- Przecież umiesz pisać. - To była akurat niezbyt wyjątkowa umiejętność, którą posiadała większość z ludzi, każdy potrafił jakoś pisać. Jeśli uważał, że ktoś inny zrobiłby to nieodpowiednio to dlaczego miałby się sam nie wziąć za udokumentowanie tej jakże pasjonującej historii. Nie brzmiało to szczególnie skomplikowanie. - Kto powiedział, że odbiorcą mają być wrażliwe dusze, wiesz, ci mniej wrażliwi też czytają, być może stałoby się to bestsellerem wśród nich, nigdy nie wiadomo. - Wzruszyła jeszcze ramionami. Tak, znała go, znaczy kiedyś go znała, niektóre rzeczy jednak się nie zmieniały, podejrzewała, że nie odnalazł w sobie talentu pisarskiego, ale to wcale nie było ograniczeniem. Każdy temat można było ugryźć na wiele sposobów.
- To prawda, ale może dzięki temu sukces smakuje lepiej, wiesz, przynajmniej staram sobie to powtarzać. - Nie każdy miał takie same możliwości, nie każdy mógł sięgać po wpływy, czy pieniądze, jednak to nie była jedyna droga. Upór potrafił być równie skuteczny, a akurat tego jak i ciężkiej pracy nie można było jej odmówić. Naprawdę wierzyła w to, że uda jej się coś osiągnąć, miała na siebie pomysł i chciała go realizować. Niby zdawała sobie sprawę z tego, że nie będzie łatwo jej się przebić z jej nazwiskiem, ale nie wydawała się tego obawiać. Mogło ją to przecież tylko wzmocnić.
- Zawsze warto zostawić sobie furtkę, nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. - Nie można było przecież przewidzieć tego, co się wydarzy. To wydawało jej się być całkiem rozsądnym posunięciem, nie zarzekać się, nie upierać, po prostu zakładać to, że różne mogą być możliwości.
- Ja zawsze mam plan, powinieneś o tym pamiętać. - Przynajmniej starała się, aby tak to wyglądało. Nawet ona nie mogła zaplanować wszystkiego, ale jednak brała pod uwagę naprawdę wiele opcji, rozkładała to wszystko na czynniki pierwsze i szukała w tym jakiegoś sensu. Nie umiała inaczej. - Nie wydaje mi się, żeby się dało planować spontaniczność, jeśli byłoby to możliwe, to na pewno byłabym osobą, która by to potrafiła. - Analizowanie i planowanie było jej konikiem, jednak spontaniczność najprawdopodobniej była niemożliwa do zaplanowania. Zmrużyła na moment oczy i zaczęła się nad tym zastanawiać szukała odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania, tyle, że nie znalazła żadnej jednoznacznej, być może w przyszłości uda jej się to zweryfikować.
- Nie wiem, czy mogę Ci obiecać, że tego nie zrobię, aczkolwiek w tym jednym przypadku mogę polec, więc raczej nie zaszkodzę pojęciu spontaniczności. - Dodała jeszcze, żeby nie daj Merlinie się tym nie martwił, to raczej nie było możliwe, czyż nie. Mogła spróbować, ale to byłby pewnie jeden z tych nielicznych momentów, gdy odniosłaby porażkę.
Cisza nie była niezręczna, ani wymowna. Nie przeszkadzała jej zupełnie, wyciągnęła nieco głowę w stronę słońca, by nacieszyć się jego promieniami, które dzisiaj były wyjątkowo intensywne. Nie zdarzało się to często, więc nie zamierzała narzekać, rzadko kiedy miała szansę cieszyć się podobną pogodą.
- Inne nie zawsze musi być gorsze, trzeba tylko przywyknąć do zmiany. - Oczywiście, że zawsze był jakiś powód, jeśli coś się psuło działo się to z jakiejś, konkretnej przyczyny. Można było nad tym pracować, niekoniecznie wracając do tego co było, ale można było stworzyć coś innego, przekształcić to. Tak właściwie wszystko się zmieniało, nic nie było stałe, świat co chwilę to udowadniał.
- Jeśli się faktycznie postarasz to tego nie popsujesz, tak już masz. - Gdyby była w tym chociaż odrobina prawdy to mogła mieć pewność, że uda mu się nic nie popsuć, bo zdawała sobie sprawę z tego, że potrafił trzymać się swoich postanowień, więc nie byłoby to dziwne.
Upiła niewielki łyk alkoholu, nie sprawiło jej to szczególnej przyjemności, ale czasem trzeba było nieco pocierpieć, aby skorzystać z efektów, jakie miało to ze sobą nieść. Nie zwlekała długo z kolejnym łykiem, wydawało jej się, że dzięki temu szybciej przywyknie do tego nie do końca przyjemnego smaku. Miała nadzieję, że ta metoda się sprawdzi, chociaż żadna z niej była specjalistka w tej dziedzinie i raczej działała po omacku.
- Powiedzmy, że ten dzień jest całkiem w porządku, więc odbija się to i na mnie. - Nie była spięta, miała wrażenie, że coś jest inaczej, że nie było między nimi tego napięcia, które towarzyszyło im przez ostatnie lata. Wystarczyła zmiana otoczenia, krótka rozmowa i wszystko wracało do normy... znaczy już nie normy. Nie zastanawiała się nad tym zbytnio, nie chciała tego robić w tym momencie, nie kiedy ten dzień naprawdę okazał się nie być najgorszym z możliwych.
Spojrzała na niego kątem oka, przez chwilę mu się przyglądała. Czyżby tak łatwo też się zapominał? Czy też bez problemu było mu wrócić do tego w jaki sposób kiedyś ze sobą rozmawiali? To było dziwne, bo przecież nie bez powodu wszystko między nimi się zmieniło. Nigdy w sumie nie dowiedziała się dlaczego, zresztą nie był to moment, w którym chciała się nad tym rozwodzić, swoje już przez to wycierpiała, a ten dzień miał być nie najgorszy, skoro miała takie założenie, to nic nie mogło już tego zmienić. - Trudno mi się z tym zgodzić, nie zawsze jest fair na tyle na ile się da, doskonale powinieneś sobie z tego zdawać sprawę. - Naginanie zasad nie było przecież niczym nowym, albo zupełne ignorowanie ich, by tylko odnieść sukces, by coś zyskać.
- Wiesz, że mogłabym to zrobić tylko dlatego, żeby Ci udowodnić, że jest inaczej? - Tym razem spoglądała na niego wcale nie udając, że tego nie robi. Jasne, nie byłby pierwszą osobą, z którą postanowiłaby eksplorować okoliczne krzaki, jednak kiedy założył, że na pewno by tego nie zrobiła... przecież to się prosiło o to, żeby pokazać mu, że się mylił. Wcale nie lubiła być tak przewidywalną, jak się mogło wydawać.
- Cytowanie książek bywa kłopotliwe, bo znam je lepiej od wszystkich innych, czasem trudno jest mi przytakiwać, muszę się więc gryźć w język, żeby nie wyjść na przemądrzałą. - Posiadanie idealnej pamięci bywało bardzo mocno kłopotliwe, szczególnie, gdy ktoś próbował imponować jej swoją wiedzą, a ona doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że pieprzy głupoty.
Przewróciła oczami, kiedy usłyszała to imię i nazwisko. Jasne, oczywiste było to, że powinna się interesować kimś tego pokroju, tylko, że niestety wbrew temu, co się mogło wydawać nudziło ją to, chciała od życia czegoś więcej, chociaż kreowała się na kogoś zupełnie innego. - Spodziewałam się, że nieco lepiej znasz mój gust. - Dodała tylko, bo naprawdę nie sądziła, że może założyć, że spędzanie czasu z kimś takim może być dla niej przyjemnością.
- Z tym mogę się zgodzić, faktycznie ten argument jest słaby, jestem samowystarczalna. - Powiedziała pewnym tonem głosu, jakby nie patrzeć była naprawdę dumna z tego powodu. Rzadko kiedy potrzebowała pomocy kogokolwiek przy czymkolwiek. Potrafiła o siebie zadbać, nauczyła się tego przez mijające lata, zastanawiała się czasem, jakby to było nie musieć tego robić, jednak raczej szybko nie miała tego sprawdzić.
- W Twoim przypadku każdy potencjał musi być wykorzystany, to całkiem imponujące. - Nic nie mogło być pomiędzy, jeśli już coś miało się dziać, to tak, aby sprawić jakieś wrażenie. Dobre, czy złe, ważne, żeby zostało zapamiętane, w pewien sposób to było niesamowite.
- Będziemy się tak targować, aż znajdziemy się w połowie drogi? Mogłabym się zgodzić na połowiczny dramatyzm, nie na większość. - Nie była szczególnie dobra w negocjacjach, więc pewnie pozostaną przy tym co powiedział, chociaż i tak wiedziała swoje, wcale nie była tak dramatyczna jak mogło się wydawać. Być może z boku tak to wyglądało...
- Tak, psuje statystki, przez co muszę tworzyć nowe, a to bywa wyczerpujące, muszę chyba jednak do tego przywyknąć. - Odparła jeszcze, jakby faktycznie mieli nadal gdzieś obok siebie krążyć, jakby to było najbardziej oczywistą rzeczą na świecie, a przecież niedługo ich drogi miały się rozejść. Ich edukacja w Hogwarcie powoli zmierzała ku końcowi, już niedługo nie będzie to taką oczywistością, że będą na siebie wpadać.
Później sięgnął po swój kapelusz i założył go jej na głowę, czego się nie spodziewała, znowu ją zaskoczył. - Najpewniej tak, ale to wcale nie byłoby Twoim problemem. - To ona nie zadbała o to, by odpowiednio ochronić się przed słońcem, a jej skóra na pewno by jej tego nie wybaczyła. Pomyślał o tym, nie wiedzieć dlaczego, nie powinno go przecież to zupełnie obchodzić, to był tylko jej błąd, ona miałaby za niego płacić.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control