adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
—18/07/1972—
Wzgórza wokół Little Hangleton
Erik Longbottom & Geraldine Yaxley
Zgodnie z niepisaną tradycją, miejscem sesji treningowych Erika i Geraldine w ostatnich miesiącach stały się okolice Little Hangleton. Wprawdzie nieporównywalnie lepiej byłoby im ćwiczyć w londyńskim Klubie Pojedynków, jednak w ich przypadku zdecydowanie się na ten krok miało jeden dosyć poważny mankament: musieliby rezerwować termin z wyprzedzeniem. Chociaż szermierki w opinii ogółu mogła już dawno przejść do lamusa, tak pojedynki czarodziejów praktycznie święciły drugą młodość.
Zwłaszcza biorąc pod uwagę pojedynek Notta z Lestrangem, pomyślał przelotnie Erik, wspinając się w towarzystwie przyjaciółki ze szkoły po stromym wzgórzu. Afera rozdmuchana w socjecie coraz mocniej przenikała także i do mediów, a sam Longbottom odnosił wrażenie, że starcie zaczynało bardziej ekscytować ludzi niezwiązanych ze sprawą niż samych zainteresowanych. Nie wiedział, czemu właściwie przystał na prośbę Notta - miał tyle innych zobowiązań, że nie był pewien, czy w ogóle powinien pełnić funkcję sekundanta. A jednak zgodził się i teraz musiał się wywiązać ze swojej obietnicy.
— Cieszę się, że się zgodziłaś — rzucił przez ramię, rzucając swój plecak w bok i wyciągając różdżkę z elastycznej kabury przytłoczonej do spodni w okolicy uda. — Naprawdę nie chciałem wyzywać na pojedynek nikogo z Warowni. — Uśmiechnął się krzywo. Gdyby zrobił to przy śniadaniu, kiedy wszyscy zajadali się jajecznicą i tostami, to niewykluczone, że Godryk spróbowałby wymóc na nim trening w domu. Przy wszystkich. Żeby sprawdzić umiejętności krewnych. — A z tobą to zawsze jakoś tak... Luźniej.
Wzruszył sztywno ramionami, po czym zaczął obracać różdżkę w dłoniach, tkając wszelkiego rodzaju zaklęcia zwodzącego, które zajmowały stałe miejsce w jego repertuarze podczas spotkań z panną Yaxley. Owszem, Srebrne Różdżki też oferowały ochronę i gdyby zapisali się na termin wcześniej nie musieliby zaprzątać sobie tym głowy, ale... W gruncie rzeczy ich spotkania nie były zbyt regularne. Potrafili nie widywać się dwa tygodnie, po czym spędzić intensywny weekend wspólnie lub nagle zacząć widywać kilka razy w tygodniu. Tutaj nie było żadnej reguły.
— Mam nadzieję, że ćwiczyłaś od ostatniego czasu? — dopytał z krzywym uśmiechem na ustach, szukając dla siebie odpowiedniego miejsca, co by zaklepać sobie dobrą pozycję na czas pojedynku.
Zwłaszcza biorąc pod uwagę pojedynek Notta z Lestrangem, pomyślał przelotnie Erik, wspinając się w towarzystwie przyjaciółki ze szkoły po stromym wzgórzu. Afera rozdmuchana w socjecie coraz mocniej przenikała także i do mediów, a sam Longbottom odnosił wrażenie, że starcie zaczynało bardziej ekscytować ludzi niezwiązanych ze sprawą niż samych zainteresowanych. Nie wiedział, czemu właściwie przystał na prośbę Notta - miał tyle innych zobowiązań, że nie był pewien, czy w ogóle powinien pełnić funkcję sekundanta. A jednak zgodził się i teraz musiał się wywiązać ze swojej obietnicy.
— Cieszę się, że się zgodziłaś — rzucił przez ramię, rzucając swój plecak w bok i wyciągając różdżkę z elastycznej kabury przytłoczonej do spodni w okolicy uda. — Naprawdę nie chciałem wyzywać na pojedynek nikogo z Warowni. — Uśmiechnął się krzywo. Gdyby zrobił to przy śniadaniu, kiedy wszyscy zajadali się jajecznicą i tostami, to niewykluczone, że Godryk spróbowałby wymóc na nim trening w domu. Przy wszystkich. Żeby sprawdzić umiejętności krewnych. — A z tobą to zawsze jakoś tak... Luźniej.
Wzruszył sztywno ramionami, po czym zaczął obracać różdżkę w dłoniach, tkając wszelkiego rodzaju zaklęcia zwodzącego, które zajmowały stałe miejsce w jego repertuarze podczas spotkań z panną Yaxley. Owszem, Srebrne Różdżki też oferowały ochronę i gdyby zapisali się na termin wcześniej nie musieliby zaprzątać sobie tym głowy, ale... W gruncie rzeczy ich spotkania nie były zbyt regularne. Potrafili nie widywać się dwa tygodnie, po czym spędzić intensywny weekend wspólnie lub nagle zacząć widywać kilka razy w tygodniu. Tutaj nie było żadnej reguły.
— Mam nadzieję, że ćwiczyłaś od ostatniego czasu? — dopytał z krzywym uśmiechem na ustach, szukając dla siebie odpowiedniego miejsca, co by zaklepać sobie dobrą pozycję na czas pojedynku.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞