08.10.2026, 08:56 ✶
Othello wiedział, że pomiędzy jego przyszłą formą a Tedem istniała gatunkowa różnica. Ghoule były istotami bardziej rozumnymi, niemal równymi ludziom. Bardziej przypominały wampiry, co stanowiło myśl nieco pocieszającą, choć niezupełnie zadowalającą. Śmierć fascynowała Othella, ponieważ wiedział, że poczeka jeszcze długo, zanim zdoła jej doświadczyć. Poniekąd zazdrościł ludziom pochowanym na cmentarzu tej… normalności.
– Napiszę – potwierdził. – Będzie tam cały opis tych roślin, żebyś na pewno wiedziała, które mam na myśli.
Było mu nieco przykro, że nie mógł opowiedzieć Lydii prawdy o tym, skąd wziął swoje kapcie. Kobiety takie jak ona i chociażby Helloise bywały uprzedzone do wszystkiego, co mugolskie. Othello nie wiedział, czy Black również miała te magirasistowskie poglądy i nie chciał w to wnikać. Niezbyt przyjemne byłoby dowiedzieć się, że przyjaciółka skrycie nim pogardzała z powodu jego statusu krwi. Sam Fawley starał się o tym nie myśleć. Zarówno czarodziejów, jak i niemagów śmierć zabierała tak samo. Mugole mieli tylko tyle pokory, by z nią przy tym nie dyskutować.
– Jestem w porozumieniu z tutejszymi przewozami karawanowymi. Oni pomagają mi również przy stoisku. Oczywiście przy stoisku. Ich powozy ciągnięte są przez testrale, co dosyć… pasuje do charakteru mojej firmy – uśmiechnął się słabo, po czym spochmurniał. Pomyślał, że na jarmarku mógłby spotkać Vernona. Kolejne przekazywane sprawy, kontakt, wciąż inicjowany przez Mulcibera – wszystko to powodowało w Othellu dziwne myśli. Uczucia, których bardzo nie chciał czuć. – Lydio, mogę zadać ci pytanie natury religijnej?
– Napiszę – potwierdził. – Będzie tam cały opis tych roślin, żebyś na pewno wiedziała, które mam na myśli.
Było mu nieco przykro, że nie mógł opowiedzieć Lydii prawdy o tym, skąd wziął swoje kapcie. Kobiety takie jak ona i chociażby Helloise bywały uprzedzone do wszystkiego, co mugolskie. Othello nie wiedział, czy Black również miała te magirasistowskie poglądy i nie chciał w to wnikać. Niezbyt przyjemne byłoby dowiedzieć się, że przyjaciółka skrycie nim pogardzała z powodu jego statusu krwi. Sam Fawley starał się o tym nie myśleć. Zarówno czarodziejów, jak i niemagów śmierć zabierała tak samo. Mugole mieli tylko tyle pokory, by z nią przy tym nie dyskutować.
– Jestem w porozumieniu z tutejszymi przewozami karawanowymi. Oni pomagają mi również przy stoisku. Oczywiście przy stoisku. Ich powozy ciągnięte są przez testrale, co dosyć… pasuje do charakteru mojej firmy – uśmiechnął się słabo, po czym spochmurniał. Pomyślał, że na jarmarku mógłby spotkać Vernona. Kolejne przekazywane sprawy, kontakt, wciąż inicjowany przez Mulcibera – wszystko to powodowało w Othellu dziwne myśli. Uczucia, których bardzo nie chciał czuć. – Lydio, mogę zadać ci pytanie natury religijnej?
Książę ciemności
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.
Kiedy nareszcie zaśniesz, piękna pomrocznico,
W głębinie mauzoleum czarno-marmurowej,
Co wystarczy ci tedy za strojną alkowę,
I kiedy dół wilgotny ci będzie łożnicą.