09.06.2026, 18:11 ✶
Nagły ciężar wilczego pyska na własnym biodrze był czymś tak niespodziewanym, że Jonathan na chwilę zapomniał o tym, że ta akcja ratunkowa się jeszcze nie zakończyła. To nie był pierwszy raz, gdy jakieś zwierzę przytulało się do niego, ale pierwszy raz zadziało się to w sytuacji, w której spodziewał się prędzej bólu wgryzających się w niego zębów, a nie ciepła wilczego ciała obok jego własnego. Było to dziwne uczucie, mieszanka niepewności, czy zwierzę jednak czegoś mu nie zrobi, strachu że gdy tylko on się bardziej ruszy, to ten magiczny moment zniknie i ogólnego rozczulenia, bo nigdy wcześniej nie spotkał tutaj tak wspaniałego stworzenia. Powoli wyciągnął dłoń i pogłaskał wilka po karku, niepewnie zanurzając palce w gęstej sierści.
Gdyby nie strach o życie zwierzęcia wysoki fae tak naprawdę nie miałby nic przeciwko temu, aby tak siedzieć i siedzieć. Wilk warknął ostrzegawczo, ale dalej leżał oparty o jego biodro i Jonathan mógłby przysiąść że zrozumiał co właśnie powiedział.
– No dobrze to… – Spojrzał z pewnym powątpiewaniem na potężne zwierzę. – Może sam go zaniosę – mruknął niezbyt przekonany, czy to się mu uda, ale oczywiście nie zamierzał się poddawać. – Macie chociaż jakieś bandaże? Środki na rany? – spytał, a skonfundowani przedstawiciele kłusowników zaczęli przeszukiwać swoje torby. Z pewnością gdyby tylko nie baliby się konsekwencji mamrotaliby właśnie pod nosem, że kuzyn księcia był chyba specjalnym kuzynem i to nie w dobrym tego słowa znaczeniu.
– Ja mam coś co może pomóc – usłyszał nagle głos Malachaili, która ze swojej torby wyciągnęła niewielką saszetkę, która najprawdopodobniej była prowizoryczną saszetką. Jonathan uśmiechnął się najpierw do niej, a potem do wilka.
– Pozwolisz podejść mojej przyjaciółce, królu lasów? – spytał cicho, dalej uspokajająco głaszcząc sierść zmęczonego stworzenia. – To dla twojego dobra, wiesz?Chcę abyś mógł po tym wszystkim ponownie biegać, jeść trawę i króliki, więc proszę pozwól sobie pomóc. Zatrzymamy krwawienie, a potem zaprowadzimy cię do dobrego zoologa. – Zniżył głos tak, aby podzielić się swoimi sekretem tylko ze zwierzęciem. – Nie mów tego nikomu, ale poszedłem z nim na średnio udaną randkę. Jestem jednak pewien, że jeśli połączymy mój urok z twoim to na pewno nie odmówi nam pomocy. Zresztą prędzej by mnie wyrzucił za drzwi, niż ciebie piękny.