15.04.2026, 18:09 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.04.2026, 18:09 przez Anthony Shafiq.)
Aby być zgodnie z obiektywną prawdą historyczną - Anthony również zakładał, że będzie łatwiej mu się zasypiało z Jonathanem obok. Jego problem polegał głównie na tym, że kiedy Jonathan wyruszał na tajne misje, nie spał w ogóle, a kiedy powracał z tajnych misji to obaj panowie byli zbyt aktywni, aby spać...
– Nasza robocza teoria bardzo się sprawdza, problem polega na tym, że oboje z tego co zdążyłem zauważyć preferujemy rozciągać przyjemność do granic możliwości, a wtedy nasze niewyspanie wynika z nadmiaru aktywności, a nie z niemożności spania. – odchrząknął, bardzo dbając o to, aby stalowe oczy nie ześlizgnęły się po gryfońskiej sylwetce. Wypił już eliksir, miał plan, pokusa aby sprawdzić ostatni raz, czy na umiłowanej ciepłej skórze nie pojawił się nowe blizny była silna, ale nie aż tak, aby w dłonie ukochanego złożyć coś co tym dłoniom wymykało się regularnie.
Dwanaście. Godzin. Regeneracyjnego. Snu.
– Jeśli zadziała dobrze, zamówię go więcej. Nawet jeśli nie jest to specyfik do brania codziennie, raz w miesiącu myślę, dobrze będzie dla ciała i umysłu odciąć się i zmusić do odpoczynku... mniej aktywnego. – Przyciągnął go do siebie w tym pożegnalnym uścisku wertykalnym, aby przejść do kolejnej fazy, w której jeszcze przez moment będzie mógł cieszyć się uściskiem horyzontalnym. Już czuł jak powieki mu ciążą, a smak eliksiru rozciąga się lepko po podniebieniu słodyczą i cynamonem, podbijając ociężałość snującego się po zabezpieczonym pokoju kadzidła. Rozwiązał jedwabny pasek okrywającego go szlafroka, swoim zwyczajem zamierzając spać tylko w spodniach. Nie potrzebował więcej, Jonathan był jak grzejnik, a on nawet we śnie szukał kontaktu i bliskości, zaskakując swoje własne, nienawykłe do tego typu czułostek ciało.
Teraz jednak mieli się nie budzić. Dlatego zdecydował, że gdy tylko położyli się w przestronnym łożu, okutał ich ciasno kołdrą, tworząc przyjemny miłosny kokon, w którym bezpieczenie i blisko siebie mogli po prostu... zamknąć...
...oczy.
– Nasza robocza teoria bardzo się sprawdza, problem polega na tym, że oboje z tego co zdążyłem zauważyć preferujemy rozciągać przyjemność do granic możliwości, a wtedy nasze niewyspanie wynika z nadmiaru aktywności, a nie z niemożności spania. – odchrząknął, bardzo dbając o to, aby stalowe oczy nie ześlizgnęły się po gryfońskiej sylwetce. Wypił już eliksir, miał plan, pokusa aby sprawdzić ostatni raz, czy na umiłowanej ciepłej skórze nie pojawił się nowe blizny była silna, ale nie aż tak, aby w dłonie ukochanego złożyć coś co tym dłoniom wymykało się regularnie.
Dwanaście. Godzin. Regeneracyjnego. Snu.
– Jeśli zadziała dobrze, zamówię go więcej. Nawet jeśli nie jest to specyfik do brania codziennie, raz w miesiącu myślę, dobrze będzie dla ciała i umysłu odciąć się i zmusić do odpoczynku... mniej aktywnego. – Przyciągnął go do siebie w tym pożegnalnym uścisku wertykalnym, aby przejść do kolejnej fazy, w której jeszcze przez moment będzie mógł cieszyć się uściskiem horyzontalnym. Już czuł jak powieki mu ciążą, a smak eliksiru rozciąga się lepko po podniebieniu słodyczą i cynamonem, podbijając ociężałość snującego się po zabezpieczonym pokoju kadzidła. Rozwiązał jedwabny pasek okrywającego go szlafroka, swoim zwyczajem zamierzając spać tylko w spodniach. Nie potrzebował więcej, Jonathan był jak grzejnik, a on nawet we śnie szukał kontaktu i bliskości, zaskakując swoje własne, nienawykłe do tego typu czułostek ciało.
Teraz jednak mieli się nie budzić. Dlatego zdecydował, że gdy tylko położyli się w przestronnym łożu, okutał ich ciasno kołdrą, tworząc przyjemny miłosny kokon, w którym bezpieczenie i blisko siebie mogli po prostu... zamknąć...
...oczy.
![[Obrazek: imgproxy.php?id=NBppFjP.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=NBppFjP.png)