08.10.2026, 08:47 ✶
– To genialne – podsumował krótko. Bo bardzo starał się nie krzywić na to, jak lodowata zdawała się skóra Victorii, ale było to coś, do czego trudno mu było przywyknąć, i kiedy jej dłoń była ciepła to po prostu… było miłe. Nie musiał się pilnować i jego własna ręka nie traciła już błyskawicznie ciepła, jakby wyżeranego przez chłód limbo. – Czuję się trochę dziwnie, kiedy ja mam płaszcz, a ty nie – stwierdził z pewnym zastanowieniem, ale ostatecznie postanowił zaufać jej osądowi. – Chociaż mam wrażenie, że ważniejsze, żebyś ty nie kichała rzucając zaklęcia podczas Samhain… Czy nie wspominałaś, że szukaliście sposobu, żeby się tego pozbyć?
Mówił oczywiście o tkwiącym w nich zimnie, nie Samhain w ogólności. Nie miał pojęcia, że energia limbo może być na swój sposób przydatna, a marznięcie przez cały czas wydawało mu się losem raczej strasznym. Niby człowiek i organizm pewnie w końcu zaczynali się przyzwyczajać, nie mogło to być jednak komfortowe, a Chris był człowiekiem wysoko ceniącym sobie komfort.
– Może potrzeba do tego klątwołamacza – mruknął jeszcze, już odchodząc powoli z powrotem w las, choć obejrzał się po raz ostatni, spoglądając na uwiecznioną w biegu kobietę. Było coś w tej rzeźbie, w sposobie, w jakim ujęto ją w ruchu, w emocjach na twarzy, co poruszało jego wyobraźnię, zachwycało, ale też wywoływało dreszcze. – Nie, myślę, że nie – odparł, nawet jeśli wiedział, że pytanie było trochę żartobliwe. – To musiałby być ktoś zafascynowany strachem i cierpieniem, jeśli ta rzeźba miałaby być jakimś wyznacznikiem… Poza tym wolę sam mieć muzy. A zwłaszcza jedną – stwierdził, uśmiechając się do niej przy tych słowach dość wymownie. Zresztą pracował teraz nad pewnym projektem, ale został „odwieszony na kołek”, ze względu na fakt, że nagle wszyscy na świecie pragnęli płaszczy stagnacji, a Chris po tym całym Beltane, Spalonej Nocy i rozmowach z Victorią niechętnie przyjął parę dodatkowych zamówień, których normalnie by nie zrealizował.
– Rozejrzyjmy się może najpierw, czy zobaczymy tu coś, co nie wygląda… mugolsko? – zaproponował, spoglądając po domach. Niby marne szanse trafić przypadkiem na domy czarodziejów, ale skoro tuż obok była magiczna rzeźba i pole antyteleportacyjne, to kto wie? – Jeżeli mieszkają tu czarodzieje, może mają sieć fiuu. A jak nie… to faktycznie pozostaje pytać, którędy do najbliższej drogi, będziemy mogli wtedy wezwać Błędnego Rycerza.
Mówił oczywiście o tkwiącym w nich zimnie, nie Samhain w ogólności. Nie miał pojęcia, że energia limbo może być na swój sposób przydatna, a marznięcie przez cały czas wydawało mu się losem raczej strasznym. Niby człowiek i organizm pewnie w końcu zaczynali się przyzwyczajać, nie mogło to być jednak komfortowe, a Chris był człowiekiem wysoko ceniącym sobie komfort.
– Może potrzeba do tego klątwołamacza – mruknął jeszcze, już odchodząc powoli z powrotem w las, choć obejrzał się po raz ostatni, spoglądając na uwiecznioną w biegu kobietę. Było coś w tej rzeźbie, w sposobie, w jakim ujęto ją w ruchu, w emocjach na twarzy, co poruszało jego wyobraźnię, zachwycało, ale też wywoływało dreszcze. – Nie, myślę, że nie – odparł, nawet jeśli wiedział, że pytanie było trochę żartobliwe. – To musiałby być ktoś zafascynowany strachem i cierpieniem, jeśli ta rzeźba miałaby być jakimś wyznacznikiem… Poza tym wolę sam mieć muzy. A zwłaszcza jedną – stwierdził, uśmiechając się do niej przy tych słowach dość wymownie. Zresztą pracował teraz nad pewnym projektem, ale został „odwieszony na kołek”, ze względu na fakt, że nagle wszyscy na świecie pragnęli płaszczy stagnacji, a Chris po tym całym Beltane, Spalonej Nocy i rozmowach z Victorią niechętnie przyjął parę dodatkowych zamówień, których normalnie by nie zrealizował.
– Rozejrzyjmy się może najpierw, czy zobaczymy tu coś, co nie wygląda… mugolsko? – zaproponował, spoglądając po domach. Niby marne szanse trafić przypadkiem na domy czarodziejów, ale skoro tuż obok była magiczna rzeźba i pole antyteleportacyjne, to kto wie? – Jeżeli mieszkają tu czarodzieje, może mają sieć fiuu. A jak nie… to faktycznie pozostaje pytać, którędy do najbliższej drogi, będziemy mogli wtedy wezwać Błędnego Rycerza.