• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić

[26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.

Victoria Lestrange
#3
22.09.2026, 18:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.09.2026, 21:45 przez Victoria Lestrange.)  

Mógł tego wcale nie robić dyskretnie, bo by się nie obraziła. Z ich dwójki, stan, w którym się znajdowała, prawdopodobnie to ją drażnił mimo wszystko bardziej, bo i ona ciągle się gapiła na te wszystkie zegarki dosłownie co minutę, w porywach do pięciu. I bardzo nie mogła się doczekać południa, bo właśnie mniej-więcej wtedy ten cholerny poltergeist ją przemienił, a to miało trwać maksymalnie dobę…

Kiwnęła głową na znak, że tak, warzyła. Nie zdążyła go jednak zapytać, czy być może czuje różnicę w ciepłocie jej dotyku, bo wtedy właśnie nastąpiła seria zdarzeń, która spowodowała, że wylądowali w lesie. Christopher wygrzebał różdżką, a ona też, pierwsze co, to ją wyciągnęła z kieszeni, to był odruch. Musiało to wyglądać komicznie: dorosły mężczyzna w płaszczu i dziewczyna w codziennej, ciemnofioletowej sukni, raczej takiej, jaką noszą dorosłe kobiety, a nie nastolatki, ściągniętej teraz mocniej na plecach, by ukryć, że nie była wybitnie dopasowana, w domowych pantofelkach, pośród drzew.

Nikogo tu nie było, prócz nich, szumu liści i ptaków, których ćwierkanie słychać było, pomimo pory roku, gdzieś pomiędzy drzewami.

– Och na brodę Merlina! – zaklęła pod nosem, gdy już, może trochę niepewnie, opuściła różdżkę, i podniosła się, równie odruchowo się otrzepując. W jej głosie faktycznie słychać było poruszenie, miast standardowego spokoju. – Tak, tak, w porządku. A z tobą? Cholera, przepraszam cię strasznie, potknęłam się, niby to tylko nie wiem, trzy albo cztery centymetry wzrostu mniej, ale nie umiem sobie za każdym razem idealnie wszystkiego wymierzyć. To chyba cud, że nic mi dzisiaj w twarz nie wybuchło w pracowni – paplała, ewidentnie zdenerwowana. Spojrzała przy tym na Chrisa, żeby się na własne oczy upewnić, że faktycznie nic mu nie jest. – Tak, świstoklik – mruknęła, patrząc na gazetę, która teraz leżała u jej stóp pomiędzy liśćmi. – Czekaj, trzymaj się, może to też powrotny – i ponownie złapała Chrisa za rękę, ale tym razem z premedytacją, i schyliła się, by złapać gazetę.

Absolutnie nic się nie stało. To był po prostu kawał gazety. I to nawet nie dzisiejszej, bo kiedy Victoria patrzyła na nią ze złością, to zobaczyła przedwczorajszą datę wydania. Nie zamierzała się tak poddawać, bo skoro świstoklik nie zadziałał w drugą stronę i nadal trzymała Chrisa, to warto było się po prostu teleportować z powrotem. Skupiła się na celu, robiła to przecież tak wiele razy i…

Nic.

I dopiero teraz złość na jej twarzy ustąpiła lekkiej panice.

– No nie. Nie wierzę, że znowu utknęliśmy gdzieś, gdzie nie działa teleportacja! – warknęła i naprawdę niewiele brakowało, a rozkopałaby te liście ze złością. Na szczęście się powstrzymała. Teraz nie było żadnej burzy, pogoda była nawet… niczego sobie. Tylko gdzie oni w ogóle byli?

Rozważania nad tą kwestią przerwał jej ostry ból głowy i brzucha, aż sapnęła i skuliła się, puszczając Chrisa, przyciskając rękę do brzucha, aż upuściła swoją różdżkę. I tak nagle, jak się ten ból zaczął, tak szybko się skończył, a jej kończyny wydłużyły się nieznacznie, kształty zaokrągliły, rysy twarzy wyostrzyły, a sama Victoria… cóż. Miała wrażenie, że teraz za mocno ściśnięta wstążką sukienka, ściska ją i uwiera, przez co aż trudno się oddychało (jak dobrze, że nie nosiła więc gorsetów). Lestrange wróciła do swojej właściwej, dorosłej formy. I jedyne, co się różniło to to, że nie była tak lodowata (choć nadal czuła jedynie zimno).

– Uhh, niedobrze mi jakoś – powiedziała, chrząknęła i dopiero się zorientowała, że brzmi też… normalniej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (3056), Victoria Lestrange (4177)




Wiadomości w tym wątku
[26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 20.09.2026, 00:57
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 22.09.2026, 10:43
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 22.09.2026, 18:44
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 25.09.2026, 15:43
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 27.09.2026, 21:32
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 29.09.2026, 09:02
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 30.09.2026, 10:02
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 01.10.2026, 08:40
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 01.10.2026, 21:00
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 06.10.2026, 10:10
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 06.10.2026, 18:25
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 08.10.2026, 08:47
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 08.10.2026, 20:21
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 09.10.2026, 14:09
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 10.10.2026, 12:50
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Christopher Rosier - 12.10.2026, 11:34
RE: [26.10.1972] Bo czasami trzeba się na chwilę zgubić - przez Victoria Lestrange - 12.10.2026, 20:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa