiosnę. Drugie, to że było tu jakiś tak… zdawało się, że pusto? To, że im nie otworzył, nie miało teraz znaczenia, skoro mieli nakaz przeszukania posesji. Ale samo to, że zdawało się go nie być i to o tej porze, był dla Victorii zastanawiający… a raczej się ich nie spodziewał, bo i data była wybrana dość losowo, wciśnięta pomiędzy inne obowiązki całej trójki. Chyba że zobaczył ich w oknie i się ukrył…? Bo przynajmniej Victoria była w mundurze aurora. – Wiecie co, to bardzo dziwne. Tak zaniedbać ogród i to o tej porze roku, tym bardziej, gdy jest się zastępcą przewodniczącej Towarzystwa Herbologicznego – mruknęła, świadoma, że jej towarzysze mogą nie zwrócić na to jakoś szczególnej uwagi. Ale ogród był jak wizytówka, zwłaszcza dla kogoś, kto sam planował, co zrobić ze swoim ogrodem w ciągu najbliższych kilku dni. – Zajrzę do szklarni – dodała, i rozglądnęła się tam, podejrzewając, że cokolwiek tam jest, powie więcej jej, niż Brennie czy (może zwłaszcza) Atreusowi. // Percepcja ◉◉◉○○ – na szklarnię [roll=Z] Ekwipunek mechaniczny: — pobłyskująca perła — Veritaserum — Słabej jakości lusterka dwukierunkowe RE: [Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2 - Brenna Longbottom - 08.10.2026 Brenna nie była skłonna do formułowania pochopnym oskarżeń, ale w tej chwili wszystko odnośnie Ólafura Urquarta krzyczało wręcz do niej, że typ jest absolutnie podejrzany. Przygotowywała się więc do tego, że w gruncie rzeczy wcale nie pojawiają się tutaj, aby zadać parę niewinnych pytań, ale by spróbować gościa przycisnąć albo, co równie prawdopodobne, skończą z walką i aresztowaniem. Rozglądała się od razu za służbą, bo od nich byłoby najlepiej zacząć, ale… na razie nikogo tu nie było. – Ja powęszę i rozejrzę się, czy nie mają tu jakiegoś miejsca do trzymania karoc – stwierdziła Brenna, bo jednak ślady na swój sposób były charakterystyczne, mogły świadczyć o wielkości pojazdu, no i jeszcze stosunkowo niewiele magicznych karoc miało złocenia. Victoria miała rację, że jeśli coś było w szklarni, to ona prędzej to zobaczy, no i zapewne nie da się zeżreć jakiejś rzadkiej roślinie (bo Brenna doskonale rozpoznałaby tentakulę, mając w pamięci przygody z Borginem, ale już inne groźne niekoniecznie). Za to mogła w dosłownym sensie powęszyć. Ruszyła do przodu, najpierw rozglądając się, czy zza jakiegoś krzaka nie wyskoczą na nich potwory albo stado zabójców, ale tylko przez chwilę pozostawała w ludzkiej postaci. Po chwili zamiast niej pojawił się wilk, a obrazy straciły na znaczeniu, i znacznie ważniejsze stały się zapachy. Pociągnęła nosem i zaczęła się kręcić, trzymając jednak w pobliżu aurorów. Czego szukała? Właściwie wszystkiego. Ludzkich zapachów, które zdawałyby się świeże, bo już to ile ich było mogło wiele powiedzieć albo wskazać, dokąd teraz poszedł Urquart lub że w ogrodzie są strażnicy. Ale przede wszystkim charakterystycznej woni czarnej magii, którą pachniały madragory i która mogłaby wskazywać na to, że coś tutaj jest nie tak. Rzut na percepcję jako wilk: w sumie to dosłownie węszę czyli szukam zapachów, przede wszystkim ludzi/czarnej magii/madragor [roll=PO] poza różdżką, ciuchami i perłą – w torbie kastet, notatnik, czekoladowa żaba, kajdanki, bandaże, chusta, notatnik i ołówek RE: [Jesień 1972, 6.10 Edwinstowe | Victoria, Brenna, Atreus] Pustynna mandragora vol. 2 - Atreus Bulstrode - 12.10.2026 Z nakazem w dłoni zawsze się jakoś lepiej na sercu robiło – człowiek mógł sobie wejść, rozejrzeć się na spokojnie i nie zastanawiać się nad tym, na ile powinien uważać gdzie lezie. Szkoda tylko, że wyskoczyli na takie trochę zadupie, do tego wyglądające na trochę nadto opuszczone. Atreus nie potrzebował być specem od przyrody, architektury krajobrazu czy ogrodnictwa, ani tez posiadać przesadnie rozwiniętego zmysłu estetyki, by dojść do podobnych wniosków co reszta, to jest że ogród wyglądał koszmarnie jak na kogoś, kto siedział w Towarzystwie Herbologicznym i to na bardzo wysokim stołku. — To ja się rozejrzę tak… ogólnie — mruknął, skoro już każde postanowiło iść w swoją stronę. Nie miał chyba co zaglądać do szklarni, bo i tak niewiele by rozpoznał z zawartości. Łapać zapachów też nie było potrzeby, kiedy mieli wilczy nos na podorędziu. Zostawał mu więc stary, dobry zmysł wzroku, kiedy zaczął obchodzić posiadłość Urquarta. //percepcja ◉◉◉◉○ [roll=PO] mechaniczne; pobłyskująca perła, czarodziejska taśma. |