03.07.2026, 01:39 ✶
Hestia skrzywiła się lekko. Naprawde liczyła, że Czarny Pan i jego poplecznicy odpuszczą sobie Samhain zwłaszcza po wydarzeniach z września. No bo co mogliby jeszcze chcieć osiągnąć, skoro już zasiali terror? A jeśli mieli jakiś konkretny cel na Samhain, to po co zaatakowali ich bez większego sensu kilka tygodni temu zamiast po prostu poczekać?
– To w takim razie po ch… Po co podpalali Anglię? – rzuciła chyba trochę bardziej sfrustrowana niż planowała, a tęczówki czarownicy nieco pociemniały. – Już naprawdę nie mogli zrobić tego za jednym zamachem? Spalić nas wszystkich na Samhain? Przynajmniej okazja jest bardziej odpowiednia, mieliby pewność, że wszystkie lampiony na pewno się palą, a my mielibyśmy tę chwilę spokóju miesiąc temu.
Już nie wspominając o tym jak bardzo bez sensu było to co zrobili i jak jeszcze bardziej bez sensu było to, że dalej ktoś ich popierał. Westchnęła cicho i pokręciła głowa.
– Ugh… Przepraszam. Wiem, że to już nie ma większego znaczenia, a my musimy po prostu być gotowi na kolejny atak.
I dlatego zdecydowanie chciała działać. Przynajmniej tego była pewna w przeciwieństwie do istnienis rozsądku wszystkich Śmierciożerców. Na Merlina… Kiedy jej myśli zrobiły się aż tak złośliwe? Czyżby awans sprawił, że jak za sprawą jakiegoś zaklęcia, zaczęła się szybko zmieniać w podstarzałego, złośliwego przedstawiciela służb?
– Mógłbyś? – spytała już spokojniejsza, gdy Atreus zaoferował jej swoją pomoc. – Bo myślę, że rzeczywiście chętnie bym się tego nauczyła. Już i tak kiedyś o tym myślałam, ale wiesz jak to jest. Myślę o wielu rzeczach, nad którymi mogłabym popracować, a ostatecznie najczęściej po prostu biję się z moim tatą w ogrodzie. – Zmarszczyła brwi po czym bardzo szybko na jej twarzy pojawiło się zmieszanie. – W ramach treningu w sensie. Ćwiczymy bicie się. Nie, że my naprawdę… Się bijemy. Po prostu łatwiej mi się doskonalić w czymś co już trochę umiem.
Zamyślila się. Z jednej strony chciała jeszcze porozmawiać o samej inicjatywie, tylko po to aby jeszcze trochę się nacieszyć tym, że została do niej włączona. Z drugiej nie chciała marnować czasu Atreusa na przypadkowe pytania zadane tylko po to by dłużej gadać.
– Hm… Chyba tylko jedno – powiedziała w końcu. – Wiem, że zapewne nie wypada mi się pytać, czy idzie za tym wszystkim lepsza pensja?
– To w takim razie po ch… Po co podpalali Anglię? – rzuciła chyba trochę bardziej sfrustrowana niż planowała, a tęczówki czarownicy nieco pociemniały. – Już naprawdę nie mogli zrobić tego za jednym zamachem? Spalić nas wszystkich na Samhain? Przynajmniej okazja jest bardziej odpowiednia, mieliby pewność, że wszystkie lampiony na pewno się palą, a my mielibyśmy tę chwilę spokóju miesiąc temu.
Już nie wspominając o tym jak bardzo bez sensu było to co zrobili i jak jeszcze bardziej bez sensu było to, że dalej ktoś ich popierał. Westchnęła cicho i pokręciła głowa.
– Ugh… Przepraszam. Wiem, że to już nie ma większego znaczenia, a my musimy po prostu być gotowi na kolejny atak.
I dlatego zdecydowanie chciała działać. Przynajmniej tego była pewna w przeciwieństwie do istnienis rozsądku wszystkich Śmierciożerców. Na Merlina… Kiedy jej myśli zrobiły się aż tak złośliwe? Czyżby awans sprawił, że jak za sprawą jakiegoś zaklęcia, zaczęła się szybko zmieniać w podstarzałego, złośliwego przedstawiciela służb?
– Mógłbyś? – spytała już spokojniejsza, gdy Atreus zaoferował jej swoją pomoc. – Bo myślę, że rzeczywiście chętnie bym się tego nauczyła. Już i tak kiedyś o tym myślałam, ale wiesz jak to jest. Myślę o wielu rzeczach, nad którymi mogłabym popracować, a ostatecznie najczęściej po prostu biję się z moim tatą w ogrodzie. – Zmarszczyła brwi po czym bardzo szybko na jej twarzy pojawiło się zmieszanie. – W ramach treningu w sensie. Ćwiczymy bicie się. Nie, że my naprawdę… Się bijemy. Po prostu łatwiej mi się doskonalić w czymś co już trochę umiem.
Zamyślila się. Z jednej strony chciała jeszcze porozmawiać o samej inicjatywie, tylko po to aby jeszcze trochę się nacieszyć tym, że została do niej włączona. Z drugiej nie chciała marnować czasu Atreusa na przypadkowe pytania zadane tylko po to by dłużej gadać.
– Hm… Chyba tylko jedno – powiedziała w końcu. – Wiem, że zapewne nie wypada mi się pytać, czy idzie za tym wszystkim lepsza pensja?