Gdyby Florance postanowiła na głos powiedzieć, co myślała o niewinności klątw, Nikolai z pewnością przyznałby (ale tylko w myślach. Absolutnie nigdy na głos), że bywał idiotą. Albo może nie tyle idiotą, co bywał nierozważny i nie zawsze myślał o wszystkich konsekwencjach, które wiązały się z konkretnymi działaniami. Tak jak teraz - do głowy mu nie przyszło, że przecież człowiek, który zmienia kolory skóry, jak jakiś zmutowany kameleon, zwróciłby na siebie uwagę nie tylko innych czarodziejów. Gdyby to jeszcze były jakieś krostki, pęcherze albo miejscowe zaczerwienienie, to z pewnością znalazłaby się jakaś mugolska choroba, która tłumaczyłaby takie objawy, ale nie bawienie się w chodzącą tęczę. Gdyby zobaczyli to mugole, Ministerstwo z pewnością dobrałoby się do niego.
Nie dał jednak po sobie poznać, jak odczuł to uświadomienie sobie, jak bardzo był nieostrożny i na co mógł się narazić. Siebie i inne osoby, które miałyby styczność z tą klątwą. Chyba jednak był głupi.
-Wydaje mi się, że nazywała się Iona Macley - przynajmniej to imię wspominała kobieta, która sprzedawała wszystkie ozdoby krewniaczki. -Było tego o wiele więcej - nie był pewien, czy Florance w jakikolwiek sposób była zainteresowana tą informacją, ale coś podpowiadało mu, że powinien o tym wspomnieć.
Skoro puszczonych do sprzedaży posążków i innych bibelotów zmarłej czarownicy było więcej i nie wiadomo, na ilu z nich ciążyły jakie klątwy, to równie dobrze Mung mógł spodziewać się u swoich próg więcej takich przypadków, jak Nikolai.
Laleczka wylądowała obok niego, ale nie wyglądała już tak strasznie. Oczy i usta miała zamknięte, przez co wyglądała tak niewinnie, jakby jeszcze kilka minut temu wcale nie zarażała każdego, kto jej dotknie. Nikolai podniósł ją, przyjrzał się jej z każdej strony i poruszył jedną z jej niewielkich rączek, machając nią, jakby lalka się z nim witała.
Przytaknął, słuchając zaleceń uzdrowicielki i zetknął na kartkę, by odczytać nazwę maści. Klątwa była zdjęta, ale wciąż mogły pojawić się jakieś niepożądane dolegliwości, więc tego dnia chyba powinien odpuścić sobie pracę z hipogryfami.
-Coś jeszcze powinienem wiedzieć? - spytał, bo może poza zdrowotnymi zaleceniami było coś, o czym powinien pamiętać, albo powinien zrobić.
Lepiej było zapytać teraz, niż zastanawiać się później.