28.03.2025, 11:18 ✶
- Ale ja jestem spokojny, jak zawsze - odpowiedział z zawadiackim uśmiechem na ustach, tym dobrze znanym rodzeństwu i świadczącym, ze wcale taki spokojny nie jest. Wręcz przeciwnie był w idealnym nastroju do dokazywania i przekomarzania się dalszego. Ale nie robił tego, chyba faktycznie potraktował swoje słowa kierowane do Rity całkowicie poważnie.
- Zapewne pił z tęsknoty za swoją panią, może nie mógł się pogodzić z jej stratą? W żałobie robi się różne głupie rzeczy - mruknął tylko, bardziej do siebie niż do rodzeństwa, patrząc jeszcze za skrzatem, który zniknął gdzieś w głębi domu. Miał nadzieję, że nagle nie zwiedzie go ponownie do zapasów i nie będzie pił dalej, będzie musiał to sprawdzić, ale to może jeszcze chwilę poczekać.
Przysłuchiwał się jednym uchem rozmowie rodzeństwa, ale oczami wodził po wnętrzach domu ich ciotki. Z zaciekawieniem przyglądał się portretom pokrytych kurzem jak i wszelkim bibelotom widocznym w danym pomieszczeniu. Dlatego z nieco opóźnieniem zarejestrował fakt o czym, a raczej kim mówili.
- Też spotkaliście tego miłego faceta, który wyglądał łudząco do wujka Tony'ego? On jest francuzem - zapytał z ożywieniem przypominając sobie ten sierpniowy wieczór, kiedy pod teatrem spotkał Gabriela. Był co prawda dość ekscentryczny, wydawał się być starszy niż na to wskazywał jego wygląd, przez co dawał mu jakieś niejasne odczucia, ale w gruncie rzeczy sprawiał miłe wrażenie. Nie miał okazji jeszcze poruszać tej sprawy z innymi. - O czym wy w sumie mówicie? - odwróci się teraz już przodem do rodzeństwa i składając dłonie za plecami, przyglądał się im z zaciekawieniem, chyba jednak odpłynął za bardzo podczas przyglądania się wystrojowi wnętrza.
- Zapewne pił z tęsknoty za swoją panią, może nie mógł się pogodzić z jej stratą? W żałobie robi się różne głupie rzeczy - mruknął tylko, bardziej do siebie niż do rodzeństwa, patrząc jeszcze za skrzatem, który zniknął gdzieś w głębi domu. Miał nadzieję, że nagle nie zwiedzie go ponownie do zapasów i nie będzie pił dalej, będzie musiał to sprawdzić, ale to może jeszcze chwilę poczekać.
Przysłuchiwał się jednym uchem rozmowie rodzeństwa, ale oczami wodził po wnętrzach domu ich ciotki. Z zaciekawieniem przyglądał się portretom pokrytych kurzem jak i wszelkim bibelotom widocznym w danym pomieszczeniu. Dlatego z nieco opóźnieniem zarejestrował fakt o czym, a raczej kim mówili.
- Też spotkaliście tego miłego faceta, który wyglądał łudząco do wujka Tony'ego? On jest francuzem - zapytał z ożywieniem przypominając sobie ten sierpniowy wieczór, kiedy pod teatrem spotkał Gabriela. Był co prawda dość ekscentryczny, wydawał się być starszy niż na to wskazywał jego wygląd, przez co dawał mu jakieś niejasne odczucia, ale w gruncie rzeczy sprawiał miłe wrażenie. Nie miał okazji jeszcze poruszać tej sprawy z innymi. - O czym wy w sumie mówicie? - odwróci się teraz już przodem do rodzeństwa i składając dłonie za plecami, przyglądał się im z zaciekawieniem, chyba jednak odpłynął za bardzo podczas przyglądania się wystrojowi wnętrza.