10.10.2026, 14:30 ✶
Lydia nie przywiązywała szczególnej wagi do pochodzenia przedmiotów, o ile te spełniały swoje przeznaczenie, a przy tym posiadały choć odrobinę charakteru. Kapcie Othella bez wątpienia miały go pod dostatkiem. Nie przyszłoby jej zatem do głowy, aby dociekać, czy ich słodko-mroczna uroda zawdzięczała cokolwiek czarodziejskim zaklęciom, czy też stanowiła owoc niemagicznej pomysłowości. Gdyby poznała prawdę, najpewniej uznałaby ją za znacznie ciekawszą od wymyślonej przez przyjaciela historyjki o jarmarku staroci.
Nie oznaczało to jednak, że była wolna od uprzedzeń w sprawie mugoli…
Pytanie o transport spuentowała w swojej głowie. Testrale i karawany pasowały do Othella tak, jak kapcie z nietoperzami. Uniósłszy wzrok znad planów, przyjrzała się przyjacielowi z uwagą, która nie miała w sobie już nic z wcześniejszego rozbawienia. Fiołkowe oczy przybrały wyraz czujny ioraz nieco zaniepokojony. Pytanie natury religijnej, zadane przez Othella Fawleya, nie brzmiało bowiem jak zwyczajna zachcianka intelektualna.
— Pytania dotyczące religii są przecież znacznie ciekawsze od pytań dotyczących pogody, podatków czy małżeństwa. Te ostatnie i tak zazwyczaj prowadzą do rozczarowania. No więc? Co cię dręczy, książę ciemności? — oznajmiła pogodnie, odkładając pióro, którym przed chwilą bezwiednie przesuwała po brzegu kartki. Nikt tak nie potrafił żartować z własnego losu jak panna Black! Lecz nie oznaczało to jeszcze, że pogodziła się z jego kształtem… — Możesz mnie zapytać o wszystko, Othello — dodała łagodniej. Całą swoją uwagę poświęciła więc przyjacielowi.
Nie oznaczało to jednak, że była wolna od uprzedzeń w sprawie mugoli…
Pytanie o transport spuentowała w swojej głowie. Testrale i karawany pasowały do Othella tak, jak kapcie z nietoperzami. Uniósłszy wzrok znad planów, przyjrzała się przyjacielowi z uwagą, która nie miała w sobie już nic z wcześniejszego rozbawienia. Fiołkowe oczy przybrały wyraz czujny ioraz nieco zaniepokojony. Pytanie natury religijnej, zadane przez Othella Fawleya, nie brzmiało bowiem jak zwyczajna zachcianka intelektualna.
— Pytania dotyczące religii są przecież znacznie ciekawsze od pytań dotyczących pogody, podatków czy małżeństwa. Te ostatnie i tak zazwyczaj prowadzą do rozczarowania. No więc? Co cię dręczy, książę ciemności? — oznajmiła pogodnie, odkładając pióro, którym przed chwilą bezwiednie przesuwała po brzegu kartki. Nikt tak nie potrafił żartować z własnego losu jak panna Black! Lecz nie oznaczało to jeszcze, że pogodziła się z jego kształtem… — Możesz mnie zapytać o wszystko, Othello — dodała łagodniej. Całą swoją uwagę poświęciła więc przyjacielowi.
Nie każ mi odchodzić, moja gwiazdo
Królestwo można utracić,
świątynię można spalić,
imię można wymazać z ksiąg,
lecz cóż pocznie niewiasta, która straciła gwiazdę,
wedle której znała drogę?
Królestwo można utracić,
świątynię można spalić,
imię można wymazać z ksiąg,
lecz cóż pocznie niewiasta, która straciła gwiazdę,
wedle której znała drogę?