Może nie udało jej się osiągnąć dokładnie tego czego chciała, jednak nie poszło jej, aż tak źle. Mimo wszystko widać było na jej twarzy odrobinę irytacji, że nie wszystko poszło po jej myśli. Z Geraldine dało się czytać niczym z otwartej księgi, szczególnie, gdy chodziło o jej niepowodzenia. Prychnęła jeszcze pod nosem nie do końca zadowolona z takiego rozwoju wydarzeń. Pnącza ledwie dotknęły jego nóg, nie udało jej się przytwierdzić do do podłoża na stałe. Na szczęście się potknął. To ją odrobinę pocieszyło. Nie, żeby radowała się z tego, że uderzył tyłkiem w podłoże, jej zdaniem to lądowanie było za miękkie. Wiedziała, że stać ją na więcej.
Nie traciła zapału wcale tak łatwo, była gotowa rzucać w niego zaklęciami dopóki nie uda jej się go w pełni rozbroić. Wolałaby jednak zrobić to jak najszybciej, bo jej zdaniem wtedy pojedynki były bardziej efektowne. Raz, dwa i po sprawie.
Longbottom machnął różdżką. Była gotowa, aby odskoczyć, ewentualnie rozproszyć jego zaklęcie. Tyle, że nie do końca tego się spodziewała. Pojawiła się mgła, gęsta mgła, która uniemożliwiała jej dostrzeżenie go przed sobą. Sprytne. Pochwaliła go w myślach. Nie spodziewała się takiej zagrywki.
Nie czekała zbyt długo, aby nie dać mu szansy na atak. Machnęła różdżką w powietrzu dwa razy, spróbowała przede wszystkim wyczarować wiatr, który miał rozproszyć mgłę.
Akcja nieudana
Bez względu na to, czy jej się udało, czy nie postanowiła od razu rzucić drugie zaklęcie, najwyżej nie przebije się przez czar Longbottoma. Chciała stworzyć kulę energii, która w niego uderzy.
Sukces!