18.06.2026, 10:20 ✶
– No już już – powiedział tak czule, jak można było mówić tylko do zwierzęcia, gdy wilk okazał dyskomfort po szybkim opatrzeniu mu ran. – Wszystko dobrze, ja wiem, pieczenie nie jest przyjemne, kochany ale przynajmniej wszystko się ładnie zagoi. – Przeniósł wzrok na Malachailę, przypomniawszy sobie, że przecież to dzięki kobiecie w ogóle był w stanie opatrzeć wilka.
– Dziękuję moja droga – powiedział, ale kobieta skinęła jedynie głową w milczeniu. Teraz Jonathan był już pewny, że fae nie może się zdecydować, czy jej właśnie zaimponował, czy jednak wolałaby aby ta schadzka zakończyła się inaczej, niż piękny wilk, który rozwalił się na kolanach jej jakże czarującej randki.
No cóż…
Przynajmniej miał całkowitą pewność, że ktoś inny skupia na nim swoją całą uwagę i sam wysoki fae planował odwdzięczyć się tym samym.
Nie pozostało mu więc nic innego niż głaskać wilka, raz po raz zanurzając smukłe palce w gęstej sierści, która była wyjątkowo piękna i zadbana, jak na żyjące w lesie zwierzę. Prawdę mówiąc spodziewał się matowych, splątanych kudłów, ale nie… Jego dłoń przechodziła przez lśniące, czarne włosie niczym przez pasma najznakomitszego aksamitu.
– Gdyby nie to, że zasługujesz na bardziej majestatyczne imię chętnie nazwałbym cię Aksamitkiem – rzucił żartobliwie. Zachęcony zachowaniem wilka, ostrożnie, tak aby nie trafić na żadne zranione miejsce, przeniósł dłoń w okolice przed ogonem wilka i zaczął je delikatnie drapacz doskonale wiedząc że niektóre psy wręcz rozciągały się całe na tę konkretną pieszczotę.
– Dziękuję moja droga – powiedział, ale kobieta skinęła jedynie głową w milczeniu. Teraz Jonathan był już pewny, że fae nie może się zdecydować, czy jej właśnie zaimponował, czy jednak wolałaby aby ta schadzka zakończyła się inaczej, niż piękny wilk, który rozwalił się na kolanach jej jakże czarującej randki.
No cóż…
Przynajmniej miał całkowitą pewność, że ktoś inny skupia na nim swoją całą uwagę i sam wysoki fae planował odwdzięczyć się tym samym.
Nie pozostało mu więc nic innego niż głaskać wilka, raz po raz zanurzając smukłe palce w gęstej sierści, która była wyjątkowo piękna i zadbana, jak na żyjące w lesie zwierzę. Prawdę mówiąc spodziewał się matowych, splątanych kudłów, ale nie… Jego dłoń przechodziła przez lśniące, czarne włosie niczym przez pasma najznakomitszego aksamitu.
– Gdyby nie to, że zasługujesz na bardziej majestatyczne imię chętnie nazwałbym cię Aksamitkiem – rzucił żartobliwie. Zachęcony zachowaniem wilka, ostrożnie, tak aby nie trafić na żadne zranione miejsce, przeniósł dłoń w okolice przed ogonem wilka i zaczął je delikatnie drapacz doskonale wiedząc że niektóre psy wręcz rozciągały się całe na tę konkretną pieszczotę.