- Nie chce z tobą rozmawiać! - Krzyknęła do Theo, nie panowała już nad sobą zupełnie, nie miała pojęcia o co właściwie mu chodziło, nieco się zgubiła w tej całej sytuacji. To było dla niej zdecydowanie zbyt wiele, nie chciała tu dłużej być, chciała być gdzieś indziej i demonstrowała to całym swoim ciałem.
- To się uspokój i mnie nie wkurzaj! - Cóż, obietnica nieczepiania się jej do powrotu z Egiptu była całkiem nienajgorszą możliwością, była gotowa na nią przystać. Zresztą aktualnie naprawdę nie chciała niczego innego, jak tylko i wyłącznie wyjść z tego zakurzonego domu. Od samego początku wiedziała, że pojawienie się tutaj nie było najlepszym pomysłem, jak widać - miała rację.
- Na co komu pijane skrzaty, czy one nie powinny zajmować się domem? - Rzuciła jeszcze kolejne pytanie, na które potrzebowała odpowiedzi. - Może ciotka powinna go zwolnić ze swoich obowiązków, skoro sobie z nimi nie radzi i przyjąć innego? - Zdecydowanie ten pomysł wydawał się jej być właściwym.
Theo chyba udało się zrealizować swój plan, bo skrzat zniknął sprzed ich twarzy, co uważała za spory sukces. Zaczęła oddychać spokojniej, powoli schodził z niej stres związany z tą sytuacją, w której się znaleźli.
- Jeśli ten skrzat nie będzie nas niepokoił to może dam radę. - Powiedziała do swojego bliźniaka, jednak nie brzmiała jakby była szczególnie przekonana co do zasadności tego pomysłu. Zdecydowanie wolała znaleźć się w swoim łóżku, ale na to chyba nie było już szansy.
- W sumie to nie takie głupie, ten facet wyglądał jak on. - Nie rozmawiali jeszcze z bratem na temat tego, co działo się podczas jej ostatniego występu, a chyba faktycznie wypadałoby to przegadać. - Raphaela, tak to moja koleżanka, nie chciałam jej niepokoić, chyba minęło już tyle czasu, że mogłabym się do niej odezwać. - Podejrzewała, że sporo osób atakowało jej koleżankę pytaniami, nie chciała być jedną z nich, wolała zaczekać, aż wszystko chociaż nieco się uspokoi.