Prudence nie należała do szczególnie towarzyskich osób. Nie była jedną z tych, które łatwo było wyciągnąć na kawę, czy plotki. Zazwyczaj zaszywała się w biurze i z niego nie wychodziła. Łatwo jej było zatracać się w pracy, zwłaszcza, że jej przypadłość tylko to potęgowała. Kiedy pojawiał się nowy trup, pojawiały się wspomnienia, akta wcześniejszych spraw, chcąc nie chcąc bardzo dokładnie analizowała wszystko w swojej głowie, szukała powiązań tam, gdzie pewnie nikt inny by ich nie dostrzegał. Jej głowa była prawdziwą skarbnicą wiedzy, mało kto jednak zdawał sobie z tego sprawę. Dało się zauważyć, że czasem była gdzieś indziej, mimo tego, że jej ciało wydawało się ciągle tkwić w miejscu.
Ostatnio jednak łapała się na tym, że bardzo łatwo przychodziło jej rozpraszanie się. Jej myśli zmierzały w kierunku jednej osoby, tak to już jest z zakochanymi, że trudno jest im się skupić na czymkolwiek. Była zupełnie nową żoną, najchętniej znajdowałaby się teraz w domu, przy swoim mężu, zwłaszcza po ostatnich wydarzeniach, które dość mocno nią wstrząsnęły, nie mogła sobie jednak pozwolić na spontaniczny dzień wolny, nie kolejny raz. Przesunęła kciukiem po swojej obrączce, nadal przyzwyczajała się do tego, że ma ją na palcu.
Przeniosła wzrok w stronę drzwi, kiedy usłyszała pukanie. Szybko otaksowała wzrokiem pomieszczenie, zamknęła też akta sprawy, którą się właśnie zajmowała. Nie wiedziała bowiem kto znajdował się za drzwiami, a dbała o to, aby zachowywać poufność. Wokół Prudence panował idealny porządek, dbała o to, aby jej otoczenie sprzyjało myśleniu, nie odnajdywała się w chaosie. Schowała za ucho kosmyk włosów, który jakimś cudem wymknął się z jej idealnie upiętego koka. - Proszę. - Powiedziała w momencie, w którym drzwi się otworzyły.
W progu dostrzegła Atreus'a Bulstrode'a, zdarzało im się współpracować, znała go, był profesjonalistą, co było dla niej dość istotne. Nie wydawało jej się bowiem, że wszyscy pracownicy ministerstwa faktycznie powinni zajmować się tym, czym się zajmowali, on na szczęście nie należał do tego grona. - Zapraszam, rozgość się. - Skinęła głową na krzesło, które znajdowało się przed jej biurkiem. Przyglądała się mu uważnie, zawiesiła na moment swój wzrok, przypominała sobie sprawy przy których razem pracowali. Po chwili mrugnęła, znowu była w swoim biurze.
- Co Cię do mnie sprowadza? - Prudence była konkretna, nie potrzebowała small talku, lubiła wiedzieć na czym stoi, a Atreus zaciekawił ją swoją obecnością w tym miejscu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control