Połączenie wszystkich kropek nie było wybitnie trudne już po samym przesłuchaniu członków Towarzystwa, problemem było raczej ustalenie silniejszych dowodów niż tylko przeczucia. To na szczęście udało się znaleźć, gdy z Brenną badały miejsce zaginięcia mandragor i już pięć dni później, gdy dopięli resztę dokumentacji, skoro świt udali się do miejsca zamieszkania Urquarta.
Pierwsze, co uderzyło Victorię, to to, że taki miłośnik roślin ma zaniedbany ogród, a był to przecież odpowiedni moment w roku, by przygotować go na zimę i w konsekwencji na wiosnę. Drugie, to że było tu jakiś tak… zdawało się, że pusto? To, że im nie otworzył, nie miało teraz znaczenia, skoro mieli nakaz przeszukania posesji. Ale samo to, że zdawało się go nie być i to o tej porze, był dla Victorii zastanawiający… a raczej się ich nie spodziewał, bo i data była wybrana dość losowo, wciśnięta pomiędzy inne obowiązki całej trójki. Chyba że zobaczył ich w oknie i się ukrył…? Bo przynajmniej Victoria była w mundurze aurora.
– Wiecie co, to bardzo dziwne. Tak zaniedbać ogród i to o tej porze roku, tym bardziej, gdy jest się zastępcą przewodniczącej Towarzystwa Herbologicznego – mruknęła, świadoma, że jej towarzysze mogą nie zwrócić na to jakoś szczególnej uwagi. Ale ogród był jak wizytówka, zwłaszcza dla kogoś, kto sam planował, co zrobić ze swoim ogrodem w ciągu najbliższych kilku dni. – Zajrzę do szklarni – dodała, i rozglądnęła się tam, podejrzewając, że cokolwiek tam jest, powie więcej jej, niż Brennie czy (może zwłaszcza) Atreusowi.
// Percepcja ◉◉◉○○ – na szklarnię
Sukces!
— pobłyskująca perła
— Veritaserum
— Słabej jakości lusterka dwukierunkowe