14.09.2026, 09:05 ✶
W porządku, Olivia chyba nie mówiłaby do niego w ten sposób, ale Chris wciąż czuł się trochę zagubiony. Bo nie był pewien, czy to byłoby zabawne, i właściwie ciągle nie wyjaśniła, dlaczego wyglądała jakby uciekła właśnie z Hogwartu. Przypatrywał się jej więc z absolutnie niepewną miną, nie mogąc zdecydować, czy powinien wejść, czy raczej wymamrotać coś w stylu, że wróci później. Może ostatecznie te słowa o tym, czy się nie boi, przesądziły, że ruszył w głąb domu, gotów usiąść… właściwie gdziekolwiek.
– Ale… ale tak ci nie zostanie, prawda? – zapytał. Pytanie „czy kochałbyś mnie, gdybym była robakiem” nabierało tutaj nowego znaczenia, mianowicie „czy kochałbyś mnie, gdybym stała się nastolatką”. Mężczyźni podobno lubili młodsze i chętnie oglądali się za nastolatkami, ale Chrisowi daleko było do kryzysu wieku średniego i do bycia absolutnie nienormalnym, więc czuł się tak trochę dziwnie na myśl o tym, że miałby przyprowadzić na rodzinną kolację piętnastolatkę. Nie wspominając już o tym, że prawdopodobnie matka zamordowałaby go na taki widok, zanim zdołałby cokolwiek wytłumaczyć.
Być może z robakiem byłoby prościej.
– Herbaty, proszę – powiedział skrzatce, chociaż na usta to mu się cisnęło raczej pytanie, czy mógłby whisky. Szybko jednak się zreflektował, bo czy gdyby napisała się razem z nim, to nie byłoby nielegalne? – Ja… mam coś dla ciebie… ale teraz chyba będzie trudno przymierzyć – stwierdził, przypominając sobie o pudełku, które przyniósł, a w którym kryła się szata. Ten jak na niego bardzo prosty projekt, który miał przede wszystkim chronić, skoro podczas Samhain miała utkwić w Dolinie Godryka, a on wciąż się obawiał, że spadną tam ognie piekielne. I o ile nie dawał się zbytnio do walki, o tyle może będzie mógł pomóc w nieco inny sposób.
Czy ona w ogóle wróci do siebie do Samhain? Czy powinien tę szatę pomniejszyć? I czy ktoś puści ją na patrol do Doliny Godryka w dziecięcym ciele? A może powinna wypić jakieś eliksiry postarzające? Musiał istnieć sposób, żeby to odwrócić, prawda?
Usiadł na fotelu, przypatrując się jej przez chwilę, a potem odchrząknął.
– Co się w ogóle stało, Victorio?
– Ale… ale tak ci nie zostanie, prawda? – zapytał. Pytanie „czy kochałbyś mnie, gdybym była robakiem” nabierało tutaj nowego znaczenia, mianowicie „czy kochałbyś mnie, gdybym stała się nastolatką”. Mężczyźni podobno lubili młodsze i chętnie oglądali się za nastolatkami, ale Chrisowi daleko było do kryzysu wieku średniego i do bycia absolutnie nienormalnym, więc czuł się tak trochę dziwnie na myśl o tym, że miałby przyprowadzić na rodzinną kolację piętnastolatkę. Nie wspominając już o tym, że prawdopodobnie matka zamordowałaby go na taki widok, zanim zdołałby cokolwiek wytłumaczyć.
Być może z robakiem byłoby prościej.
– Herbaty, proszę – powiedział skrzatce, chociaż na usta to mu się cisnęło raczej pytanie, czy mógłby whisky. Szybko jednak się zreflektował, bo czy gdyby napisała się razem z nim, to nie byłoby nielegalne? – Ja… mam coś dla ciebie… ale teraz chyba będzie trudno przymierzyć – stwierdził, przypominając sobie o pudełku, które przyniósł, a w którym kryła się szata. Ten jak na niego bardzo prosty projekt, który miał przede wszystkim chronić, skoro podczas Samhain miała utkwić w Dolinie Godryka, a on wciąż się obawiał, że spadną tam ognie piekielne. I o ile nie dawał się zbytnio do walki, o tyle może będzie mógł pomóc w nieco inny sposób.
Czy ona w ogóle wróci do siebie do Samhain? Czy powinien tę szatę pomniejszyć? I czy ktoś puści ją na patrol do Doliny Godryka w dziecięcym ciele? A może powinna wypić jakieś eliksiry postarzające? Musiał istnieć sposób, żeby to odwrócić, prawda?
Usiadł na fotelu, przypatrując się jej przez chwilę, a potem odchrząknął.
– Co się w ogóle stało, Victorio?