17.08.2026, 14:24 ✶
Ginny też niektóre uwagi Nell, nie zawsze grzeczne, traktowała chyba po prostu jako coś, co gdzieś tam przelatuje i sytuacja nie eskalowała: Bagshot miała specyficzny styl bycia, i dlatego niektórzy mieli problem z przetrawieniem samej jej osobowości, stylu wypowiedzi, sposobu, w jaki się wyrażała… Poza tym Nell prawdopodobnie polubiła Ginewrę, a ewidentnie nie było szans na to, że polubi Owena: Cathal Shafiq zaś bardzo cenił swoje zdrowe zmysły i nie chciał ryzykować ciągłej wojny.
– Też nie mam pojęcia. Ale konsultował jedno z pomieszczeń na dole parę tygodni temu – mruknął. Nie miał pojęcia, co działo się w życiu Figga, po prawdzie jednak niezbyt go to poruszało czy nawet nie pragnął wiedzieć. Nawet wobec ludzi teoretycznie sobie bliskich, a tych było naprawdę wielu, zachowywał się tak, że można by pomyśleć, że jest w tym coś oschłego: choć tak działał jego umysł i jego relacje. Rzadko dyskutowali o bardzo prywatnych rzeczach z Ulyssesem czy Letą, a jednak potrafili razem usiąść i zaplanować morderstwo albo wyjść na dwugodzinny spacer z psem i rozmawiać w tym czasie na przykład o wierzeniach starożytnych Majów. – Jeśli nikt nie odpowie na ogłoszenie, pewnie do niego napiszę – westchnął po prostu.
Kącik ust drgnął mu lekko, kiedy wspomniała, że biegła się z nim pokłócić, by dowiedzieć się, czemu nikt jej nie obudził, ale nic nie powiedział. Wysłuchiwał historii w milczeniu, domywając ręce, oczy i twarz, a potem sięgając i po manierkę, by przepłukać usta i się napić. Wyciągnął ją i w jej stronę, jeśli miała chęć się napić: pył z podziemi w gardle i ustach nie był niczym przyjemnym.
– W porządku – zgodził się bez oporów, nawet jeżeli nie do końca było mu na rękę, ale takie miejsca jak to działały tylko, gdy ludzie naprawdę chcieli tu być i przede wszystkim mogli skupić się na swojej pracy: a ona miała z tym problemy. – Może powinnaś wyjechać gdzieś na weekend. Do jakiegoś spokojnego miejsca. Albo wziąć tydzień wolnego i wybrać się do Egiptu… chociaż nie jestem pewien, czy spotkanie z twoją matką byłoby najlepszym pomysłem.
Poza tym chyba trochę martwiłoby go, czy nie zniknie wtedy jak Leta i Ulysses.
– Też nie mam pojęcia. Ale konsultował jedno z pomieszczeń na dole parę tygodni temu – mruknął. Nie miał pojęcia, co działo się w życiu Figga, po prawdzie jednak niezbyt go to poruszało czy nawet nie pragnął wiedzieć. Nawet wobec ludzi teoretycznie sobie bliskich, a tych było naprawdę wielu, zachowywał się tak, że można by pomyśleć, że jest w tym coś oschłego: choć tak działał jego umysł i jego relacje. Rzadko dyskutowali o bardzo prywatnych rzeczach z Ulyssesem czy Letą, a jednak potrafili razem usiąść i zaplanować morderstwo albo wyjść na dwugodzinny spacer z psem i rozmawiać w tym czasie na przykład o wierzeniach starożytnych Majów. – Jeśli nikt nie odpowie na ogłoszenie, pewnie do niego napiszę – westchnął po prostu.
Kącik ust drgnął mu lekko, kiedy wspomniała, że biegła się z nim pokłócić, by dowiedzieć się, czemu nikt jej nie obudził, ale nic nie powiedział. Wysłuchiwał historii w milczeniu, domywając ręce, oczy i twarz, a potem sięgając i po manierkę, by przepłukać usta i się napić. Wyciągnął ją i w jej stronę, jeśli miała chęć się napić: pył z podziemi w gardle i ustach nie był niczym przyjemnym.
– W porządku – zgodził się bez oporów, nawet jeżeli nie do końca było mu na rękę, ale takie miejsca jak to działały tylko, gdy ludzie naprawdę chcieli tu być i przede wszystkim mogli skupić się na swojej pracy: a ona miała z tym problemy. – Może powinnaś wyjechać gdzieś na weekend. Do jakiegoś spokojnego miejsca. Albo wziąć tydzień wolnego i wybrać się do Egiptu… chociaż nie jestem pewien, czy spotkanie z twoją matką byłoby najlepszym pomysłem.
Poza tym chyba trochę martwiłoby go, czy nie zniknie wtedy jak Leta i Ulysses.