– Haha, mówisz tak tylko dlatego, że sam się w takich nie widziałeś – bo tu też nie chodziło o skrzydła w piórach, a takie bardziej… owadzie, jak u ważki. Sama zresztą nawet nie pomyślała, że może skojarzyła mu się z elfem przez to, że no… cofnęła się do lat nastoletnich, sądziła, że chodzi tylko i wyłącznie o ten eliksir, który wypiła na balu. Czy przy tym był to komplement posłany w stronę Rosiera? Był.
– Moim największym problemem jest zwykle to, jak nie mam gdzie schować różdżki – bo nie lubiła się bez niej ruszać, czuła się jakby była bez ręki. Zwykle coś w takich momentach była w stanie wymyślić, ale o ileż prościej gdy była jakaś ukryta kieszonka, gdzie można było tę różdżkę schować… – Reszta to tam… – machnęła dłonią, jakby to nie było aż tak ważne.
Łatwiej było jej mówić o tym, co było i że nie wyszło, niż o tym, jaki to miało na nią wpływ nadal. Tak, był moment, w którym zależało jej na Rookwoodzie i nie kryła tego przed Christopherem, bo byłoby to bardzo niesprawiedliwe, natomiast należało to do przeszłości. Tak jak Chris miał na koncie różne związki i nie dlatego, że był do nich zmuszony, podejrzewała, że na pewnym etapie musiały tam występować jakieś uczucia – ale nic z nich przecież ostatecznie nie wynikało. Ten bagaż, który zaczął dostrzegać, był jednak bardziej metaforyczny i nie wiązał się nawet z samym tym, że relacja Victorii i Sauriela się zakończyła. Ale związane to było z tym, w jaki sposób on ją przez ten czas traktował – a co, najzwyczajniej w świecie, nie miało prawa wyjść. Mówienie o tym ot tak, nie było dla Victorii proste. Więc milczała, bo zresztą dlaczego miała to zrzucać na głowę Chrisa? Nawet jeśli być może byłoby wtedy łatwiej mu pojąć jej niektóre zachowania…
– Gdybym zażądała, żebyś ubrał się w kanarkową żółć, to byłby jasny sygnał, że to nie jestem ja – odparowała na to, ale przyjęła do wiadomości to, co jej powiedział: że nie ma nic przeciwko, żeby prosiła go o rzeczy.
Czyli coś, nad czym będzie musiała popracować.
– Uwierz mi… Ja też bym chciała, żeby było już po Samhain – wyznała i sięgnęła w końcu po swoją herbatę. Bardzo chciała, by było już po Samhain, ale prawdopodobnie z zupełnie innego powodu, niż on. Bo bardzo chciałaby wiedzieć, czy nekromantka z Egiptu nie pomyliła się w swoim osądzie.