Rozliczono — Atreus Bulstrode — osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Prudence & Atreus
![[Obrazek: 9bfd2971a0c38ffe223b0bb49ebc14cc.jpg]](https://i.pinimg.com/736x/9b/fd/29/9bfd2971a0c38ffe223b0bb49ebc14cc.jpg)
Nie miał dzisiejszego dnia żadnej palącej sprawy, która wymagałaby wizytacji w biurze antropologów, a przynajmniej nie takiej, która wiązałaby się z aktualnie prowadzonym śledztwem. Chociaż pewnie nawet gdyby potrzebował czegoś na natychmiast, system korespondencji między antropologami a biurami bumowców i aurorów działał na tyle sprawnie, że większości przypadków kiedy Atreus już znajdował się w tej części Ministerstwa, to działo się to bardziej w celach towarzyskich. Tym razem jednak musiał sobie odpuścić pogawędki przy kawie, bo ani nie szedł do Cynthii, ani też nie był przekonany, na ile ten cały smalltalk i ploteczki zadziałałyby na Prudence. Nigdy nie wydawała mu się przesadnie skora do rozmów, ale nie powiedziałby że przesadnie mu to przeszkadzało, szczególnie kiedy poza tym wywiązywała się ze swojej roboty wyśmienicie.
Odkąd pamiętał, była w swojej pracy rzetelna i uważna, może też dlatego zaczął ją rozważać pod względem przyłączenia jej do jego niewielkiej kampanii, która miała stworzyć nową grupę zadaniową z ramienia Biura Aurorów. Po części też chyba przez ten głupi żarcik, którym rzuciła przy nim Moody, kiedy przedstawił jej proponowany skład - same baby. Prudence więc pasowałaby tu jak ulał. No, pomijając Roberta.
Stanął przed drzwiami i poprawił kołnierzyk munduru. Marynarkę jak zwykle zostawił przy biurku, unikając jej noszenia jak ognia, bo zwyczajnie nie znosił oficjalnego ubioru w który musiał się wcisnąć każdy auror. Gdyby kiedyś miał zostać szefem biura, to jedną z pierwszych rzeczy byłoby zniesienie ich na rzecz o wiele mniej rzucającego się w oczy ubioru. Rozważania na ten temat musiał jednak zostawić na później, bo uniósł rękę ku górze i zapukał grzecznie. Odczekał chwilę i nacisnął klamkę, wsuwając się do środka.
— Dzień dobry. Mam taką małą sprawę, moglibyśmy porozmawiać? — uśmiechnął się do Prudence lekko, jakby trochę przepraszająco, że przyszedł zawracać jej głowę.