06.01.2025, 06:58 ✶
Theo nie był pewien kim była ciotka Amelia, coś mu w głowie kołatało, że ktoś o takim imieniu chyba poczęstował go dziwnymi babeczkami, które rzucały w jedzącego kremem jeżeli nie był wystarczajaco szybki w ich pochłanianiu. A może to nie była ciotka Amelia? Nie pamiętał imienia tamtej kobiety. Jednak skoro Charlotte twierdziła, że takową posiadali to nie zamierzał jej nie ufać, przecież nie okłamałaby własnych dzieci, prawda? Zdecydowanie, najmłodszy z rodzeństwa nawet nie śmiał podejrzewać matki o jakieś niecne plany.
- Mam nadzieję, ze nie byli miłośnikami hodowania niebezpiecznych zwierząt - mruknął pod nosem po słowach siostry. I zatrzymał się na chwilę wodząc spojrzeniem od Rity do jej bliźniaka i z powrotem.
- Ale by była chęcą jakby ten skrzat umarł i teraz jako duch dbał o dom, dlatego to wszystko takie pokryte kurzem, bo nie jest w stanie faktycznie sprzątać - powiedział i lekko zachichotał. Sama myśl, skrzata, który po śmierci został duchem i nadal poświęcał się dbaniu o dom, choć nie był tego w stanie robić prawidłowo. Utknął w pętli, nie zdając sobie sprawy z tego, że jest martwy, jak ten profesor od historii magii w Hogwarcie. Pokiwał głową na boki odpędzając od siebie widok skrzata ducha.
- Z tego co zrozumiałem to nie miała do nas dołączyć, skoro po ogarnięciu tego mieszkania mieliśmy wyjeżdżać do Egiptu - zerknął ukradkiem na Jessiego, bo to zdaje się on miał najwięcej informacji na ten temat. Wcale ale to wcale nie czuł się zazdrosny, że to jemu matka powierzyła wszystkie informację, a nie swojemu najmłodszemu dziecku. Definitywnie boczył się o to od momentu, kiedy dostał wiadomość od brata.
- Jakby coś cię napadło to krzycz, żebyśmy mogli zdążyć uciec - rzucił jeszcze za wchodzącym do góry Jessiem i pokiwał głową twierdząco siostrze. - Zdecydowanie, jest tu taki zaduch, że można by płaszcze w powietrzu wieszać - oddychało się ciężko, bo faktycznie powietrze było zatęchłe i wypełnione unoszącymi się drobinkami kurzu, aż zakręciło go w nosie. Potarł palcem nos, aby odpędzić od siebie chęć kichnięcia i zaczął otwierać po kolei okna na oścież.
- Mam nadzieję, ze nie byli miłośnikami hodowania niebezpiecznych zwierząt - mruknął pod nosem po słowach siostry. I zatrzymał się na chwilę wodząc spojrzeniem od Rity do jej bliźniaka i z powrotem.
- Ale by była chęcą jakby ten skrzat umarł i teraz jako duch dbał o dom, dlatego to wszystko takie pokryte kurzem, bo nie jest w stanie faktycznie sprzątać - powiedział i lekko zachichotał. Sama myśl, skrzata, który po śmierci został duchem i nadal poświęcał się dbaniu o dom, choć nie był tego w stanie robić prawidłowo. Utknął w pętli, nie zdając sobie sprawy z tego, że jest martwy, jak ten profesor od historii magii w Hogwarcie. Pokiwał głową na boki odpędzając od siebie widok skrzata ducha.
- Z tego co zrozumiałem to nie miała do nas dołączyć, skoro po ogarnięciu tego mieszkania mieliśmy wyjeżdżać do Egiptu - zerknął ukradkiem na Jessiego, bo to zdaje się on miał najwięcej informacji na ten temat. Wcale ale to wcale nie czuł się zazdrosny, że to jemu matka powierzyła wszystkie informację, a nie swojemu najmłodszemu dziecku. Definitywnie boczył się o to od momentu, kiedy dostał wiadomość od brata.
- Jakby coś cię napadło to krzycz, żebyśmy mogli zdążyć uciec - rzucił jeszcze za wchodzącym do góry Jessiem i pokiwał głową twierdząco siostrze. - Zdecydowanie, jest tu taki zaduch, że można by płaszcze w powietrzu wieszać - oddychało się ciężko, bo faktycznie powietrze było zatęchłe i wypełnione unoszącymi się drobinkami kurzu, aż zakręciło go w nosie. Potarł palcem nos, aby odpędzić od siebie chęć kichnięcia i zaczął otwierać po kolei okna na oścież.