• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria

[12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#14
09.08.2026, 14:33  ✶  
Rzeczywiście, oboje byli niewolnikami własnych zasad, choć każde z nich zbudowało sobie tę niewolę z innego tworzywa. Astoria przez długie lata nie widziała w tym niczego niewłaściwego. Przeciwnie - była dumna ze swojej ostrożności. Nauczyła się przecież, że człowiek, który nadto ufa, wcześniej czy później zostaje z pustymi rękami. A jednak teraz, stojąc tak blisko Rodolphusa, po raz pierwszy od bardzo dawna poczuła, że jej własne zasady zaczynają przypominać nie ochronę, lecz więzienie. Nie bała się wygranej. Nie przerażała jej myśl, że mogłaby zwyciężyć, nawet jeśli zwycięstwo miałoby okazać się niebezpieczne. Przez większość życia zwyciężała wyłącznie na polu zawodowym: zdobywała wiedzę, doskonaliła rzemiosło, ratowała cudze dzieła przed zniszczeniem, przywracała starym obrazom dawne barwy, a pękniętym ramom ich utraconą formę. Każdy dzień w jej pracowni miał swój porządek, każda rzecz swoje miejsce, każdy problem - rozwiązanie, które można było cierpliwie odnaleźć, jeśli tylko poświęciło się mu dość czasu. I może właśnie dlatego zaczynało jej brakować czegoś, czego nie potrafiła jeszcze nazwać. Jeżeli wygrana miała mieć swoją cenę, gotowa była ją poznać.
- To bardzo wiele obietnic jak na człowieka, który jeszcze przed chwilą chciał uciekać - szepnęła, w jej głosie nie było kpiny, choć gdzieś na samym dnie pobrzmiewała ta znajoma nuta przekory, której nie potrafiła pozbyć się nawet teraz. Bo skąd właściwie mogła wiedzieć, że to, co mówił, było prawdą? Eliksir wymuszał szczerość - tak przynajmniej twierdził. Lecz czym była owa szczerość? Czy odbierał człowiekowi jedynie możliwość kłamstwa, czy może wyrywał z głębin myśli rzeczy chwilowe, gwałtowne i nieprzemyślane, a potem podawał je światu jako prawdę równie nagą, co niekoniecznie trwałą? Może naprawdę był przekonany, że rzuciłby cały świat do jej stóp, że gotów byłby uczynić dla niej rzeczy, których jeszcze kilka dni temu sam uznałby za niedorzeczne. A może eliksir nie tyle zmuszał go do mówienia prawdy, ile odbierał mu zdolność odróżnienia pragnienia od decyzji, chwilowego porywu od uczucia, które przetrwałoby także następnego ranka.
Przyglądała mu się długo, badawczo, jak gdyby chciała zapamiętać tę twarz, zanim ponownie zasłoni ją maska. I wahała się. Bo przecież to ten sam człowiek, którego podejrzliwość doprowadzała ją do gniewu, którego pewność siebie miała ochotę raz po raz podważać, którego słowa ważyła w myślach długo po każdej rozmowie, szukając w nich drugiego dna. Człowiek, któremu nie ufała - albo przynajmniej uparcie twierdziła, że nie ufa - a który teraz trzymał ją tak, jakby przez cały ten czas nie chodziło mu o zwycięstwo nad nią, lecz o znalezienie choć jednego miejsca, w którym mógłby przestać walczyć.
Nie wiedziała, co będzie jutro. Nie wiedziała nawet, czym było to, co działo się teraz. Nie wiedziała tym bardziej, gdy poczuła jego usta na swoich.
Nagłość tego pocałunku powinna była wzbudzić w niej sprzeciw, tym bardziej że Rodolphus nie należał do ludzi, którzy proszą dwa razy, a jego obecność od początku miała w sobie coś z burzy stojącej jeszcze na horyzoncie. Przez jedno uderzenie serca Astoria pozostała nieruchoma, jakby nagłość tego gestu odebrała jej nie tylko mowę, ale i samą zdolność rozstrzygania, co właściwie powinna uczynić. Wszystko rozsnuło się w jej myślach bezładnie, niby mgła podnosząca się nad rzeką o świcie; rozsądek, ostrożność, wszystkie te małe zasady, którymi przez lata się  obwarowywała, nagle straciły wyrazistość, jakby ktoś jednym ruchem starł je z tablicy. Czuła jego bliskość aż nazbyt wyraźnie. Ciepło jego dłoni, ciężar oddechu, dotyk palców, a przede wszystkim tę niepokojącą pewność, że człowiek, którego jeszcze niedawno usiłowała rozłożyć na części niczym zagadkowy obraz, stał teraz przed nią bez żadnej ramy. Zamarła w osobliwym zdumieniu, a jej palce, jeszcze przed chwilą spoczywające nieruchomo na jego piersi, zacisnęły się lekko na materiale jego ubrania. Jakby tym drobnym ruchem chciała sprawdzić, czy rzeczywiście stoi przed nią człowiek, a nie kolejna z licznych iluzji, które jej własny rozsądek potrafił tworzyć ku przestrodze. Serce pod jej dłonią odpowiedziało gwałtownym uderzeniem. I wtedy oddała pocałunek. Nie ostrożnie, nie z tym półśrodkiem, który pozostawiałby jej drogę odwrotu, lecz z żarliwością, która sama ją zaskoczyła. Wszystkie słowa, których nie chciała wypowiedzieć, wszystkie pytania, które nadal kłębiły się gdzieś pod powierzchnią świadomości, cała ta nieufność, którą tak pieczołowicie pielęgnowała, znalazły nagle inne ujście. Zniknęła na moment potrzeba analizowania, oceniania i przewidywania konsekwencji; pozostało tylko to osobliwe poczucie, że dwoje ludzi, którzy przez cały czas stali naprzeciw siebie uzbrojeni w dumę, właśnie odłożyło broń.
Nie pytała, co będzie potem. Nie myślała, czy nazajutrz spojrzy na niego tak samo, czy też ten wieczór okaże się jedynie krótkim rozejmem między dwojgiem ludzi zbyt podobnych w swoich lękach, aby rzeczywiście potrafili się do siebie zbliżyć. Kiedy wreszcie odsunęła się odrobinę, tylko tyle, by zaczerpnąć powietrza, spojrzała na niego z mieszaniną zdumienia i niedowierzania, jakby sama nie mogła pojąć, że właśnie przestała uciekać przed czymś, czego tak długo się obawiała. Na jej ustach pojawił się nikły, niemal nieśmiały uśmiech.
- To jest bardzo… dezorientujące - mruknęła ledwie słyszalnie. Umysł podpowiadał jej, żeby ochłonąć i przeanalizować sytuację na spokojnie; nie miała w zwyczaju działać pochopnie. - Myślisz, że to samo minie? - pytanie mogło dotyczyć zarówno skutków figlarnych słodyczy, jak i wybuchu namiętności, różowiejącego jej piekące poliki.


learn the rules
then
break some
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (5080), Pan Losu (48), Rodolphus Lestrange (3795)




Wiadomości w tym wątku
[12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 15.07.2026, 09:25
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 16.07.2026, 20:53
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 21.07.2026, 10:55
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 25.07.2026, 22:49
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 05.08.2026, 09:24
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 05.08.2026, 21:46
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 06.08.2026, 14:02
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 06.08.2026, 22:13
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 07.08.2026, 09:52
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 09.08.2026, 02:51
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 09.08.2026, 11:14
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 09.08.2026, 12:00
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Pan Losu - 09.08.2026, 12:00
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 09.08.2026, 14:33
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 10.08.2026, 09:35
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 10.08.2026, 22:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa