Jeśli ktoś miał z nią do czynienia dosyć często na pewno był w stanie wyłapać te momenty, kiedy kobieta znikała gdzieś na chwilę. Nauczyła się z tym żyć, nie przepraszała za to, zresztą coraz częściej dostrzegała, że praktycznie nie przeszkadza jej to w życiu codziennym, czy pracy. Współpracownicy przyzwyczaili się do tego jaka była, cieszyło ją, że już praktycznie nikt nie dopytywał o przyczynę tych zawieszeń, bo nie do końca lubiła opowiadać o swojej przypadłości.
Jej policzki pokryły się drobnym rumieńcem, kiedy pogratulował jej zamążpójścia. Nie wydawało się Prue, że była na tyle interesującą postacią, aby ktokolwiek zauważył tę drobną zmianę, jaka zaszła w jej życiu. - Dziękuję bardzo. - Dodała z uśmiechem, widać było, że cieszy się ze swojego zupełnie nowego stanu cywilnego. - Czy będzie to bardzo płytkie jeśli powiem, że w końcu czuję się szczęśliwa? - Nie zamierzała tłumaczyć Atreuswi tego, jak bardzo wyboista droga doprowadziła ją do tego małżeństwa, ile lat właściwie trwało to, aby ona i jej mąż uświadomili sobie, że to jedyna droga jaką mogą podążać. Wybrała więc najprostszą, najbardziej przewidywalną odpowiedź z możliwych.
Sięgnęła po pióro które znajdowało się na biurko, aby zająć czymś dłonie, gdy Bulstrode zaczął mówić. Bardzo uważnie słuchała tego, co miał do powiedzenia. Nie zadawała pytań dopóki nie skończył mówić, nie chciała mu przerywać. Zaciekawił ją już pierwszym zdaniem, bo brzmiało to, jak coś większego, skoro sprawa nie dotyczyła żadnego konkretnego denata.
- Może zacznę od tego, iż dziękuję za zaufanie. - Nie przychodziło się z taką propozycją do pierwszej, lepszej osoby, miała tego świadomość. Najwyraźniej musiała sobie czymś zasłużyć na to, że padło właśnie na nią. - Z tego, co zrozumiałam, proszę mnie poprawić jeśli się mylę, tworzy się jednostka do spraw śmierciożerców i mam się stać jej członkiem? - Wolała się upewnić, że wszystko dobrze zrozumiała. - Jak najbardziej nie widzę problemu w tym, aby zaangażować się w sprawę. Problem staje się coraz bardziej widoczny, więc warto jest się nim zająć. Chętnie dołączę do tego zespołu, bardzo wielu ludzi ucierpiało, jeśli więc mogę jakoś wesprzeć tych, którzy przeżyli, pomóc Wam dorwać tych, którzy już dawno powinni zostać złapani to jak najbardziej się na to piszę. - Ton jej głosu wcale się nie zmienił, nadal brzmiał jakby rozmawiali o pogodzie, w głębi duszy cieszyła się jednak bardzo, że ktoś postanowił dobrać się śmierciożercom do skóry.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control