09.10.2026, 23:21 ✶
To nie była jego pierwsza wizyta tutaj. I zapewne nie ostatnia, pomyślał Erik, pozwalając, aby Heather wyprzedziła go o kilka kroków, gdy był pogrążony we własnych myślach. Jako zwykły brygadzista nie miał szczególnie wielu okazji ku temu, aby tutaj przychodzić, jednak wraz z otrzymaniem awansu na stanowisko detektywa, sytuacja ta uległa sporym zmianom.
Nagle okazało się, że większości śledztw nie dało się dopiąć do końca bez uzyskania raportu czy chociażby krótkiej notki pracowniczej od któregoś z ministerialnych koronerów. Magia mogła panować na tym świecie, ale w gmachu Ministerstwa Magii dalej niepodzielnie rządziła dokumentacja. A już zwłaszcza w ostatnich miesiącach odkąd Harper Moody zdecydowała się położyć kres anonimowym wizytom w Biurze Koronera i nakazała każdemu wpisywać się do swoistego dzienniczka obecności.
Dość kuriozalne, biorąc pod uwagę, że przynajmniej raz sama nie zastosowała się do własnych reguł. Oto cała Moody, skomentował bezgłośnie Erik, starając się stłumić w sobie ciężkie westchnienie, które próbowało wyrwać mu się z piersi. Naprawdę starał się podchodzić do tej kobiety z otwartą głową, ale pewne jej działania były wciąż dla niego… niezrozumiałe. Może to kwestia jego zbyt niskiego poziomu wtajemniczenia w interesy Harper z Albusem, a może faktycznie coś tutaj nie grało.
— Mieliśmy okazję parę razy współpracować razem. Niestety, ale im bardziej drastyczne śledztwa, tym częściej trzeba się tutaj zjawiać — wyjaśnił Heather, przyspieszając nieco kroku, aby się z nią zrównać. — Wypiłem też z tutejszymi koronerami parę drinków na ostatniej wigilii pracowniczej naszego departamentu. Mam wrażenie, jakby to było lata temu…
A najgorsze, że do następnego Yule mieli jeszcze prawie dwa miesiące. Merlin jeden wiedział, co w tym czasie jeszcze mogło się wydarzyć.
— Chyba oboje jesteśmy wystarczająco towarzyscy, ale to miejsce nie zachęca zbytnio do plotkowania — mruknął pod nosem. — Z drugiej strony, może będziemy mieli szczęście i okaże się, że Oscar jest wielkim fanem twojej kariery sportowej. Albo kariery twojej matki.
Nim zdołał zaprotestować i zaproponować zamianę ról Heather już przeszła do działania, toteż Erik nie miał innego wyboru, jak tylko przywdziać na twarz swój firmowy uśmiech i wmaszerować pewnie do biura Weasleya.
— Panie Oskarze, dawno się nie widzieliśmy! Jak zdrowie?
Nagle okazało się, że większości śledztw nie dało się dopiąć do końca bez uzyskania raportu czy chociażby krótkiej notki pracowniczej od któregoś z ministerialnych koronerów. Magia mogła panować na tym świecie, ale w gmachu Ministerstwa Magii dalej niepodzielnie rządziła dokumentacja. A już zwłaszcza w ostatnich miesiącach odkąd Harper Moody zdecydowała się położyć kres anonimowym wizytom w Biurze Koronera i nakazała każdemu wpisywać się do swoistego dzienniczka obecności.
Dość kuriozalne, biorąc pod uwagę, że przynajmniej raz sama nie zastosowała się do własnych reguł. Oto cała Moody, skomentował bezgłośnie Erik, starając się stłumić w sobie ciężkie westchnienie, które próbowało wyrwać mu się z piersi. Naprawdę starał się podchodzić do tej kobiety z otwartą głową, ale pewne jej działania były wciąż dla niego… niezrozumiałe. Może to kwestia jego zbyt niskiego poziomu wtajemniczenia w interesy Harper z Albusem, a może faktycznie coś tutaj nie grało.
— Mieliśmy okazję parę razy współpracować razem. Niestety, ale im bardziej drastyczne śledztwa, tym częściej trzeba się tutaj zjawiać — wyjaśnił Heather, przyspieszając nieco kroku, aby się z nią zrównać. — Wypiłem też z tutejszymi koronerami parę drinków na ostatniej wigilii pracowniczej naszego departamentu. Mam wrażenie, jakby to było lata temu…
A najgorsze, że do następnego Yule mieli jeszcze prawie dwa miesiące. Merlin jeden wiedział, co w tym czasie jeszcze mogło się wydarzyć.
— Chyba oboje jesteśmy wystarczająco towarzyscy, ale to miejsce nie zachęca zbytnio do plotkowania — mruknął pod nosem. — Z drugiej strony, może będziemy mieli szczęście i okaże się, że Oscar jest wielkim fanem twojej kariery sportowej. Albo kariery twojej matki.
Nim zdołał zaprotestować i zaproponować zamianę ról Heather już przeszła do działania, toteż Erik nie miał innego wyboru, jak tylko przywdziać na twarz swój firmowy uśmiech i wmaszerować pewnie do biura Weasleya.
— Panie Oskarze, dawno się nie widzieliśmy! Jak zdrowie?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞