01.06.2026, 20:29 ✶
– Chyba chodziliśmy do innego Hogwartu – mruknęła odruchowo, bo coś wątpiła, że jej rocznic dostawałby dobre oceny za tak proste odpowiedzi, na tak trudne pytania. Wiedziała jednak, że się z nią droczył więc nie roztrząsała tego za bardzo.
Wreszcie usiadła na krześle i całe szczęście, bo nie byłaby pewna jak zareagowałaby na te wieści na stojąco. Zaraz co… Awans? Nawet nie awans, chociaż trochę awans, ale przeniesienie do innej jednostki ściągającej Śmierciożerców. Przez tęczówki Hestii przelały się chyba wszystkie możliwe odcienie brązu.
— Tak. Tak jestem — odpowiedziała bez zastanowienia i dopiero wtedy zaczęła myśleć. A rzeczy do przemyślenia było naprawdę sporo. Po pierwsze, marzyła wręcz o takiej okazji. Mogłaby się wykazać, mogłaby naprawdę walczyć ze Śmierciożercami. Mogłaby robić coś pożytycznego w zakresie Ministerstwa Magii, co pokazałoby że jednak ono działa. I oczywiście to mogło być niebezpieczne, ale… Przecież dla ratowania ludzi należało ryzykować. I zapewne dzięki takiej pracy mogłaby potem łatwiej dostać się na kursy aurorskie, nawet jeśli nie szło jej w eliksirach. To wszystko brzmiało… Naprawdę dobrze. Tylko że… Jeżeli Atreus chciał aby dołączyła do tej specjalnej jednostki zadaniowej oznaczało to tyle, że uważał że się do niej nadawała. A ona przecież od kilku tygodni była wręcz przekonana, że było zupełnie inaczej.
– Ale… – zaczęła nie wiedząc jak jednocześnie zapytać się czemu ją wybrał bez podkopywania samej siebie. – Mój wiek i staż pracy nie jest problemem? Nie szukam wymówek, nie zrozum mnie źle, decyzja brzmi tak, po prostu… Nikt nie będzię się czepiał?
Wreszcie usiadła na krześle i całe szczęście, bo nie byłaby pewna jak zareagowałaby na te wieści na stojąco. Zaraz co… Awans? Nawet nie awans, chociaż trochę awans, ale przeniesienie do innej jednostki ściągającej Śmierciożerców. Przez tęczówki Hestii przelały się chyba wszystkie możliwe odcienie brązu.
— Tak. Tak jestem — odpowiedziała bez zastanowienia i dopiero wtedy zaczęła myśleć. A rzeczy do przemyślenia było naprawdę sporo. Po pierwsze, marzyła wręcz o takiej okazji. Mogłaby się wykazać, mogłaby naprawdę walczyć ze Śmierciożercami. Mogłaby robić coś pożytycznego w zakresie Ministerstwa Magii, co pokazałoby że jednak ono działa. I oczywiście to mogło być niebezpieczne, ale… Przecież dla ratowania ludzi należało ryzykować. I zapewne dzięki takiej pracy mogłaby potem łatwiej dostać się na kursy aurorskie, nawet jeśli nie szło jej w eliksirach. To wszystko brzmiało… Naprawdę dobrze. Tylko że… Jeżeli Atreus chciał aby dołączyła do tej specjalnej jednostki zadaniowej oznaczało to tyle, że uważał że się do niej nadawała. A ona przecież od kilku tygodni była wręcz przekonana, że było zupełnie inaczej.
– Ale… – zaczęła nie wiedząc jak jednocześnie zapytać się czemu ją wybrał bez podkopywania samej siebie. – Mój wiek i staż pracy nie jest problemem? Nie szukam wymówek, nie zrozum mnie źle, decyzja brzmi tak, po prostu… Nikt nie będzię się czepiał?