Prue spoglądała na swoją różdżkę nieco rozczarowana, że też musiała ją zawieść w takiej chwili. Nie skomentowała jednak tego, najwyraźniej wspomnienie, o którym pomyślała było nieodpowiednie. W jej przypadku wcale nie tak łatwo było je wybrać, bo jej głowa była pełna najróżniejszych wspomnień, praktycznie niczego nie zapominała, a to nieco komplikowało grzebanie w niej. Magia bywała kapryśna, nie zawsze chciała współpracować - pewnie był to jeden z takich momentów.
Schowała w końcu różdżkę. Póki co zamierzała się skupić na swoim chłopaku, trochę głupio wyszło, że nie była mu w stanie tego zademonstrować, bo nie udowodniła tego, że faktycznie posiada takie umiejętności. Spoglądała na niego uważnie, patrzyła na to, jak sobie radził. Czy zaskoczyło ją, że przy pierwszym podejściu udało mu się wyczarować patronusa? Niekoniecznie. Wiedziała, że był bystry i bardzo szybko się uczył. To też się nie zmieniło.
- Doskonale. - Uśmiechnęła się do niego, kiedy srebrzysto-błękitny szop pracz pomknął przed nimi. Był bardzo imponujący, przez chwilę biegał po polanie, po czym rozmył się w powietrzu.
- Czy Ty musisz być taki dobry we wszystkim czego się dotkniesz? - Miała świadomość, że niektórzy byli bardziej utalentowani od innych i Benjy zdecydowanie należał do tej grupy osób. Nadal jej to imponowało, nie każdy bowiem mógł się poszczycić podobnymi umiejętnościami.
- Jeszcze jedna próba? - Zapytała go, bo w sumie był to całkiem dobry początek, ale musieli mieć pewność, że kiedy nadejdzie zagrożenie, to faktycznie będzie pewny, że uda mu się sięgnąć po to zaklęcie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control