Gerry zrobiła to samo, co Erik. Również schowała różdżkę, pojedynek się zakończył. W sumie była nawet zadowolona z jego przebiegu, nie zrobili sobie krzywdy, co było już sporym sukcesem, a przy okazji pokazali kilka nowych zagrywek. Wiatr rozwiewał jej włosy, które wysuwały się z warkocza, który również poruszał się w rytm tylko sobie znanej melodii. Policzki miała rumiane od zmęczenia, bo przecież trochę się przy tym wszystkim poruszali, na jej twarzy gościł uśmiech świadczący o zadowoleniu. Zbliżyła się powolnym krokiem do przyjaciela i stanęła tuż przed nim.
- Nie, nie ruszyłam dalej z planem. - Zaśmiała się cicho. - Powinieneś zdawać sobie sprawę tego, że ja nigdy nie planuję - Gerry była przecież chodzącym chaosem, nie była w stanie zaplanować niczego w swoim życiu, a tym bardziej podczas walki. - Po prostu działam, biorę to co mi dajesz, a ja próbuję się do tego dostosować. - Nigdy nie zwlekała, nie czekała na dalsze posunięcia przeciwnika, po prostu szła dalej, niczym taran. - Chociaż nie powiem, trochę mnie to zaskoczyło, dobra robota. - Pochwaliła go jeszcze, bo zasłużył na to. Podobał jej się przebieg ich walki, bo nie należała do najprostszych, a Yaxleyówna lubiła wyzwania.
- Nie martw się, nie namawiam twojej siostry do robienia głupot, od tego mam ciebie. - Zażartowała jeszcze, tak naprawdę nigdy nie wzięłaby ze sobą Longbottomów, gdyby miała wybór i pewność, że pojawi się ryzyko. Byli jednymi z nielicznych czystokrwistych, których darzyła sympatią. Szkoda by było, aby stała im się krzywda, i tak już dostatecznie ryzykowali podczas swojej pracy. Wolała nie dokładać im kolejnych niebezpieczeństw. - Spotykamy się czasem na sparingi, wiesz, że dobrze jest zmieniać przeciwników, żeby móc dostosować się do różnych trików. - Niestety jeśli chodzi o szermierkę, to wybór konkurentów był dosyć mocno ograniczony, niewiele rodzin nadal praktykowało ten sposób walki, a szkoda, przecież był naprawdę wspaniały.
- Nie musisz się martwić. - Dodała jeszcze, bo rozumiała z czego wynikają jego pytania, zresztą mogła się spodziewać tego, że pomyślał, że może namawiać kogoś do lekkomyślności. Ta opinia nie wzięła się znikąd. Ger nie należała do szczególnie rozsądnych osób.
- Dziękuję za starcie, liczę, że niedługo to powtórzymy. - Dodała jeszcze, po czym skłoniła się nieco za bardzo oficjalnie i aportowała.