Coś po prostu zaklikało pomiędzy Nell a Ginny, i tak o to nie było większych problemów. McGonagall nie była zresztą typem osoby, którą łatwo urazić, choć pewnie gdyby Bagshot z zapamiętaniem się do niej doczepiła i na każdym kroku rzucała nieprzyjemne uwagi wycelowane prosto w nią, to nie byłoby tak miło. Było dokładnie tak: Ginny niektóre jej uwagi po prostu ignorowała, zazwyczaj bez wzruszenia.
– Może będzie mieć czas. Miał jakiś wypadek podczas Spalonej, ale pisał mi, że dość szybko się z tego wylizał – tyle wiedziała. Coś, że na jakiś czas stracił wzrok, ale że wszystko jest już w porządku… Nie wiedziała co robił później. Pewnie pomagał w naprawach zniszczeń, może z jakimiś klątwami, które nawiedziły po tym wszystkim mieszkańców… Co zaś się tyczyło Cathala i tego jaki był… Guinevere chyba nigdy nie odbierała tego, jako oschłość. Albo, że mu nie zależy na ludziach, którymi się otaczał bliżej. Mógł nie mówić na głos o wielu rzeczach, ale to, o czym nie mówił, a co robił, było równie wymowne. Jak choćby wczoraj, gdy wysłuchiwał jej żali bez słowa skargi i jeszcze podzielił się Ognistą. Albo te wszystkie razy, jak gdzieś się z nią włóczył, bo uważał, że spodoba jej się miejsce. Nie musiała wcale szukać w głowie potwierdzeń, bo wiedziała o tym doskonale.
Po chwili zastanowienia przyjęła od niego manierkę, bo faktycznie ten pył gdzieś tam się gnieździł i drażnił.
Wystarczająco poważnie podchodziła do pracy, żeby nie chcieć narażać innych. A choć być może bez niej skończyłoby się to dzisiaj tragedią, ale prawda była taka, że w tej chwili sobie nie ufała. Musiała, potrzebowała poukładać sobie rzeczy w głowie, bo nie chciała nikogo narażać. Za bardzo lubiła to, co tutaj robili.
– Co się tu robi w Anglii, jak się chce odpocząć? O wiem, pójdę do lasu i pozbieram grzyby – i trudno było powiedzieć, czy mówi na poważnie, czy sobie tylko w sarkastyczny sposób żartuje, ani tym bardziej, czy znała się na angielskich grzybach. Egipt… Jakkolwiek krótki wyjazd był nęcący, to był to na to bardzo kiepski moment. – Nie wiemy jeszcze kiedy będzie pogrzeb, dziadkowie to załatwiają… I wydaje mi się, że chcą go możliwie jak najbardziej opóźnić, żeby mój ojciec… albo oboje z matką mieli czas tu dołączyć, gdyby chcieli wziąć w nim udział. Załatwiłam kontakt przez ambasadę – żeby było szybciej. Przez Shafiqów. Tak więc… Tydzień wolnego i wyjazd do Egiptu odpadał. Cathal mógł być więc spokojny o to, czy Guinevere nie zniknie, jak Ulysses czy Alathea.