Secrets of London
[20/10/1972] Antropolog - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17)
+---- Wątek: [20/10/1972] Antropolog (/showthread.php?tid=6396)



[20/10/1972] Antropolog - Bran Krwiopijca - 12.09.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=tRlNJQI.png[/inny avek]W Biurze Koronera zawsze musi być ktoś na dyżurze. Piątek, świątek czy niedziela. Nocka to zwykle nuda, ale odsiedzieć swoje trzeba. Można wykorzystać czas, aby uporządkować to i owo, wykonać zadania administracyjne. Wzywają na zdarzenie rzadko, ale ktoś musi siedzieć, bo czas ma znaczenie w przypadku konieczności zabezpieczenia niektórych śladów. Straszna stypa trwać nocą w biurze będącym drzwi w drzwi ze wszystkimi tymi ciałami zamkniętymi w chłodni, ale nie ma przeproś. Właściwie… niektórzy to nawet lubią.

Detektywowi Longbottom i brygadzistce Wood również być może zdarzyło się brać nocne dyżury na służbie. I właśnie nocny dyżur wzięliście oboje tego dnia. Nie był to przypadkowy dyżur. Nietrudno było ustalić, kiedy Oscar Weasley ma nockę, i dopasować do tego swoje grafiki.

Weasley siedział więc tej nocy sam i sączył czwartą już czarną kawę z kubka, który głosił, że zainteresowałabyś mnie się bardziej, gdybyś była martwa. Hasło podkreślone rysunkiem trupiej czaszki. Najwyraźniej ten wysoki, tykowaty rudzielec należy do tego typu człowieka, który robi ze swojego konika większą połowę osobowości. Zainteresowania Oscar ma makabryczne i o strupieszeniu zwłok opowiada z niepoprawnym entuzjazmem, ale to dobry człowiek i mimo zaawansowanego zboczenia zawodowego nikt by go nigdy o nic złego nie posądził — i słusznie. Facet trochę dziwny, ale zupełnie sympatyczny.

Gdy zaszliście do Biura Koronera, przysypiający Oscar siedział przy swoim stole roboczym i archiwizował próbki krwi z zamkniętych spraw. Fiolek z płynami nie przechowywało się długo, bo biuro nie miało na takie rzeczy miejsca. Po zamknięciu sprawy krew przenosiło się na gazy, na których ta krew wysychała, i w tej zgrabnej formie dowody z krwi mogły być przechowywane w magazynie latami.

Proces był nudny. Weasley brał ze stojaka fiolkę krwi, spisywał numer sprawy, nasączał krwią świeżą gazę, przesuszał ją zaklęciem, pakował w płaską szklaną kasetkę, opisywał kasetkę i wrzucał do pudła, które po skończeniu roboty zniesie do magazynu dowodów.

To nie jego ulubione zajęcie, więc pojaśniała od razu twarz antropologa, gdy spostrzegł, że ktoś złożył mu wizytę i może na chwilę oderwać się od monotonnej roboty.


zadanie od mistrza gry
Nie narzucam wam niczego o tym, w jaki sposób podejdziecie do antropologa. Nie musicie na razie na nic rzucać, chyba że macie jakąś fantazję inną niż zwyczajne zagajenie rozmowy.

To nie jest zgłoszony NPC, więc nie mieliście jak wstawić sobie z nim relacji. Jeśli macie ochotę sobie taką relację dookreślić i nadać szczegóły swojej znajomości z antropologiem Weasleyem, możecie to zrobić w narracji pierwszego posta. Jeśli nic nie napiszecie, relacja z Erikiem będzie taka, jak w zaczepce do wątku, a Heather będzie on kojarzył z widzenia. To, co zawrzecie w takiej relce, nie zmieni szans powodzenia; oferuję tę opcję dla walorów storytellingowych.

Nadajcie sesji datę fabularną i mi ją zgłoście. Wstępnie jako gracze macie na domknięcie tego wątku czas do 15 listopada.
@Erik Longbottom @Heather Wood



RE: [20/10/1972] Antropolog - Heather Wood - 05.10.2026

Nie było w przypadku tym, że swój dzisiejszy dyżur miała z Erikiem. Udało im się to wszystko całkiem ładnie poukładać, dzięki czemu mieli szansę złożyć wizytę antropologowi. Ruda nie znała Oscara Weasleya jakoś specjalnie. Nie miała o nim zdania. Mijali się na korytarzach Ministerstwa i to by było na tyle, skoro jednak Longbottom zasugerował, że mogliby się dowiedzieć czegoś więcej o sprawie odciętej głowy, to warto było się zainteresować tematem. Zresztą bardzo lubiła pracować z Erikiem, więc wszystko ułożyło się fantastycznie. Cieszyło ją to, że została oddelegowana z nim, był jedną z osób od których mogła się sporo nauczyć, a Wood lubiła zdobywać nowe doświadczenie.

- Znasz go jakoś bliżej? - Zapytała swojego towarzysza, kiedy podążali korytarzami Ministerstwa. Nie do końca wiedziała czego się spodziewać, jaki był Weasley w obyciu. Erik od lat pracował w tym miejscu, więc pewnie zdążył nawiązać więcej relacji z współpracownikami od niej, to akurat było dla nich bardzo korzystne.

- Jestem ciekawa, czy łatwo przyjdzie nam go pociągnąć za język. - Powiedziała jeszcze, nie miała pojęcia, czego powinna się spodziewać. Ruda jak na tę późną godzinę może za bardzo tryskała energią, bo odrobinę się podekscytowała, naprawdę liczyła, że dowiedzą się dzisiaj czegoś ciekawego. Sprawa związana z podrzuconą głową ciągnęła się już bowiem trochę czasu, a nadal wszystko co z nią związane zostawało owiane tajemnicą.

Dotarli w końcu do Biura Koronera. Ruda przystanęła przed drzwiami, przeniosła wzrok na Erika i cicho mruknęła. - Ja pukam Ty mówisz? - Nie czekała na potwierdzenie tylko właśnie tak zrobiła, jak zawsze działała bardzo szybko, to nie było dla niej niczym nowym. Cóż, zaraz zobaczą, czy Oscar Weasley będzie miał chęć na krótką pogawędkę.




RE: [20/10/1972] Antropolog - Erik Longbottom - 09.10.2026

To nie była jego pierwsza wizyta tutaj. I zapewne nie ostatnia, pomyślał Erik, pozwalając, aby Heather wyprzedziła go o kilka kroków, gdy był pogrążony we własnych myślach. Jako zwykły brygadzista nie miał szczególnie wielu okazji ku temu, aby tutaj przychodzić, jednak wraz z otrzymaniem awansu na stanowisko detektywa, sytuacja ta uległa sporym zmianom.

Nagle okazało się, że większości śledztw nie dało się dopiąć do końca bez uzyskania raportu czy chociażby krótkiej notki pracowniczej od któregoś z ministerialnych koronerów. Magia mogła panować na tym świecie, ale w gmachu Ministerstwa Magii dalej niepodzielnie rządziła dokumentacja. A już zwłaszcza w ostatnich miesiącach odkąd Harper Moody zdecydowała się położyć kres anonimowym wizytom w Biurze Koronera i nakazała każdemu wpisywać się do swoistego dzienniczka obecności.

Dość kuriozalne, biorąc pod uwagę, że przynajmniej raz sama nie zastosowała się do własnych reguł. Oto cała Moody, skomentował bezgłośnie Erik, starając się stłumić w sobie ciężkie westchnienie, które próbowało wyrwać mu się z piersi. Naprawdę starał się podchodzić do tej kobiety z otwartą głową, ale pewne jej działania były wciąż dla niego… niezrozumiałe. Może to kwestia jego zbyt niskiego poziomu wtajemniczenia w interesy Harper z Albusem, a może faktycznie coś tutaj nie grało.

— Mieliśmy okazję parę razy współpracować razem. Niestety, ale im bardziej drastyczne śledztwa, tym częściej trzeba się tutaj zjawiać — wyjaśnił Heather, przyspieszając nieco kroku, aby się z nią zrównać. — Wypiłem też z tutejszymi koronerami parę drinków na ostatniej wigilii pracowniczej naszego departamentu. Mam wrażenie, jakby to było lata temu…

A najgorsze, że do następnego Yule mieli jeszcze prawie dwa miesiące. Merlin jeden wiedział, co w tym czasie jeszcze mogło się wydarzyć.

— Chyba oboje jesteśmy wystarczająco towarzyscy, ale to miejsce nie zachęca zbytnio do plotkowania — mruknął pod nosem. — Z drugiej strony, może będziemy mieli szczęście i okaże się, że Oscar jest wielkim fanem twojej kariery sportowej. Albo kariery twojej matki.

Nim zdołał zaprotestować i zaproponować zamianę ról Heather już przeszła do działania, toteż Erik nie miał innego wyboru, jak tylko przywdziać na twarz swój firmowy uśmiech i wmaszerować pewnie do biura Weasleya.

— Panie Oskarze, dawno się nie widzieliśmy! Jak zdrowie?



RE: [20/10/1972] Antropolog - Bran Krwiopijca - 14.10.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=tRlNJQI.png[/inny avek]— Proszę — rozległo się od razu niemal wołanie.

Gdy weszliście, Weasley zamykał już w kasetce gazę, którą akurat preparował. Odłożywszy ją do kartonu na dowody, wstał od biurka, prezentując swoją gotowość do podjęcia nowych zadań służbowych.

— Erik. Detektyw Longbottom. — Oscar uśmiechnął się spontanicznie, gdy usłyszał pytanie o zdrowie. Biła od niego pewna niezręczność, ale szczerze starał się wypaść przyjaźnie. Starał się, bo mimo że nie był nieśmiały, odnalezienie się w small-talku nie należało do jego najmocniejszych stron i prowadził go dość mechanicznie: — Zdrowie. Dobrze. Wyśmienicie. Miło cię widzieć. Brygadzistkę Heather też, rzecz jasna, miło widzieć — zapewnił, poprawiając okulary. Skinął do dziewczyny głową, aby upewnić ją, że nie pomija jej obecności.

Po tych paru drinkach na wigilii pracowniczej był zdecydowanie bardziej swobodny. Teraz stał przed wami sztywno wyprostowany, prawie nie gestykulował i skoncentrowany oczekiwał dalszej części rozmowy. Sunął od jednego do drugiego gościa wzrokiem, jakby nie mógł wybrać, na kogo patrzeć. Dylemat rozwiązał, spuszczając oczy na czarną walizkę kryminalistyczną stojącą pod ścianą.

— Mamy zdarzenie? — zapytał prędko, chcąc przejść czym prędzej do rzeczy, aby uniknąć stworzenia przestrzeni na niekomfortową ciszę. — Czego wam potrzeba?


RE: [20/10/1972] Antropolog - Heather Wood - 14.10.2026

Heather słyszała o zmianie w procedurach. W sumie być może nie było to takim złym pomysłem? Dużo złego działo się na świecie, na pewno i w ministerstwie można było znaleźć popleczników Voldemorta. Dzięki tej dokumentacji była mniejsza swoboda i samowolka, z drugiej strony w tej chwili to oni próbowali się dowiedzieć czegoś, czego nie powinni, a więc i po nich pozostanie ślad. Cóż, takie było życie, czyż nie?

Wood nie wiedziała zbyt wiele od Harper Moody. Widziała ją w akcji podczas Beltane, właściwie to pobiegła jej wtedy pomóc, no pobiegła to trochę za dużo powiedziane, przeczołgała się po ziemi ledwie żywa, żeby Moody nie została sama między śmierciożercami. W sumie Harper radziła sobie i bez niej wyśmienicie, a Ruda po tym całym sabacie wylądowała w Mungu na tydzień. Nie były to miłe wspomnienia.

- Rozumiem, a Ty masz dużo doświadczenia, bo jesteś stary. - Pokiwała jeszcze głową, że dotarło do niej co mówił. To jesteś stary rzuciła bardzo neutralnym tonem głosu, nie miało to być obrazą, wyłącznie stwierdzeniem oczywistego faktu. - Wiele się wydarzyło od poprzedniego Yule. - Ostatni rok był naprawdę intensywny, sporo się działo, a do jego końca mieli jeszcze ponad dwa miesiące, kto wie co mogło się jeszcze stać. Śmierciożercy nie spali, byli w gotowości.

- Myślę, że dla nich to miejsce jak każde inne, spędzają tutaj tyle czasu… my możemy czuć się odrobinę nieswojo, ale nie możemy pokazywać słabości. - Miała na myśli oczywiście antropologów, zapewne nie widzieli nic złego w plotkowaniu w tym miejscu, pewnie nie mieli też problemu z tym, aby wyciągnąć tutaj kanapki przygotowane przez żonę, czy tam męża i się nimi zajadać.

- Pewnie bardziej mojej matki, trudno nie kochać Lizzie, zwłaszcza, że znajduje się na szycie od wielu lat, ma grono bardzo zagorzałych fanów. - Uśmiechnęła się na tę myśl, Wood była naprawdę dumna z tego, jak wyglądała kariera jej matki, prowadziła ją bezbłędnie, a do tego wszystkiego była po prostu dobrym człowiekiem.

Szybko wymyśliła plan, no przynajmniej początkowy, nie czekała na potwierdzenie Erika, nie sprawdzała, czy faktycznie się na to zgadza - zadecydowała za niego. Stuknęła w drzwi, później je otworzyła no i znaleźli się w środku.

Pierwsza część planu została wykonana bezbłędnie, oby tak dalej. Dość szybko Longbottomowi udało się odezwać, więc to też mieli odhaczone, to by było na tyle z ich sprytnego planu.

- Dzień dobry panie Oscarze, panie antropologu Oscarze. - Poprawiła się dość szybko. Uśmiechnęła się do mężczyzny na powitanie. Spoglądał w ich stronę, jednak nie mógł się zdecydować na kogo patrzeć, Ruda sama spojrzała więc na Erika bardzo sugestywnie, to był jego czas, mógł zacząć mówić. Znał Weasleya, to on miał większą szansę na to, by coś z niego wyciągnąć.