Prue rzadko kiedy, aż tak otwierała się przed swoimi współpracownikami. Nie miała tendencji do dzielenia się swoimi emocjami, jednak skoro Atreus zapytał ją o to, jakie ma odczucia co do zmiany swojego stanu cywilnego, to się nimi podzieliła, sięgnęła po szczerość, bo czemu by miała tego nie robić. Było to całkiem miłą odmianą, jednak pewnie tylko chwilową.
- Tak, to prawda, to też jest istotne. - Współpraca było bardzo ważna w przypadku takich projektów, dobrze więc, gdyby osoby wybrane przez Atreusa nie skakały sobie do gardeł próbując udowodnić swoje racje. Na pewno odpowiednio przemyślał dobór osób, które miały być zaangażowane w tę inicjatywę. Na szczęście Prue bardzo profesjonalnie podchodziła do swojej pracy, potrafiła odsunąć na bok wszelkie niesnaski, kiedy chodziło o wyższe dobro. Zresztą rzadko kiedy odczuwała niechęć do ludzi, a nawet jeśli tak było to pozostawiała to dla siebie i swoich myśli. Potrafiła gryźć się w język, nawet gdy ktoś obok niej wygłaszał farmazony, wiedziała, że było to lepszym wyjściem niż bezsensowne próby udowadniania, że nie mają racji. Niektórzy byli niczym ściana, nie docierały do nich argumenty. Prue wolała robić swoje po cichu.
Nie znała jeszcze personaliów osób, które miały być zaangażowane w sprawę, ufała jednak temu, że Atreus odpowiednio wyszukał kandydatów. - Czy dostanę jakąś listę osób, które są zaangażowane w ten projekt? - Zapytała jeszcze. Tak właściwie to wcale nie było jej potrzebne, jeśli będą potrzebować jej wsparcia to na pewno ją znajdą, wolała jednak o to dopytać.
- Życzę więc owocnej walki, będę milczeć niczym grób. - Powiedziała jeszcze. To wcale nie było dla niej niczym dziwnym, nie miała w zwyczaju opowiadać o tym, czym się zajmowała. Rozumiała też, że w tym przypadku to było bardzo ważne, bo kto wie kto kręcił się na korytarzach ministerstwa. Śmierciożercy nie chwalili się swoimi personaliami, chowali się pod maskami, bo doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie są szczególnie akceptowani przez społeczeństwo. Była zadowolona, że w końcu ktoś postanowił się zabrać za to, aby zająć się konkretnie nimi, stawali się coraz większym problemem, cieszyło ją również to, że Atreus postanowił zaangażować ją w tę sprawę. Liczyła na naprawdę owocną współpracę, nikt bardziej nie zasługiwał na to, aby gnić w więzieniu od tych czarnoksiężników popierających Voldemorta. Uczynili naprawdę wiele zła.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control