Świeca, którą stworzyła dla Dory okazała się być nie do końca taka jak założyła. W jej wyobraźni wszystko wyglądało zupełnie inaczej, ta która znajdowała się przed nią była szpetna, miała nadzieję, że dziewczyna wybaczy jej to, że nie należała do najładniejszych. Artyści czasem nieco za bardzo dawali się ponieść wyobraźni.
Miała na uwadze kolejne zamówienie. Nie znała Astorii Avery, kojarzyła jednak ich rodzinę i galerię, którą prowadzili. Zajęła się więc świecą, którą miała dla niej stworzyć. Intencje miała jak zawsze - najlepsze. Przykładała wagę do najdrobniejszych szczegółów. Zaczęła od zamocowania knota, później wosk, wybrała podobne składniki, co wcześniej, tylko odrobinę mniejszą ilość, przesada okazała się bowiem jej zgubą, minerałem który dorzuciła do świecy dla Astorii był ametyst nie obsydian.
Sukces!