- Grunt to pozytywne nastawienie, później dopiero cała reszta. - Od optymizmu się zaczynało. Wystarczyło dobre podejście, by wszystko się układało, przynajmniej zdaniem Rudej. Trzeba było wierzyć we własny sukces, by osiągnąć cel. Prosta sprawa.
- Mam nadzieję, że inni też o tym nie zapominają, wiesz, zastanawiam się czasem, czy może kiedyś do tego nie wrócę. - Brakowało jej sportowej rywalizacji, w sumie to czas leczył rany i już przestała być obrażona na to, że posadzili ją na ławce rezerwowych. Nie wiedziała jednak do końca, co chciałaby robić w swoim życiu. Była młoda, to był moment, w którym poszukiwała swojej drogi. Nie musiała szczególnie przejmować się pieniędzmi, bo pochodziła z bogatego domu, nikt na nią zbytnio nie naciskał, chociaż wiedziała, że Lizzie wolałaby, aby Ruda wróciła do sportu.
- Widziałam Cię na miotle, nie latasz najgorzej, ale serio jedno uderzenie tłuczkiem spowodowało, że postanowiłeś zrezygnować z kariery? - Pokręciła głową, to się przecież często zdarzało. Nie można było się tak po prostu poddawać, po pierwszym, lepszym urazie. - Zresztą Ty i tak jesteś gwiazdą, nawet jako pracownik Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. - Tak, czy siak został bardzo znaną postacią.
- Improwizacja jest najlepsza. - Dodała jeszcze, po czym przykucnęła przy świstokliku, minę miała nietęgą, bo nie znosiła kiedy jej ciało przemieszczało się w podobny sposób, ale czego się nie robi dla Zakonu, czyż nie? Później, później przenieśli się do Francji.