31.07.2026, 09:23 ✶
Jeżeli szło o Cathala, nie było po nim widać skutków wczorajszego picia. Może pomogło to, że wprawdzie zwykle się nie upijał, ale wciąż z alkoholem miewał więcej styczności niż Ginny. Swoje robił na pewno też fakt, że i jednak wypił kilka łyków mniej od niej, i był zdecydowanie wyższy i mocniej zbudowany. Kilka godzin snu, dużo wody, mocna kawa i papieros o świcie wystarczyły, aby jego głowa znów działała… no cóż, na takich obrotach jak zwykle, co oznaczało zwykle bardzo duże, ale też jednocześnie łatwo się przeciążające.
Miał wprawdzie wrażenie, że McGongall niekoniecznie powinna im dziś towarzyszyć, nie zamierzał jednak się upierać. Także dlatego, że ostatecznie ten korytarz już sprawdzono wstępnie i mieli dodatkowo się rozejrzeć, aby opracować plan szczegółowych badań korytarza i nie spodziewali się ogromnych problemów.
Jak to jednak bywało w takich przypadkach, bogowie nie lubili ludzi zbyt pewnych siebie i czasem postanawiali im udowodnić, że nic nie pójdzie zgodnie z planem. Tak też stało się tutaj, gdy najpierw czar Cathala ujawnił przejście, a potem kiedy okazało się, że Nell i Owen mają bardzo niekompatybilne charaktery. Nie żeby Shafiqa to zaskakiwało: panna Bagshot była niekompatybilna praktycznie z każdą istotą żywą, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać.
– Nigdy nie byłeś w starożytnych grobowcach, co? Jeżeli w tym jest jakieś zaklęcie i to usuniemy, to na przykład sufit spadnie nam na głowę – prychnęła Nell.
– Ja tu jestem klątwołamaczem i nie widzę żadnych oznak klątwy.
– Mogą tu być mechanizmy! Pułapki! Jakieś pieczęcie!
– Może po prostu to obejrzymy? Na razie ostrożnie – wycedził Cathal, rzucając Nell mordercze spojrzenie. Odwdzięczyła się mu całkiem podobnym, i w tym konkursie ciężko było wyłonić ostatecznego zwycięzcę, bo on przez wzrost i posturę wyglądał groźniej, za to ona mimo bycia drobną blondyneczką naprawdę potrafiła patrzeć tak, jakby była gotowa rzucić się na kogoś i wyszarpać mu jakąś tętnicę za pomocą tylko paznokci. – Nell, rozpal więcej światła, Owen, przygotuj tarcze ochronne, ja przyjrzę się bliżej sklepieniu i kamieniom, póki co bez naruszania tego wszystkiego, a jeżeli na razie nic nie walnie, Guinevere spróbuje transmutować na razie pojedyncze kamienie i zobaczymy, co się stanie – wyliczył, podchodząc do zwaliska.
Gdzieś w oddali zakapała woda.
Miał wprawdzie wrażenie, że McGongall niekoniecznie powinna im dziś towarzyszyć, nie zamierzał jednak się upierać. Także dlatego, że ostatecznie ten korytarz już sprawdzono wstępnie i mieli dodatkowo się rozejrzeć, aby opracować plan szczegółowych badań korytarza i nie spodziewali się ogromnych problemów.
Jak to jednak bywało w takich przypadkach, bogowie nie lubili ludzi zbyt pewnych siebie i czasem postanawiali im udowodnić, że nic nie pójdzie zgodnie z planem. Tak też stało się tutaj, gdy najpierw czar Cathala ujawnił przejście, a potem kiedy okazało się, że Nell i Owen mają bardzo niekompatybilne charaktery. Nie żeby Shafiqa to zaskakiwało: panna Bagshot była niekompatybilna praktycznie z każdą istotą żywą, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać.
– Nigdy nie byłeś w starożytnych grobowcach, co? Jeżeli w tym jest jakieś zaklęcie i to usuniemy, to na przykład sufit spadnie nam na głowę – prychnęła Nell.
– Ja tu jestem klątwołamaczem i nie widzę żadnych oznak klątwy.
– Mogą tu być mechanizmy! Pułapki! Jakieś pieczęcie!
– Może po prostu to obejrzymy? Na razie ostrożnie – wycedził Cathal, rzucając Nell mordercze spojrzenie. Odwdzięczyła się mu całkiem podobnym, i w tym konkursie ciężko było wyłonić ostatecznego zwycięzcę, bo on przez wzrost i posturę wyglądał groźniej, za to ona mimo bycia drobną blondyneczką naprawdę potrafiła patrzeć tak, jakby była gotowa rzucić się na kogoś i wyszarpać mu jakąś tętnicę za pomocą tylko paznokci. – Nell, rozpal więcej światła, Owen, przygotuj tarcze ochronne, ja przyjrzę się bliżej sklepieniu i kamieniom, póki co bez naruszania tego wszystkiego, a jeżeli na razie nic nie walnie, Guinevere spróbuje transmutować na razie pojedyncze kamienie i zobaczymy, co się stanie – wyliczył, podchodząc do zwaliska.
Gdzieś w oddali zakapała woda.