• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria

[12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#7
06.08.2026, 14:02  ✶  
Rodolphus zesztywniał w chwili, gdy jej chłodne palce zalały jego dłoń zaskakująco stanowczym ciepłem. Jego ciałem wstrząsnęła seria sprzecznych emocji. Duma nakazywała mu wyrwać dłoń i wyjść bez słowa w deszcz. Wyrachowanie żądało, by zagrał zimnego i niedostępnego. Wreszcie zranione zaufanie domagało się wzniesienia jeszcze wyższych murów. Jednak eliksir prawdy ukryty w czekoladce palił go w żyłach niczym żywe srebro, parząc gardło za każdym razem, gdy próbował oszukać usta, zmuszając go do absolutnej, bezlitosnej szczerości co do tego, co naprawdę czuje.

Szczęki Rodolphusa zacisnęły się tak mocno, że na jego policzkach odznaczyły się twarde mięśnie. Z jego piersi wyrwało się ciche, chrapliwe wścieknięcie, a spojrzenie – ciemne, pociemniałe od wewnętrznej walki – utkwiono w Astorii.
– Jesteś… wiedźmą, zdajesz sobie z tego sprawę? – wysyczał przez zęby. Słowa padły ostro, ale bez wulgarności, wyważone z właściwą mu klasą tak, by dotknąć jej prowokacji, ale nie przekroczyć granicy autentycznej obelgi. Zbudowana wokół nich atmosfera pracowni pękała od gęstego napięcia. Rodolphus nie cofnął dłoni, choć jego palce drgnęły pod jej dotykiem. Eliksir zaczął przejmować kontrolę nad jego strunami głosowymi, wypychając na wierzch niechcianą prawdę o jego uczuciach.
– Tak. Uważam, że jesteś okrutna – wypowiedział te słowa cicho, choć z głębokim, gorzkim ciężarem w głosie. – Jesteś okrutna, skoro widząc mnie w tym stanie, bez zbroi i bez absolutnie żadnej możliwości obrony, rozważasz wykorzystanie tej sytuacji wyłącznie dla własnej uciechy. Dla paru niewygodnych pytań.

Wstrzymał oddech, przymykając na ułamek sekundy oczy, bo pod wpływem jej pytania – „Kto aż tak cię zranił?” – w jego piersi wzbierała odpowiedź, której panicznie chciał uniknąć. Eliksir jednak pchał słowa ku jego wargom z siłą wodospadu, zmuszając go do odsłonięcia kolejnej warstwy serca. Jego serce, zamknięte w ciasnej klatce żeber, nie było zmęczone. Było strzaskane. Gdy znajdował kolejną osobę, która lała klej na szczeliny i powoli dociskała do siebie potłuczone kawałki, wierzył że tym razem będzie inaczej. A jednak klej puszczał, gdy kolejne osoby zostawiały go, uciekały, mówiły że posunęły się za daleko w czarnej magii i nie czują nic. W końcu te bezbronne kawałki skamieniały, odsunęły się od siebie na tyle, że ponowne zlepienie ich wydawało mu się niemożliwe. To samo lub prawie to samo mówił Cynthii, gdy przyrzekał, że będzie ją chronił. Była mu potrzebna.

Ale ile można było mówić wszystkim wokół, że byli przydatni, gdy serce, stłamszone nienawiścią, rwało się by chociaż jedna osoba położyła na nim dłonie i zapewniła, że będzie dobrze? Plotki mówiły o Rodolphusie, który był niczym Louvain, jego kuzyn. Zimnym, wyniosłym, sarkastycznym, niedostępnym. W głębi tych kłamstw jednak ojciec Lestrange'a miał rację. Był żałosny. Te słowa wpiły się w jego pamięć jak cierń, którego nie dało się usunąć już nigdy. Wtedy, w posiadłości, gdy torturował go by przyspieszyć naukę oklumencji.

Gdy Rodolphus ponownie otworzył oczy, patrzył na Astorię bez dawnego cynizmu. Był w tym spojrzeniu tylko człowiek poddany niszczycielskiemu działaniu magii, który z przerażającą dokładnością musi nazwać własny ból.
– Ludzie, którym zaufałem – odpowiedział cicho, a jego uścisk wokół jej palców zaciągnął się o ułamek milimetra, w brew jego własnej woli. – Ludzie, którzy obiecywali ochronę, ci, którzy nosili to samo nazwisko, i ci, dla których oddałem wolność, myśląc, że czynię to w imię wyższych wartości. Każdy, komu pozwoliłem podejść zbyt blisko, w końcu znalazł sposób, by użyć mojej słabości przeciwko mnie. Albo zniknąć.
Odetchnął ciężko, a palący posmak eliksiru na powrót osiadł w jego gardle.
- Bellatrix Black - powiedział cicho, puszczając dłoń Astorii, by zrobić krok w tył. - Wybrała inną ścieżkę, nie mogąc zrozumieć, dlaczego zaufałem komuś, kto był dla mnie wszystkim. Zniknęła z mojego mieszkania i się nie pojawiła. A osoba, przez którą to się zaczęło…
Lestrange odwrócił wzrok. Patrzył na ciężkie krople deszczu, spływające po szybie. Ciekawe, która z tych dwóch, które obserwował, wygra?
- Umarła. Tak po prostu, umarła i mnie zostawiła. Z planami, z brzemieniem wiedzy i notatkami o przyszłości. Kolejna po prostu uciekła - chciałby wzruszyć ramionami i przyjąć obojętny ton, lecz nie potrafił. Jak już jedno słowo wydostało się z jego ust, kolejne płynęły prawdziwym potokiem. Jak wodospad, którego nikt nie był w stanie powstrzymać. - A teraz stoję tu przed tobą, wciąż nie potrafiąc pojąć, dlaczego jesteś pierwszą osobą, której towarzystwo wydało mi się bezpieczne w takiej chwili. Szczególnie po tym, co powiedziałaś.
Na moment jego stalowoszare oczy pochwyciły jej spojrzenie. Popełniłem błąd, zdawały się mówić. Wziąłem cię za kogoś innego. A jeśli teraz mnie odtrącisz - te strzępy które pozostały z serca, po prostu spłoną. Spłoną jak ciała w mauzoleum, w jego własnej głowie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (5080), Pan Losu (48), Rodolphus Lestrange (3795)




Wiadomości w tym wątku
[12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 15.07.2026, 09:25
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 16.07.2026, 20:53
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 21.07.2026, 10:55
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 25.07.2026, 22:49
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 05.08.2026, 09:24
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 05.08.2026, 21:46
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 06.08.2026, 14:02
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 06.08.2026, 22:13
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 07.08.2026, 09:52
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 09.08.2026, 02:51
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 09.08.2026, 11:14
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 09.08.2026, 12:00
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Pan Losu - 09.08.2026, 12:00
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 09.08.2026, 14:33
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Rodolphus Lestrange - 10.08.2026, 09:35
RE: [12.10.1972] 1x1 | Rodolphus, Astoria - przez Astoria Avery - 10.08.2026, 22:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa