24.05.2025, 12:19 ✶
Odetchnęła z ulgą, gdy okazało się, że Hestia ją widzi oraz słyszy. Chyba najgorszym koszmarem byłby fakt bycia niewidzialną dla przyjaciółki. Chociaż wtedy mogłaby uznać, że znajduje się w czyimś wspomnieniu, lecz patrząc po kolorach - czy też raczej po ich braku - to Hestia dołączyła do niej, a nie na odwrót. W końcu znalazła się przy kobiecie, ale na jej pytanie jedynie pokręciła głową.
- Nie mam zielonego pojęcia. To chyba... Sen? - Rzuciła pierwszą propozycję, jaka przyszła jej do głowy. Chociaż wydawało się to dość nieprawdopodobne, to w obliczu faktów, było jedyną dobrą hipotezą. Przecież doskonale pamiętała, że kładła się spać. Tylko jak tu znalazła się Hestia? Podejrzewała, że na to nigdy nie znajdą odpowiedzi.
Odwróciła się momentalnie, gdy usłyszała ostrzeżenie. Prawie zapomniała o jeszcze jednej osobie, która także tu była. Tylko tego mężczyzny w ogóle nie znała, a i wyglądał na tyle dziwnie, by mogła uznać, że nie jest wytworem jej wyobraźni. Jednak, skoro był w jej śnie, to chyba musiał zostać stworzony przez jej własny mózg, prawda? Zdecydowanie, za dużo powstało tu pytań bez odpowiedzi. Drgnęła gwałtownie, gdy mężczyzna ruszył szybko w ich stronę. I po co? Odruchowo sięgnęła po różdżkę, ale ona akurat jej nie miała! Przynajmniej nie tu i nie teraz. Momentalnie oceniła ten sen jako całkowicie do dupy.
- Nie mam różdżki... - rzuciła na wydechu, cofając się nieco.
Sam mężczyzna uśmiechnął się paskudnie, jakby doskonale wiedział, co się dzieje. Nagle jednak zmienił kierunek i nie szedł prosto na nią, lecz jak gdyby chciał je obydwie ominąć i może jednak zostawić w spokoju. Ale tak się nie stało. Zaatakował błyskawicznie, dosłownie skacząc na rudowłosą i przewracając ją na ziemię. Cassandra nie miała jednak zamiaru tak łatwo się poddawać, chociaż zaciśnięte na jej gardle ręce mocno utrudniały sprawę. Odruchowo złapała mężczyznę za nadgarstki, chcąc odciągnąć jego dłonie, dzięki czemu mogłaby złapać chociaż odrobinę powietrza, ale na ten moment nie było to już takie proste.
- Nie mam zielonego pojęcia. To chyba... Sen? - Rzuciła pierwszą propozycję, jaka przyszła jej do głowy. Chociaż wydawało się to dość nieprawdopodobne, to w obliczu faktów, było jedyną dobrą hipotezą. Przecież doskonale pamiętała, że kładła się spać. Tylko jak tu znalazła się Hestia? Podejrzewała, że na to nigdy nie znajdą odpowiedzi.
Odwróciła się momentalnie, gdy usłyszała ostrzeżenie. Prawie zapomniała o jeszcze jednej osobie, która także tu była. Tylko tego mężczyzny w ogóle nie znała, a i wyglądał na tyle dziwnie, by mogła uznać, że nie jest wytworem jej wyobraźni. Jednak, skoro był w jej śnie, to chyba musiał zostać stworzony przez jej własny mózg, prawda? Zdecydowanie, za dużo powstało tu pytań bez odpowiedzi. Drgnęła gwałtownie, gdy mężczyzna ruszył szybko w ich stronę. I po co? Odruchowo sięgnęła po różdżkę, ale ona akurat jej nie miała! Przynajmniej nie tu i nie teraz. Momentalnie oceniła ten sen jako całkowicie do dupy.
- Nie mam różdżki... - rzuciła na wydechu, cofając się nieco.
Sam mężczyzna uśmiechnął się paskudnie, jakby doskonale wiedział, co się dzieje. Nagle jednak zmienił kierunek i nie szedł prosto na nią, lecz jak gdyby chciał je obydwie ominąć i może jednak zostawić w spokoju. Ale tak się nie stało. Zaatakował błyskawicznie, dosłownie skacząc na rudowłosą i przewracając ją na ziemię. Cassandra nie miała jednak zamiaru tak łatwo się poddawać, chociaż zaciśnięte na jej gardle ręce mocno utrudniały sprawę. Odruchowo złapała mężczyznę za nadgarstki, chcąc odciągnąć jego dłonie, dzięki czemu mogłaby złapać chociaż odrobinę powietrza, ale na ten moment nie było to już takie proste.