• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery)

[23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#3
10.10.2026, 00:26  ✶  
Nie podzielała niechęci kuzynki do leśnych ostępów, choć daleko jej było do osób, które znajdowały szczególną przyjemność w przedzieraniu się przez zarośla, brodzeniu w błocie i wystawianiu własnej garderoby na łaskę przyrody. Potrafiła jednak docenić piękno Epping Forest, zwłaszcza o tej porze roku. Niektóre widoki były tak malownicze, że z powodzeniem mogłyby posłużyć za temat pejzażu. Astoria już kilkakrotnie zatrzymała wzrok na szczególnie interesujących układach światła i cienia, zastanawiając się mimochodem, czy nie warto byłoby powrócić tu kiedyś ze szkicownikiem. Naturalnie przy sprzyjającej pogodzie. I bez konieczności zbierania chrustu.
Nie znaczyło to jednak, że obecna wyprawa sprawiała jej przykrość. Przeciwnie, możliwość przysłużenia się organizatorom sabatu uważała za wystarczające uzasadnienie dla podobnego przedsięwzięcia, tym bardziej że najcięższą część pracy pozostawiła Deek'owi.
Astoria przyglądała się kuzynce z mieszaniną rozbawienia i współczucia, obserwując, jak z każdym kolejnym krokiem jej cierpliwość topniała coraz bardziej. Nie umknęły jej ani coraz gwałtowniejsze ruchy różdżki, ani gałęzie, które z niepokojącą siłą przelatywały nad głowami skrzatów. Kiedy jeden z konarów zniknął gdzieś pomiędzy drzewami, odprowadzony jedynie dalekim trzaskiem łamanych gałązek, czarownica uniosła brwi, po czym odwróciła głowę, usiłując ukryć cisnący się na usta uśmiech.
- Och Edith, doprawdy! - westchnęła, kiedy kuzynka odzyskała równowagę po niefortunnym spotkaniu z korzeniem. - Jeszcze trochę, a zamiast opału będziemy zbierać po lesie szczątki tych nieszczęsnych drzew.
W jej głosie pobrzmiewała jednak wyłącznie łagodna przekora. Zatrzymała się nawet na moment, dając kuzynce sposobność do poprawienia szaty, nim ruszyły dalej.
- Co zaś do kupowania drewna, przypuszczam, że znalazłoby się niemało osób gotowych zapłacić za podobną wygodę - przyznała po chwili namysłu. - Ale czy nie odebrałoby to całemu przedsięwzięciu pewnego znaczenia? Ostatecznie przygotowania do sabatu są częścią tradycji, a nie jedynie przykrym obowiązkiem, od którego należy się wykupić. Niektóre rzeczy warto zrobić samemu, choćby dla samej satysfakcji.
Ostatnie słowa wypowiedziała z takim przekonaniem, jak gdyby osobiście dźwigała na plecach połowę zebranego drewna, a nie spacerowała w eleganckim płaszczu, podczas gdy za jej plecami skrzat wykonywał całą fizyczną pracę. Nie dostrzegała w tym zresztą żadnej sprzeczności. Każdy miał przecież swoje obowiązki, a rozsądne rozdzielenie pracy stanowiło, jej zdaniem, podstawę dobrze zorganizowanego przedsięwzięcia.
Dalsze wyznania Edith przyjęła już ze znacznie większą powagą. Zmarszczyła delikatnie brwi, słysząc o zachowaniu młodego krewniaka. Trudno było jej pojąć, skąd w niektórych mężczyznach brała się ta osobliwa skłonność do przedkładania chwilowych uniesień nad rodzinne powinności. Miłość, jakkolwiek wdzięcznie przedstawiana na płótnach i opiewana przez poetów, w rzeczywistym życiu potrafiła być wyjątkowo niewygodnym uczuciem. Zwłaszcza wtedy, kiedy człowiek pozwalał jej przesłonić zdrowy rozsądek.
- Cóż za niewdzięczność - zauważyła chłodno - Można nie zgadzać się z radami rodziny, ale istnieją przecież granice przyzwoitości. Szczególnie kiedy ktoś usiłuje uchronić nas przed popełnieniem głupstwa.
Przesunęła dłonią po klapie płaszcza, strącając z niej drobny, pożółkły listek.
- Chociaż, na twoim miejscu, nie zajmowałabym się jeszcze tą panną. Przynajmniej nie w sposób, który mógłby później przysporzyć ci niepotrzebnych nieprzyjemności. - Zerknęła znacząco na kuzynkę. - Utrata włosów bywa wprawdzie bardzo dotkliwa dla kobiecej próżności, ale obawiam się, że nie zawsze idzie w parze z odzyskaniem rozumu.
Nie była szczególną zwolenniczką podobnych metod. Nie dlatego, by żywiła jakiekolwiek współczucie dla Franceski, lecz dlatego, że uważała je za nazbyt ostentacyjne. O wiele bardziej ceniła rozwiązania dyskretne, przemyślane i pozbawione ryzyka niepotrzebnego skandalu. W rodzinach takich jak ich reputacja pozostawała dobrem, którego nie należało narażać przez chwilowe wzburzenie. Widząc jednak, jak mocno Edith zaciska palce na różdżce, uznała, że dalsze roztrząsanie tej sprawy nie przyniesie niczego dobrego.
- Dobrze już, dobrze. Nie będziemy o nim więcej mówić - zapewniła pojednawczo. Przez chwilę szły więc w milczeniu. Kustoszka ostrożnie ominęła kałużę, unosząc nieznacznie skraj szaty. - Skoro już wspomniałaś o rodzinie, mogę ci opowiedzieć, czym ostatnio zajmuje się moja - podjęła wreszcie, wyraźnie zadowolona ze znalezienia bezpieczniejszego tematu. - Ojciec powierzył mi ostatnio pewne sekretne zadanie. W przyszłym miesiącu odbędzie się koncert Muzy z okazji Dnia Pamięci, a ja mam dopilnować, żeby Josephine nie przysporzyła nam podobnych kłopotów jak w sierpniu.
Westchnęła cicho, choć nie tyle z niezadowolenia, ile na wspomnienie odpowiedzialności, którą nieoczekiwanie złożono na jej barkach.
- Wyobrażasz sobie? Mam ją nadzorować, ale w taki sposób, żeby nie poczuła się nadzorowana.
Mimo wszystko perspektywa dyskretnego pilnowania cudzych poczynań nie należała do zajęć, które sprawiały jej największą przyjemność. Zwłaszcza że w galerii miała aż nadto własnych obowiązków.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1094), Edith Rookwood (614)




Wiadomości w tym wątku
[23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 10.09.2026, 22:14
RE: [22.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery) - przez Edith Rookwood - 10.09.2026, 23:29
RE: [23.10.1972] Under copper branches (Edith Rookwood, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 10.10.2026, 00:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa