Już to kiedyś słyszała. Nawet nie tak dawno temu, ale jakby sięgnąć pamięcią do maja, to w dziwnej wizji wtłoczonej jej do głowy przez Cassandrę Blackwood słyszała właśnie taki trzask, a później łomot walących się kamieni. Skojarzenie nie przyszło rzecz jasna od razu, głowa była zbyt zajęta jednoczesnym przetwarzaniem niedawnego snu oraz wszystkiego co działo się teraz, włącznie z nagłym skokiem adrenaliny, kiedy ciało uświadomiło sobie, że są w ogromnym niebezpieczeństwie. Cathal nie musiał jej mówić, że ma biec. Wiedziała to zanim cała reszta zebrała się z miejsca – nie zatrzymała się aż do momentu, gdy straciła równowagę, a Cathal pociągnął ją za rękę.
Może i w kociej postaci wydostałaby się stąd szybciej, ale by się przemienić, potrzebowała się skupić, robienie tego w biegu i na oślep, i to jeszcze gdy dzwoniło ci w głowie i pył zasnuwał usta, nie było bodaj najprostszą rzeczą pod słońcem. Poza tym musiałaby się na chwilę zatrzymać… A to mogło kosztować trochę więcej.
Dlatego tego nie zrobiła. Zresztą gdy Cal do niej krzyknął, za chwilę sama musiała wstrzymać oddech i niewiele później wypadli na korytarz. Jej kondycja zostawiała wiele do życzenia, ciężka noc i kac też nie pomogły, i kiedy dobiegli w końcu do budynku z przejściem, Ginny nie dołączyła do rozmowy od razu, nawet nie zwróciła z początku uwagi na to, że jest uważnie obserwowana, bo przez pierwszy moment próbowała odzyskać oddech. Mięśnie ją paliły, zresztą tak samo jak płuca, po tym szaleńczym wręcz biegu. Chwilę później, jak przestała już czuć taki ogień w gardle, oparła się plecami o ścianę i zsunęła się po niej, żeby sobie usiąść, wpatrując się może nawet nieco nieobecnym wzrokiem w przestrzeń. Miała pustkę w głowie.
I… nie zauważyła nawet, że przestało jej rozsadzać czaszkę.
Słowa Nell i Cathala przepłynęły gdzieś obok niej, nieco bezwiednie, trzęsącą się ręką przeczesała długie, pokryte pyłem i kurzem włosy, kiedy nawiedziła ją bardzo dziwna myśl.
– Która jest godzina? – to pytanie mogło się wydawać kompletnie odklejone, ale prawdę powiedziawszy Ginewra poczuła jak ścisnął jej się właśnie żołądek. Bo uświadomiła sobie, że to, że pomyliła godziny i tak mocno zamieszało jej się w głowie, to mógł wcale nie być przypadek. To mogła być… wizja, która trwała nawet po obudzeniu.