30.08.2026, 17:27 ✶
Sposób w jaki wykorzystał to milczenie po dość niezręcznym wysłowieniu się fae, był pokierowany chyba jedynie czystą złośliwością, która zakradła się do ust Jonathana, gdy zrozumiał, że nie miał co liczyć na sympatyczne pogawędki z drugim dyplomatą, ani tym bardziej cokolwiek sympatycznego. Dlatego też wbrew zdrowemu rozsądku słysząc, że byłby w stanie w pełni zaspokoić swojego rozmówcę, uniósł jedną z brwi wysoko do góry i bardzo bezczelnie zmierzył buca z Dworu Wiosny spojrzeniem od stóp do głów. Fae był przystojny. Tylko co z tego, gdy za tą przystojną twarzą nie szła żadna sympatyczna cecha charakteru.
– Hm… No nie wiem, nie wiem, nie jestem tego taki pewny – rzucił sarkastycznie wciąż nie ruszając się o krok od tego… Jelenia. – Obawiam się, że nawet najsłodsze dobrodziejstwa Dworu Nocy, nie będą w stanie zaspokoić kogoś, kto już na dzień dobry postanowił być mrukiem wobec swoich gospodarzy. W końcu kluczem do własnego zaspokojenia jest pewien entuzjazm, gdy jest ono oferowane, czyż nie?
Skomplementował tylko jego strój. Chciał być miły. Chciał aby goście poczuli się zauważeni, a ten hm… wiosenny baran, był dla niego opryskliwy bez najmniejszego powodu! I co? I przybywają tacy do Dworu Nocy, jego domu, po czym opowiadają jak tu jest tragicznie, kiedy nawet nie raczyli spróbować nacieszyć się Velaris. Nadęty buc. Niech idzie do siebie wąchać stokrotki i co tam jeszcze robią, zamiast psuć mu humor na balu.
– A jak widzę jaśnie pan jest szczególnie niechętny do praktycznie wszystkiego, więc i ciężko mówić o satysfakcji. Chociaż może powinienem po prostu współczuć i założyć, że to wynik niepewności, bo zapewne na Dworze Wiosny wszystkie zabawy to hulanki przy ognisku, a zamiast tańców istnieją bardziej pierwotne aktywności — mruknął jeszcze, tak by odchodzący fae go słyszał, po czym rozejrzał się za najbliższą tacą z napitkami.