19.08.2026, 08:47 ✶
Nie był człowiekiem często okazującym emocje: wpływały na to i chyba po prostu charakter, i wychowanie, i cała historia. Ta po prawdzie nie była jakoś ogromnie tragiczna, jak opowieści niektórych – nigdy nie chodził głodny, nie maltretowano go, nie narzucano oczekiwań, których nie mógłby udźwignąć, matka była dumna z tego, że urodziła syna, krew Slytherina, ojczym w pewnym sensie chciał należycie go wychować, a po jego śmierci i powrocie do kraju niektórzy krewni ojca w ten czy inny sposób go wsparli. Ale Cathala Shafiqa nie wychowywano na dobrego człowieka, a śmierć członków rodziny zawsze odciskała swoje piętno. Ot nie stał się przez to ani jakoś przeżarty złem, ani mrocznym księciem.
– Przekonamy się. Rozpuszczę najpierw wici, że szukamy kogoś od klątw, może znajdzie się ktoś, kto… – urwał, niepewny, jak to ująć: będzie w stanie albo zignorować Nell, albo kogo ona zignoruje, albo z kim będą się po prostu kłócić, ale nie w taki sposób? – Kto lepiej się sprawdzi niż Owen – oświadczył w końcu. Mógł wspomnieć o tym krewnym, innym członkom ekipy, a dopiero jak tu nic nie wyjdzie puścić ogłoszenia.
Zamarł na moment, gdy spytała, co robiło się tutaj, jeśli chciało się odpocząć.
Bo to było właściwie dość obce mu zagadnienie. Cathal jeśli nie pracował… po prostu lubił się włóczyć. Najchętniej w miejscach, których nie odwiedził wcześniej. Ewentualnie szedł karmić węże. Ale miał wrażenie, że to może nie być typowe.
– Krąży po wrzosowiskach, szukając głosów i duchów z przeszłości? – strzelił w końcu. – Może powinnaś po prostu pozwiedzać Szkocję. Albo spróbować poznać kogoś zupełnie nowego… chociaż tego w Anglii pewnie ci nie brakowało – ocenił w końcu, i podniósł się. Nie miał pojęcia, jak normalni ludzie radzili sobie z żałobą albo porządkowali rzeczy w głowie. Prawdopodobnie nie w taki sposób jak on. – Póki co w każdym razie trzeba iść ogarnąć zamieszanie – dodał, z jakąś rezygnacją. Teraz trzeba było upewnić się, czy wstrząs nie uszkodził żadnego stanowiska już wykopanego, sprawdzić, czy podziemia były bezpieczne, wdrożyć dodatkowe zabezpieczenia, przeorganizować pod to harmonogram prac i tak dalej… Wyciągnął rękę do kobiety, gotów pomóc jej wstać.
– Przekonamy się. Rozpuszczę najpierw wici, że szukamy kogoś od klątw, może znajdzie się ktoś, kto… – urwał, niepewny, jak to ująć: będzie w stanie albo zignorować Nell, albo kogo ona zignoruje, albo z kim będą się po prostu kłócić, ale nie w taki sposób? – Kto lepiej się sprawdzi niż Owen – oświadczył w końcu. Mógł wspomnieć o tym krewnym, innym członkom ekipy, a dopiero jak tu nic nie wyjdzie puścić ogłoszenia.
Zamarł na moment, gdy spytała, co robiło się tutaj, jeśli chciało się odpocząć.
Bo to było właściwie dość obce mu zagadnienie. Cathal jeśli nie pracował… po prostu lubił się włóczyć. Najchętniej w miejscach, których nie odwiedził wcześniej. Ewentualnie szedł karmić węże. Ale miał wrażenie, że to może nie być typowe.
– Krąży po wrzosowiskach, szukając głosów i duchów z przeszłości? – strzelił w końcu. – Może powinnaś po prostu pozwiedzać Szkocję. Albo spróbować poznać kogoś zupełnie nowego… chociaż tego w Anglii pewnie ci nie brakowało – ocenił w końcu, i podniósł się. Nie miał pojęcia, jak normalni ludzie radzili sobie z żałobą albo porządkowali rzeczy w głowie. Prawdopodobnie nie w taki sposób jak on. – Póki co w każdym razie trzeba iść ogarnąć zamieszanie – dodał, z jakąś rezygnacją. Teraz trzeba było upewnić się, czy wstrząs nie uszkodził żadnego stanowiska już wykopanego, sprawdzić, czy podziemia były bezpieczne, wdrożyć dodatkowe zabezpieczenia, przeorganizować pod to harmonogram prac i tak dalej… Wyciągnął rękę do kobiety, gotów pomóc jej wstać.