To Mabon miało być inne niż wszystkie. Porządek został zakłócony, ich dom... cóż, Rita wolała nie myśleć o ich mieszkaniu, niekończenie wzbudzało to w niej pozytywne myśli, a sabat był dniem, w którym wypadało świętować. Na tym właśnie zamierzała się skupić, jej mama, bracia i wujkowie przeżyli, byli cali i zdrowi. Rzeczy materialne... cóż, można było stracić, później znowu zyskać, nie było sensu się więc nad tym rozdrabniać.
Znajdowali się w domku wujka, to już było poniekąd wyjątkowe, przynajmniej mogli mieć pewność, że nikt nie postanowi im przerwać celebracji święta, to było całkiem pozytywne.
Udekoruj stół. Nie było to najgorszym zajęciem, na pewno nadawała się do tej czynności dużo bardziej niż jej bracia, także bez słowa sprzeciwu wzięła się do roboty. Rozłożyła sztućce, później talerze, które przyniósł jej brat, porozstawiała też świece, do tego kilka bukietów ze świeżych kwiatów. Wszystko po to, aby było tu jak najbardziej przytulniej, jakby byli u siebie. Przyglądała się swojemu dziełu całkiem zadowolona, pozostawało tylko dołożyć jedzenie, które matka przygotowywała w kuchni i wszystko będzie idealne, no idealne na tyle, na ile się dało.
Mogła więc udać się do swojej tymczasowej sypialni, aby się przebrać. Do kolacji wypadało zasiąść odpowiednio ubranym, Matka na pewno miała na to zwrócić uwagę i ta jej i ta z góry. Odpowiednio się więc przygotowała, przeczesała włosy - mogła więc znaleźć się przy stole.
Usłyszała głos Charlotte przez co bardzo szybko wyszła z pokoju. Oczywiście, że była gotowa i przebrana. - Tak mamo, już idę. - Rzuciła jeszcze w eter, by kobieta wiedziała, że dotarły do niej jej słowa.
Kiedy zbliżyła się do salonu miała wrażenie, że matka w kuchni burczy coś pod nosem, ale nie do końca zrozumiała, co ma im do powiedzenia, na pewno jeśli było to coś istotnego to nie omieszka tego powtórzyć.