06.04.2026, 21:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.04.2026, 21:51 przez Aaron Andrew Moody.)
To skomplikowane.
Godryk Longbottom był dla młodego Aarona Moody'ego wzorem do naśladowania, mentorem. Kimś, w kim widział figurę bliską ojcowskiej, bardziej niż we własnym ojcu, który... Nie był najfajniejszym człowiekiem, łagodnie mówiąc. Aaron zawsze zazdrościł Woody'emu szczęśliwej rodziny, ojca, który bywał surowy (zwłaszcza, gdy wzywali go do szkoły, bo syn znowu nabroił), ale sprawiedliwy. Longbottomom nie przeszkadzało, gdy najlepszy przyjaciel Woody'ego wpadał na Yule. A potem na wszystkie inne święta. W końcu w Warowni gościł częściej niż we własnym domu rodzinnym. Gdy po skończeniu Hogwartu założył własną rodzinę, dalej utrzymywał bardzo bliskie kontakty z Longbottomami. Godryk był kimś, kto zawsze Aarona wspierał, kimś, kto miał dla niego dobre słowo, chętnie służył radą, a to było wiele dla chłopaka, który bardzo wcześnie wziął na siebie dużo odpowiedzialności. Może w tym wszystkim wystarczyłoby powiedzieć, że na ceremonię zaprzysiężenia go jako aurora Aaron zaprosił Godryka, ale rodzonego ojca już nie.
Aaron przejawiał niegdyś podobną do Godryka bezwzględną wiarę w literę prawa. Gdy jednak doszło do całej afery z Woodym w roli głównej, postawił wyraźną granicę: od tego czasu, solidarny z przyjacielem, który jest mu bliski jak brat, nie odzywa się do seniora rodu Longbottom. Bo chociaż Aaron bywa okrutny, chociaż bardzo starannie pielęgnuje wizerunek człowieka ślepo przestrzegającego prawa... Wciąż jednak potrafi być strasznym hipokrytą, gdy chodzi o najbliższych. Zbudował swój światopogląd w taki sposób, aby ich chronić. To, co zrobił synowi Godryk, było więc dla Aarona ogromnym zawodem i zdradą wobec zaufania, jakie w nim pokładał, wierząc, że jest lepszym człowiekiem niż jego własny ojciec. Jak się okazuje, wszyscy ojcowie to skończeni chuje (look into invisible camera The Office style). A jednak pamiątkowego zdjęcia z zaprzysiężenia nie wyrzucił. Wciąż trzyma je gdzieś w swoich szpargałach.
Aaron ostatni raz rozmawiał z Godrykiem w maju 1972 roku. Złożył mu wtedy szczere kondolencje z powodu śmierci syna, Derwina, który był dla Aarona przyjacielem i młodszym współpracownikiem w Biurze Aurorów. Chociaż pozostaje jak najbardziej sojusznikiem rodziny Longbottom, jego lojalność zawsze będzie leżała bardziej w Woodym, niż w jego ojcu.
Godryk Longbottom był dla młodego Aarona Moody'ego wzorem do naśladowania, mentorem. Kimś, w kim widział figurę bliską ojcowskiej, bardziej niż we własnym ojcu, który... Nie był najfajniejszym człowiekiem, łagodnie mówiąc. Aaron zawsze zazdrościł Woody'emu szczęśliwej rodziny, ojca, który bywał surowy (zwłaszcza, gdy wzywali go do szkoły, bo syn znowu nabroił), ale sprawiedliwy. Longbottomom nie przeszkadzało, gdy najlepszy przyjaciel Woody'ego wpadał na Yule. A potem na wszystkie inne święta. W końcu w Warowni gościł częściej niż we własnym domu rodzinnym. Gdy po skończeniu Hogwartu założył własną rodzinę, dalej utrzymywał bardzo bliskie kontakty z Longbottomami. Godryk był kimś, kto zawsze Aarona wspierał, kimś, kto miał dla niego dobre słowo, chętnie służył radą, a to było wiele dla chłopaka, który bardzo wcześnie wziął na siebie dużo odpowiedzialności. Może w tym wszystkim wystarczyłoby powiedzieć, że na ceremonię zaprzysiężenia go jako aurora Aaron zaprosił Godryka, ale rodzonego ojca już nie.
Aaron przejawiał niegdyś podobną do Godryka bezwzględną wiarę w literę prawa. Gdy jednak doszło do całej afery z Woodym w roli głównej, postawił wyraźną granicę: od tego czasu, solidarny z przyjacielem, który jest mu bliski jak brat, nie odzywa się do seniora rodu Longbottom. Bo chociaż Aaron bywa okrutny, chociaż bardzo starannie pielęgnuje wizerunek człowieka ślepo przestrzegającego prawa... Wciąż jednak potrafi być strasznym hipokrytą, gdy chodzi o najbliższych. Zbudował swój światopogląd w taki sposób, aby ich chronić. To, co zrobił synowi Godryk, było więc dla Aarona ogromnym zawodem i zdradą wobec zaufania, jakie w nim pokładał, wierząc, że jest lepszym człowiekiem niż jego własny ojciec. Jak się okazuje, wszyscy ojcowie to skończeni chuje (look into invisible camera The Office style). A jednak pamiątkowego zdjęcia z zaprzysiężenia nie wyrzucił. Wciąż trzyma je gdzieś w swoich szpargałach.
Aaron ostatni raz rozmawiał z Godrykiem w maju 1972 roku. Złożył mu wtedy szczere kondolencje z powodu śmierci syna, Derwina, który był dla Aarona przyjacielem i młodszym współpracownikiem w Biurze Aurorów. Chociaż pozostaje jak najbardziej sojusznikiem rodziny Longbottom, jego lojalność zawsze będzie leżała bardziej w Woodym, niż w jego ojcu.
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.