Ktoś musiał sprowadzać do na ziemię. Bardzo szybko ponownie odnalazła się w tej roli. Najwidoczniej wcale nie zapomniała jak to jest. Kiedyś przecież należało to do jej obowiązków. Robiła to oczywiście dla jego dobra, wolała, żeby nieco spasował, przeszedł całą drogę jeszcze raz, aby miał pewność, że faktycznie wszystko dobrze zrozumiał i że miało to działać na dłuższą metę. W ten sposób okazywała swoją troskę. Jasne, mogła go pochwalić za to, że przy pierwszym zaklęciu wszystko poszło po jego myśli, nie mogła pominąć tego momentu, bo naprawdę była z niego dumna, nie oznaczało to jednak tego, że szybko przypomni mu o tym, że potrzebował więcej praktyki.
- Niektórych rzeczy się nie zapomina. - Być może nie do końca pasowało to do jej osoby, bo Prudence pamiętała wszystko, jednak miała sentyment do tych wspólnych lat, które razem spędzili. Był to jeden z najprzyjemniejszych momentów w jej życiu, miał specjalne miejsce wśród wszystkich innych wspomnieć. Zresztą bardzo jej tego brakowało, to, że go dzisiaj tutaj zabrała i postępowali podobnie jak wtedy naprawdę sprawiało jej ogromną przyjemność.
- Lubię tak o sobie myśleć, nie możesz tego popsuć. - Rzucała mu wyzwanie? Być może. Zdarzało jej się przekazywać swoją wiedzę, nie do końca jednak chodziło o tę dziedzinę, którą pokazywała akurat jemu. Podczas jej pracy w Mungu przewinęło się wielu stażystów, którym pomagała się jakoś odnaleźć w tym wszystkim. Nekromancją się jednak nie dzieliła, to było coś wyłącznie jej, mało kto wiedział zresztą, że i w tej dziedzinie jest specjalistką, zostawiała to dla siebie. No, teraz nieco nagięła swoje zasady, jednak przy nim zawsze to tak wyglądało. Wystarczyło, że pojawiał się obok, a była w stanie nieco manipulować swoimi priorytetami.
- To zależy jakie statystyki chcesz wyciągnąć. Mam na koncie kilku odnalezionych geniuszy, jednak niekoniecznie w dziedzinie, którą się aktualnie zajmujemy. Jesteś pierwszy, więc masz dosyć trudną rolę, jesteś obiektem testowym. - Nie pierwszy raz próbowali razem czegoś zupełnie nowego, to też nie było dla nich nowe. - Ciąży na Tobie spora odpowiedzialność, sprawdzę, czy do tego też się nadaję. - Tak naprawdę nie miała zamiaru nikomu więcej przekazywać akurat tego rodzaju wiedzy, ale nie wspomniała o tym w głos. Nie ufała nikomu na tyle, żeby sięgnąć przy nim po takie zaklęcia, to mogło przecież popsuć jej reputację.
- Naprawdę uważasz to za przykrą informację? - Zapytała jeszcze, nie wydawało jej się, aby tak było. - To szczerość, zresztą wiesz o tym, że robię to dla Twojego dobra, gdybym Cię klepała po ramieniu po pierwszym sukcesie, to osiadłbyś na laurach i był pewny, że wszystko umiesz, a w tym przypadku tak nie można. Od tego zaklęcia może zależeć Twoje życie, wolę więc abyś naprawdę dobrze się tego nauczył. - Wydawało jej się to być naprawdę istotne, zależało jej na nim tak po prostu i chciała, aby wyciągnął z tej znajomości coś dla siebie, żeby się czegoś od niej nauczył, czegoś, co mogło mu kiedyś uratować życie.
- Nie wiem, czy musi być głęboko zakopane, bo czasem przecież zupełnie niedawno mogło wydarzyć się coś takiego, co spowodowało, że poczułeś się wyjątkowo, ważne, żeby było bardzo intensywne. - W końcu wspomnienia mogły dotyczyć również poprzedniego dnia. Dobór wspomnień był kwestią bardzo indywidualną, zresztą nie wydawało jej się, aby każdy chciał się dzielić tym, co wiązało się z jego sukcesem, przez to czasem mogło zająć chwilę, nim trafiło się w coś odpowiedniego.
Kolejne zaklęcie, które próbował rzucić zakończyło się niepowodzeniem. Wtedy zaczęła sobie to wszystko analizować, nie spodziewała się, że go rozproszy, bo przecież nie robiła niczego takiego, a przynajmniej tak się jej wydawało. Nie wyłapała zresztą tego odruchu.
- Mam nie myśleć? - Zmrużyła jeszcze oczy, bo nie do końca wiedziała o co mu chodzi. Musiała myśleć, jeśli miała mu pomóc opanować te zaklęcie. - Nie chciałam Ci przeszkadzać, ale mam wrażenie, że nieco przesadzasz. - Pokręciła jeszcze głową, przecież nie zrobiła niczego złego, prawda?
- Tak, to było świetnie dobrane wspomnienie, ale nie lubię się przechwalać, jasne? - Westchnęła ciężko, bo Benjy najwyraźniej nie potrafił zaakceptować tego, że traktowała to, jak nic wielkiego. Nikt wcześniej nie doceniał jej w ten sposób, to było dla Prue zupełnie nowe, nie do końca wiedziała, jak powinna się więc zachować.
- Skoro tak, to próbuj. - Nie zapytała go oczywiście o to, o czym zamierzał pomyśleć. Zamiast tego uważnie obserwowała go podczas rzucania czaru, jak powiedział tak też się stało, szop pracz pojawił się na polanie i pomknął przed siebie. Uśmiechnęła się, kiedy go zobaczyła. - Intuicja Cię nie myliła, pięknie. - Skomentowała jeszcze.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control